Jak dobrze wybrać płytę winylową na prezent?

Cześć!

Co roku dostaję te same zapytania: Panie Winylu, szukam płyty dla swojego chłopaka, ale nie wiem co wybrać? Panie Winylu, coś dla taty, który słucha rocka? Panie Winylu, szefowi jakąś płytę, lubi prog rocka. Itd. itp.

Pomyślałem, że warto napisać taki poradnik o tym, jak wybierać płyty na prezent, szczególnie te winylowe. Poradnik przeznaczony jest, dla osób, które nie mają bladego pojęcia o winylach, a stoją przed trudnym zadaniem sprawienia komuś takiego prezentu. Bo nie wiem czy wiecie, że:

„Przepis art. 38 pkt 9 ustawy o prawach konsumenta, w myśl którego prawo odstąpienia od umowy zawartej poza lokalem przedsiębiorstwa lub na odległość nie przysługuje konsumentowi w odniesieniu do umów, w której przedmiotem świadczenia są nagrania dźwiękowe lub wizualne albo programy komputerowe dostarczane w zapieczętowanym opakowaniu, jeżeli opakowanie zostało otwarte po dostarczeniu.”

Więcej na temat przepisów dotyczących zakupów przez internet, czytaj tutaj: Jak bezpiecznie kupować płyty winylowe przez internet?

Co to znaczy?

Dokładnie, to, że płyta CD, czy winylowa po wyciągnięciu z oryginalnego opakowania nie podlega zwrotowi na zasadzie rękojmi. Czyli, jak nie trafisz, to po ptakach!

Gdy, kupujecie tatkowi płytę, albo chłopakowi, albo mamie lub dziadkowi, ewentualnie babci, albo dziewczynie (w całej mojej karierze, tylko kilka razy miałem taki przypadek): płytę ofiarowujecie ukochanej osobie… albo szefowi, albo szefowej… I do tego momentu wszystko jest fajnie.
W chwili gdy celofanowe opakowanie, albo papierowe, albo tekturowe, albo foliowe, zostaje zdarte wtedy wydarzyć mogą się tylko dwie rzeczy, albo szczęście, albo katastrofa. Opcji mamy kilka dla każdej z tych dwóch możliwości:

  • Szczęście:
    • WOW! Nie mam tej płyty.
    • Ale super! Najnowsza płyta … [ulubiony artysta obdarowanego/ej]
    • Czad, marzyłem/am o tej płycie.
    • Ty to mnie znasz, wiesz co lubię.
  • Katastrofa:
    • Odpakowuje i nie mówi nic.
    • Odpakowuje i nie mówi nic, ale widać, że rozczarowany/a.
    • Mówi: mam tę płytę i cisza.
    • Cieszy się, ale po odsłuchaniu okazuje się, że się nie podoba. 
    • Nie ma tej płyty, ale się nie cieszy, bo to metal, a on/ona lubi country.

O ile w sytuacji pomyślnego zakończenia operacji „Kupuję płytę winylową na prezent, choć nie mam o tym pojęcia” sytuacja jest jasna: obdarowany/ana jest zadowolony/a i możemy spać spokojnie, to w przypadku porażki, w najlepszym wypadku, czujemy się trochę zażenowani, a  najgorszym nadchodzący rok, w relacjach z tą osobą może być ciężkawy. Kolekcjonerzy to bardzo specyficzne osobniki.

Kupienie płyty winylowej, czy też płyty CD na prezent, to jest karkołomne wyzwanie. Da się z tego wyjść z twarzą, jeśli weźmiemy pod uwagę kilka istotnych rzeczy zanim cokolwiek kupimy:

  • Co wiemy o tej osobie?
    • czy słucha muzyki z płyt winylowych, z CD, a może streaming?
    • jaką muzykę lubi?
    • jakie płyty ma kolekcji?
    • czy ma fioła na punkcie sprzętu?
    • czy może po prostu kocha muzykę?

Jeśli nie mamy twierdzącej odpowiedzi, na żadne z zadanych pytań, to stąpamy po kruchym lodzie. Sprawa jest prosta, jeśli sytuacja wydarza się w rodzinie. Jak to w rodzinie, zawsze rozejdzie się z czasem po kościach.

Oj! Gorzej, gdy chodzi o szefa, albo szefową, albo kolegę z klasy lub koleżankę, wylosowaną podczas Mikołajkowej zabawy. Wtedy w grę wchodzi nasza reputacja, a nawet może posada. Pracowałem niedawno w agencji reklamowej, w której mój szef był miłośnikiem winyli, gdy przychodziło co do czego, wszyscy patrzeli na mnie, z nadzieją, że wybiorę coś właściwego. Ale nie każdy ma w firmie Pana Winyla za kolegę i musi radzić sobie sam. Zatem, Pan Winyl radzi: 

Po pierwsze zapytaj:

To jest bardzo ważne! Ale UWAGA!!! Jeśli wyskoczysz 3 dni przed Świętami z serią pytań o kolekcję, o gust muzyczny, o sprzęt, to może wydać się nieco podejrzane. Także z tego typu pytaniami raczej zacznij dużo wcześniej. Jeśli już jest za późno, postaraj się zdobyć te informacje poprzez pośredników, kolegów, koleżanki, męża, żonę, współpracowników. Uzyskane informacje skrupulatnie notujcie. Potem wyjawię Wam, co z nimi zrobić. 

Najważniejsze w ofiarowywaniu prezentu jest to, że się interesujecie osobą, której chcecie podarować muzykę pod choinkę. Cholercia! Nawet nie wiecie, jakie to wyzwanie. Wiem co mówię, znam kolekcjonerów i kolekcjonerki, mają swoje fisie. Niemniej jednak, jeśli po solidnym dochodzeniu nie traficie z płytą (pal sześć, jeśli to będzie ktoś z rodziny, albo chłopak, albo dziewczyna, to się da jakoś zawsze odkręcić) to przynajmniej będzie okazja, aby podzielić się zdobytą wiedzą i pokazać, że się staraliście. Wiecie, gadka w stylu: ale wie szef/szefowa, przy pana/pani rozległych zainteresowaniach, to naprawdę nie lada wyczyn, trafić z płytą. Nie zmyje to oczywiście rozczarowania, ale przynajmniej miło połechce ego kolekcjonera/kolekcjonerki, co zawsze jest OK. <uśmiech>

Przejrzyj jego/jej kolekcję.

Sytuacja prosta jeśli mamy kupić prezent komuś z rodziny. Ale UWAGA! Jeśli na co dzień się nie interesujesz płytami winylowymi/CD to bądź ostrożny, kolekcjonerzy są wyczuleni na punkcie swoich kolekcji, zazwyczaj powinna wisieć na regałach z płytami tabliczka w stylu: „Nieuzasadnione użycie będzie karane”, „Moja kolekcja to moja twierdza” lub „Trzymaj się z dala”. Jeśli wiemy, że teren jest czysty, to warto spisać kilku przynajmniej wykonawców, oraz tytuły płyt, które posiada. Zebrać te informacje, zapisać, później powiem, co z nimi zrobić.

Inaczej mam się sprawa, gdy chodzi o koleżankę lub kolegę z pracy, albo szefa lub szefową, albo koleżankę z grupy/klasy lub kolegę z tejże. Tutaj w grę wchodzi nasza reputacja, podkreślę to raz jeszcze, nie ma miejsca na olewackie podejście. Kto wie, co może od tego zależeć?

Powiem Wam, co ja zrobiłem, gdy poproszono mnie o zakup płyt dla mojego szefa. Zapytałem córki szefa, o to co ma w kolekcji. Miałem to szczęście, że pracowaliśmy w tej samej firmie. Pamiętam jak szuflowałem winyle w sklepie z telefonem przy uchu i sprawdzaliśmy czy wybrane tytuły są już w jego kolekcji. To była całkiem fajna zabawa. A już z wcześniej przeprowadzonego wywiadu, wiedziałem, że prog rock będzie strzałem w dziesiątkę. Gdy wyhaczyłem na półce najnowszy album Steve Hacketta, to wiedziałem, że nie może być lipy. I wiece, co było potem? „Boss mnie poklepał i powiedział BRAVISSIMO!” <uśmiech>, że zacytuję Pana Lindę z filmu Szczęśliwego Nowego Jorku.

W tym wszystkim trzeba być ostrożnym, nikt nie lubi jak na siłę staramy się coś zrobić. Nachalne pytania kilka dni przed Świętami, uporczywe wypytywanie bliskich, gorączkowe i bezładne działania, stwarzają atmosferę, w której żaden prezent nie będzie udany. Nie warto tak ryzykować. Jeśli naprawdę jesteśmy bezradni, to w ostateczności, w szczerości swoich intencji, można powiedzieć, że nie mmy pojęcia i zapytać w prost osobę, którą chcemy obdarować. Z dwojga złego lepszy zadowolony, ale nie zaskoczony, niż zaskoczony, ale nie zadowolony obdarowany, zgadza się?

Po co mi te informacje?

OK, jeśli macie już zebrane informacje, np.: lubi słuchać winyli, lubi jazz, funk i soul, szczególnie Coltranea i Barrego White, wiemy, że ma takie a takie płyty w kolekcji, jest uczulony na jakość dźwięku, bo inwestuje sporo w sprzęt, to już wiemy czym się kierować wchodząc do sklepu, lub szukając w internecie.

Jeśli to jednak i tak Wam nic nie mówi, to macie przynajmniej solidną bazę danych i z takimi danymi, nawet średnio rozgarnięty sprzedawca z działu muzycznego w markecie powinien wiedzieć co polecić. Ja jednak zachęcam do odwiedzania stron internetowych i sklepów niezależnych. Gdzie sprzedawcy wiedzą, co to jest SACD czy MFSL – dla tych bardziej wybrednych jeśli chodzi o brzmienie, albo czym różni się 1st press od 2nd pressu Revolvera Beatli

Jeśli kupujecie płytę osobie, która dopiero zaczyna swoja przygodę, to jak najbardziej, płyty z dyskontu mogą być. Jak załapie bakcyla to, później będzie można stosować powyższe metody. PS. szefowi lub szefowej odradzam kupowanie prezentów muzycznych w dyskoncie <śmiech>

Sprawdź też artykuł: Kiedy winyl śmierdzi cyfrą! 

A jeśli już zupełnie nic?

Zawsze zostają jeszcze Bony Upominkowe na zakup płyt. Mało eleganckie rozwiązanie, którego osobiście nie popieram. Uważam, że lepiej wykazać się choć minimum zaangażowania, okazać trochę zainteresowania i ewentualnie wtopić z prezentem, niż wręczyć komuś w kopercie taki bon. Ta opcja jest zawsze do rozważenia, ale póki jest czas i trochę chęci, to warto się postarać. Nic tak człowieka nie cieszy, jak prezent dany z serducha, w który włożyło się choć odrobinę wysiłku. Wtedy nawet jak się nie trafi, łatwiej to przeżyć. 

I jeszcze emanaja VIDEO zagadnienia z mojego programu LIVE „Kawa z Panem Winylem”, który odbył się [10/12/2018]

Kawa z Panem Winylem program LIVR na moim fanpageu

Dziękuję i udanych zakupów życzę!

Pozdrawiam

Pan Winyl

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s