ROBERT CICHY „DIRTY SUN” WOKÓŁ OGNISKA

Panwinyl/ 29 lipca, 2020/ Artykuły, Do słuchania, Felietony Pana Winyla, NJUSRÓÓM, O nowościach wydawniczych, Pan Winyl poleca, Recenzje/ 0 comments

Czym więcej czytam o muzyce, szczególnie o jej początkach, odnoszę wrażenie, że chyba o czymś zapomnieliśmy. O czym? O tym przypomina płyta Dirty Sun. Robert Cichy wydał swój drugi album.

Robert Cichy Dirty Sun
Robert Cichy Dirty Sun

Kiedyś to było inaczej…

Pamiętam, że pierwsze ognisko bez gitary i śpiewania Whisky Dżemu miało miejsce jakoś na początku lat 90tych. Gdy któryś z kolegów przytargał magnetofon Kasprzak, na baterie.

Do tego wydarznia było inaczej. Zawsze był ktoś kto miał gitarę i umiał jakoś śpiewać. Siadaliśmy ekipą wokół ognia i graliśmy, śpiewaliśmy hity i standardy. To nas łączyło, wspólne śpiewanie dawało poczucie, że mamy znaczenie dla siebie nawzajem, jesteśmy ważni. Tak było w czasach, w których nie dokumentowało się każdej chwili na insta, w czasach gdy muzyka była naprawdę dla nas ważna.

Płyta Roberta przypomniała mi o tym, że o to właśnie chodziło w muzyce. W wywiadzie dla Muzykoholików wprost mówi: Muzyka to jest moja miłość, coś, co kocham. Muzyka jest moim mną i moim życiem… O rany! – pomyślałem – to jest to!

…teraz jest inaczej!

Od pierwszego numeru Seize The Day jestem kupiony. Czuję się jak kiedyś, w dość eklektycznym, ale mega fajnym towarzystiwe. Jeden słuchał rapu, drugi metalu inny punka, a jeszcze ktoś inny miał biały czerep i co sobotę wyginał ciało na rave’ach! Do ostatniej piosenki Manitou, piękna przygoda, bez wstawiania z krzesła.

Ognisko to był tylko pretekst, do tego, żeby wspólnie pogadać, pograć, pośpiewać, podając sobie jakiś flakonik z napojem. Na luzie, z odpowiednią dozą uszczypliwości i szacunku. I to emanuje z tych utworów.

Muzycznie ta płyta, to jest przejażdżka po gatunkach, które korzenie mają niewątpliwie w Ameryce. Blues rock, southern rock a do tego goście: Kasai, Sosnowski, Rahim i Mrozu, którzy wrzucają do tego ogniskowego zestawu własne charaktery, dodając płycie kolorów. To wszystko powoduje, że album jest czymś więcej niż śpiewnikiem do ogniska, fajnym zestawem piosenek. Nad Dirty Sun unosi się duch dawnych lat: przyjaźni, kumpelstwa, prostoty, radochy i miłości do robienia muzy.

Album Dirty Sun Roberta Cichego to odtrutka na śledzenie poczynań algorytmów. Po przesłuchaniu płyty, chciałbym zostać kumplem tej ekipy, czułbym się wśród nich dobrze. Mega mnie cieszą utwory po polsku, daje mi to poczucie związku z płytą, a to zachęca do wracania do niej po raz kolejny i kolejny.

Polecam

Pan Winyl
Robert Cichy Dirty Sun
Robert Cichy Dirty Sun

Pozdrawiam

Pan Winyl

Sociale Artysty:

Polecane treści:

Share this Post

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*