O POLSKIM RYNKU MUZYCZNYM

panwinyl/ Marzec 4, 2019/ Be Your Own Label, Wywiady/ 0 comments

Cześć!

Od dłuższego czasu nurtuje mnie sytuacja na polskim rynku muzycznym. Dlatego postawiłem 4 poważne pytania:

  1. Jakie ma szanse debiutant stać się „drugim Podsiadło”?
  2. Jakie główne przyczyny niepowodzeń widzisz w obecnej chwili?
  3. Z czym się najbardziej zmagają artyści?
  4. Czy kontrakt z majorsem to szansa czy katastrofa?

Wysłałem te pytania do kilkunastu osób, nie wszyscy mięli czas się do nich ustosunkować, ale kilku panów, poświęciło parę chwil, aby podzielić się swoimi spostrzeżeniami:

Wit Zarębski
[mona polaski, Bruno Schulz]

[mona polaski]


1.Uważam, że taki sukces jest możliwy pod pewnymi warunkami.
Po pierwsze, sam artysta, jego propozycja musi być intrygująca, oryginalna, wyróżniać się na tle konkurencji. Po drugie, machina promocyjna. Bez właściwego sprzężenia zwrotnego, wsparcia, sprawienia żeby muzyka dotarła do szerszego grona, taki sukces nie będzie możliwy.

2. Tutaj jako główny czynnik podałbym brak determinacji i świadomości artystów na osiągnięcie sukcesu. Często zespoły uzależniają swoją działalność od grania koncertów klubowych, przeważnie na złodziejskich warunkach. Zagranie za browara często jest ich szczytem marzeń. Nie szukają innych rozwiązań, które dostaliśmy w prezencie poprzez istnienie  internetu. Streamy na żywo, videoblogi, social media. Artyści nie potrafią z tych udogodnień właściwie korzystać.

3. Myślę, że przede wszystkim z brakiem wiedzy jak samemu prowadzić przedsiębiorstwo pod nazwą „mój zespół” . Jak sprzedać własną twórczość.  Jak nie dać się okradać ludziom z dużych wytwórni. Itp, itd:)

4. Tutaj krótko. Dla debiutującego zespołu zdecydowanie katastrofa:)

PS. Ważne: płyta [mona polaski] pt. „folklor” już w drugiej połowie marca!!!

Jacek Świegoda
[Samurai Cop, Obiekty,
Milion Much]


Jacek Świegoda drugi od lewej, na zdjęciu zespół Obiekty


Domyślam się, że pytasz o „drugiego Podsiadło” jako, ten odniósł sukces w branży tzn. ma ogromną rzeszę fanów i pewnie kupę forsy. Na pewno jest mnóstwo ludzi dla których ten model sukcesu jest wzorcowy. Ja obserwuję jednak, że potrzeby artystów to nie tylko to. Dla początkujących sukcesem będzie samo nagranie pierwszej płyty, dla starych wyjadaczy, to że mogą dalej grać i wspólnie tworzyć po latach. Chodzi mi o to, że sukces niekoniecznie ma imię Podsiadły. Dla mnie sukcesem jest to, że mogę realizować powiedzmy – bardziej śmiałe projekty, rozwijać się muzycznie i widzieć tego efekty. Dla przykładu sukcesem może być to, że wchodzę do studia z ludźmi, z którymi nigdy nie grałem i w ciągu paru godzin nagrywamy cały album zupełnie bez przygotowania tak jak to miało miejsce w przypadku Obiektów. Oczywiście, każdemu zależy na tym, żeby móc się zaprezentować, żeby być słuchanym. Umowa z majorsem to pewnie wygodna rzecz, masz wszystko ogarnięte od teledysków po trasy ale to tylko moje wyobrażenie o tym jak może to wyglądać. Komfort jest ważny, czy wydajesz się sam, czy wydaje się niezależny label czy Sony. Problemem zespołów z niezalu jest znalezienie miejsc do grania, organizacja sensownej trasy no i zebranie odpowiedniej frekwencji na gigach. Nie jesteśmy muzykami zawodowymi, każdy z nas ma pracę i nie jesteśmy w stanie zaangażować się w 100% w sprawy organizacyjne. Na budowanie relacji z klubami czy innymi zespołami co jest kluczowe dla koncertowania potrzebny jest czas, i tu rola menago jest bardzo pomocna. Być może jeśli ktoś ma robotę gdzie sam jest sobie szefem to może próbować organizować się samemu. Mówię z punktu siedzenia w niezalu, ale obserwuję też znajomych, zawodowych muzyków, którzy wcale nie mają łatwiej bo choć mają kontakty z dużymi labelami, telewizją, grają jako sesyjni z dużymi nazwiskami nie potrafią też realizować ich wizji sukcesu, takiego właśnie bardziej „Podsiadłowego” być może z powodu zbyt dużej fiksacji na punkcie odniesienia sukcesu komercyjnego a jak wiem im bardziej ciśniemy żeby nam ”wyszło” to tym gorzej możemy przyjąć porażkę.

Maciej Kurowicki [Evorevo, Hurt]

Maciej Kurowicki Fot: Maciej Bielawski


Jakie ma szanse debiutant stać się drugim podsiadło?
Rzeczywistość jest dynamiczna, historia każdego człowieka , artysty jest inna. Wielka popularność spotyka nielicznych, ale pojawiają się ciągle nowi , tak było, jest i będzie. Nie ma jednego wzoru, modelu na funkcjonowanie na scenie. Często dużą popularność zyskują artyści, którzy postrzegani są jako niszowi . Tak jest na świecie i u nas.
Jakie główne przyczyny niepowodzeń widzisz w obecnej chwili?
Przepadają czasem bardzo ciekawe, płyty, artyści. Wszystko jest kwestią, momentu, szczęścia, dobrych albo złych spotkań.
Z czym się najbardziej zmagają artyści?
Najbardziej z własnymi, blokadami i ograniczeniami. Myślę że wielu ludzi ma tendencję do przenoszenia odpowiedzialności za swoje niepowodzenia, na innych.
Czy kontrakt z majorsem to szansa czy katastrofa?
Katastrofą bywa czasem kontrakt z niezależną firmą fonograficzną (mam takie doświadczenie). Nie jest ważne czy wydawcą jest duża czy mała firma. Istotna jest umowa, dogadanie się, czynnik ludzki. Teoretycznie kontrakt z majorsem, jest szansą na większą promocję, w praktyce bywa zaskakująco różnie.

Kamil Łazikowski [Soyuz Studio, Cool Kids Of Death]

Kamil Łazikowski w swoim Soyuz Studio


1.Jeśli będzie tak zdolny, pracowity jak Dawid oraz jak będzie miał coś oryginalnego do powiedzenia, nie widzę problemu – szanse są ogromne!

2. Jeśli masz na myśli niepowodzenia artystów, to wymienię w kolejności:
– Nie mają nic ciekawego i autentycznego do powiedzenia
– Nie mają pewności siebie popartej ciężką pracą.

3. Myślę, że to kwestia indywidualna – najbardziej słychać narzekania na brak znajomości, pieniędzy, talentu czy szczęścia,  wg. mnie to wymówki wynikające z kompletnego braku tego o czym pisałem w odpowiedzi na pytanie 2, plus gonitwa za staniem się drugim
Podsiadło na przykład, zamiast pierwszym “Kowalskim” .

4. Może być i tym i tym. Dużo zależy czy mówimy o głównym nurcie czy muzyce offowej? Tak czy inaczej, należy uważać, podpisywać kontrakty z pomocą prawników, a przy tym ciągle wiedzieć, co chce się przekazać i jak tego dokonać. Żaden majors nie wykona tej roboty za Ciebie!

K-Jah
[K-Jah Sound, projekty: Rastasize, Sweet Love Riddim]

K-Jah foto by Patrycja Strzycka


Jakie ma szanse debiutant stać się drugim Podsiadło?
Osobiście uważam, że w dobie internetu świat stał się globalną wioską i jeżeli jesteś artystą,  który ma do zaoferowania światu twórczość naprawdę wysokiej jakości, to nic nie stoi na drodze do tego, aby stać się takim drugim „Podsiadło”. Oczywiście, osiągnięcie takiego sukcesu będzie wiązało się z potężnym nakładem pracy oraz poświęceniem czasu, aby konsekwentnie docierać, krok po kroku, do publiczności. Istnieje wiele narzędzi, dzięki którymi początkujący artysta może „operować”, aby osiągać pożądane efekty związane z rozwojem swojej kariery. Jedni będą próbowali zaszokować, drudzy przekonać publiczność swoją skromnością oraz niepowtarzalnymi walorami i talentem, jeszcze inni posunął się do okrutnych rozwiązań, aby dostać się na szczyt. W mojej opinii, z muzyką jest jak z prawdą. Tylko ona ma sens i wiem, że tylko prawdziwa muzyka, która jest robiona z pasji i z serduchem, wcześniej czy później dotrze do odbiorców. Satysfakcjonując obie strony. Konsekwencja oraz upór są kluczowe, sukces osiągają zawsze Ci ,którzy się nie poddają w połowie drogi.
Jakie główne przyczyny niepowodzeń widzisz w obecnej chwili?
Z czym się najbardziej zmagają artyści? Artyści moim zdaniem zmagają się z kilkoma problemami. Poprzez dostęp do streamingów, co dzień zasilanych nowymi artystami, albumami oraz singlami, często słuchacz nie wie do końca czego chciałbym posłuchać. Tym samym, coraz trudniej jest zwrócić artyście uwagę słuchacza na swoją twórczość. Niepowodzenia biorą się, chyba z braku konkretnej wizji na siebie oraz braku konsekwencji. Kolejną przyczyną niepowodzenia w karierze muzycznej może być nieodpowiednio dobrany zespół ludzi z którymi współpracujemy budując swoją karierę. Mogą to być ludzie nastawieni tylko na pieniądze i szybkie zyski oraz brak pomysłów na długofalowe wdrażanie twórczości na rynek muzyczny. Tacy ludzie, prędzej doprowadzą do twojego upadku niż do osiągnięcia prawdziwego sukcesu.
Czy kontrakt z majorsem to szansa czy katastrofa? Sam nigdy nie wydawałem swojej muzyki z potężnymi wydawnictwami, ale mam spora grupę znajomych którzy to zrobili. Wiem,że taka współpraca ma swoje plusy i minusy. Jeśli jesteś znanym już artysta i masz spore osiągnięcia, to współpraca z dużą firmą wydawniczą może być wiatrem w żagle, i może Ci tylko pomóc. Łatwo jest inwestować i promować coś co już dociera do sporej grupy odbiorców, dlatego majorsy chętnie inwestują w takich ludzi. Natomiast bardzo znanym przypadkiem jest, że artyści mniej znani ,którzy oddają swój materiał w ręce majorsów, znajdują się w sytuacji ,gdzie ich muzyka jest wrzucana po prostu w katalog danego wydawnictwa i nic więcej za tym nie idzie. Wiadomo, że zwiększa to twoje szanse dotarcia do pożądanej liczby odbiorców czy ilości sprzedanych płyt oraz, że przy dobrych wiatrach dostaniesz jeszcze jakieś fundusze na teledysk lub dwa, ale na tym kończą się najczęściej inwestycje dużych firm względem młodych lub jeszcze nie znanych artystów.

PS. Ważne:
K-Jah jest autorem albumu „LINK UP” z takimi gwiazdami jak Gentleman & Tamika, Lutan Fyah , Sara Lugo czy Runkus, producentem riddimu dla holenderskiego WORLD A REGGAE, do którego zaśpiewała czołówka światowego reggae. Premiera jeszcze w tym roku na winylu!!!]

Wszystkim bardzo dziękuję i pozdrawiam.

A jakie jest Wasze zdanie? Podzielacie opinie naszych artystów? Zostawcie ślad w komentarzu!

Pozdrawiam

Pan Winyl

Share this Post

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*