CANNONBALL – MUZYKA MA FORMĘ SŁUŻALCZĄ [WYWIAD Z ZESPOŁEM]

Panwinyl/ 20 sierpnia, 2020/ Artykuły, Felietony Pana Winyla, O nowościach wydawniczych, Wywiady, Zapowiedzi wydawnicze/ 0 comments

Cannonball to wyjątkowy zespół. Istnieje od niedawna, ale gdy przyjrzymy się dokonaniom jego członków, to szczęka opada do ziemi. Są młodzi… jeszcze, doświadczeni, pełni pomysłów i mają ogromną chrapkę na rockowy sukces, jakiego dawno w Polsce nie było.

Cannonball wywiad z zespołem
Cannonball

O początkach kariery rockowego bandu, o miłości i rodzinie, o przyjaciołach i spełnianiu marzeń. O podejmowania ryzyka i dobrej zabawie. Zapraszam na rozmowę z zespołem CANNONBALL:

Pan Winyl: Słuchając Waszej pierwszej EP “Friends With Benefits” myślałem: “ciekawe jak to by zabrzmiało w języku polskim”? I oto spełniacie moje marzenie. Rock na światowym poziomie z polskimi tekstami. Co Was przekonało, żeby wrócić do ojczystego języka?

Cannonball: Język angielski jest zdecydowanie łatwiejszym językiem do pisania tekstów. Już sam w sobie jest bardzo melodyjny, bardzo ładnie “klei” się z muzyką rockową. Poza tym jest językiem uniwersalnym, za pomocą którego można dotrzeć do wielu słuchaczy na świecie z przekazem. Cannonball, oprócz solidnego rockowego grania, to także ważny przekaz. Wiele tekstów, to wypadkowa naszych długich inspirujących kumplowskich rozmów. To opowieści z naszego życia, o naszych wzlotach, upadkach, doświadczenia, obserwacje. Z pewnością nie piszemy tekstów w stylu “Dlaczego ona mnie nie kocha”. TO nie my! Miłość jest ważnym motywem naszej twórczości, owszem, ale raczej opowiadamy czym miłość nie jest, pokazujemy jak wiele osób tkwi w zesztywniałych regułach życia, nie potrafiąc wyjść ze strefy komfortu. Takim przykładem jest np. nasz tekst “Friends with benefits”, podczas pisania którego trzęśliśmy się ze śmiechu. Temat dość żartobliwy, aczkolwiek przesłanie niezwykle ważne – mówimy o podejściu, które burzy stary porządek, pozwala wielu ludziom spojrzeć na swoje życie z nowej perspektywy, zobaczyć, że nasza propozycja nie jest niczym złym, wręcz przeciwnie – pozwala wielu osobom wyzwolić się ze starych układów i odżyć na nowo, w zgodzie ze sobą i otaczającym światem. Moglibyśmy rozmawiać o naszych tekstach godzinami, ale wracając do meritum – dlaczego druga EPka w jęz. polskim? Trochę pokierował nas rynek – stacje radiowe chcą grać polskie zespoły, które śpiewają po polsku. I wtedy pomyśleliśmy – dlaczego nie? spróbujmy , jak to zabrzmi w naszym ojczystym języku.. Czy uda nam się znaleźć odpowiedni  dobór słów? Myślę, że się udało. Jesteśmy zadowoleni do tego stopnia, że wszystkie kolejne pomysły, jakie powstają cały czas, na bieżąco otrzymują od razu polskie słowa. Czujemy się w tym dobrze!

Pan Winyl: Brakuje mi na polskiej scenie polskojęzycznych rockowych hitów. A Wy ewidentnie macie predyspozycje, żeby takie dostarczyć. Wiem, że macie ogromny apetyt na sukces! Co to dla Was znaczy?

Cannonball: To bardzo miłe słowa, dziękujemy! Być może zabrzmi to nieskromnie, ale skromni artyści umierają bez ucha i bez pieniędzy. Cannonball to zbiór wspaniałych ludzi, przede wszystkim niesamowicie zdolnych rzemieślników , wręcz rzeźników muzycznych z bardzo bogatym doświadczeniem i wyjątkową wyobraźnią. Mając takie asy w rękawie, nie można tego nie wykorzystać, jak w biblijnej przypowieści o talentach! Dostaliśmy coś wyjątkowego i bardzo chcemy dzielić się naszymi opowieściami muzycznymi, które z pewnością nie są miałkie, czy nudne.  Potrafimy przelać naszą energię na dźwięki i się świetnie tym bawić, to nas na pewno wyróżnia. Działamy szybko, jak robot muzyczny – padło pytanie o balladę, jeszcze tej samej nocy powstał epicki “Nim wstanie dzień”. Ktoś pytał, czy potrafimy zagrać coś bardziej popowego – proszę bardzo – nasz “Zimny wiatr” to świetna melodia, dobry riff, energia i popowe podejście. I to jest sukces, właśnie to, że nic nas nie ogranicza, no może poza naszą wyobraźnią. To, że potrafimy wykorzystać nasze talenty i to, że ludzie chcą nas słuchać! No i niezwykle ważne – że jesteśmy w tym razem. A finanse? Wierzymy, że rynek muzyczny doceni to co robimy.

Pan Winyl: No właśnie jeśli chodzi o finanse. To ważna sprawa, szczególnie w ostatnim czasie. Kwarantanna wszystkim nam dała popalić. Jesteście bandem koncertowym, Wasz potencjał wybucha na scenie. Jak sobie teraz radzicie? Mocno odczuliście skutki lockdownu?

Cannonball: Każda sytuacja niesie w sobie wyjątkowy potencjał – zamknięcie w domach wykorzystaliśmy na tworzenie kolejnych numerów – już po miesiącu nasz folder “TNO – Tworzenie na odległość” zapełnił się świetnymi kompozycjami, melodiami, a 100 razy więcej czeka w naszych osobistych folderach. Wiele świetnych piosenek czeka na światło dzienne, jedyne czego nam brakuje to czas. Ale fakt, jesteśmy bandem koncertowym i czekamy na każdą okazję, żeby pojawić się przed publicznością. Aktualnie skupiamy się na przeglądach nowych zespołów, żeby zaistnieć w świadomości słuchaczy w całej Polsce, no i żeby zebrać fundusze na dalsze inwestycje zespołowe, jak profesjonalny teledysk, dalsze sesje nagraniowe. W kwestii konkursów muzycznych jak na razie idzie nieźle, a pieniądze to wiadomo – cały czas są potrzebne, żeby rozwijać skrzydła. Wierzymy, że i tutaj się uda;). 

Cannonball wywiad z zespołem
VULFPECK SPRZEDAJE MIEJSCE NA PŁYCIE!

Pan Winyl: Vulfpeck zaskakuje, wczoraj rozpoczęli aukcję na EBAYu- sprzedają numer 10 na nadchodzącej płycie. Ten kto wygra będzie mógł umieścić swój numer na ich najnowszym albumie. W tej chwili suma za ten przywilej osiągnęła 50 000 dolarów. Co sądzicie o takich akcjach? Prostytucja czy świetna akcja?

Cannonball: Powiem Tobie, że szczęka opadła. Dawno na rynku nie było tak świeżego pomysłu. Zresztą sam band należy do naszych ulubionych, to mistrzowie energii koncertowej, którzy potrafią zgromadzić tysiące fanów na jednym koncercie. Bardzo wysoka liga. A pomysł – po rękach i innych członkach całować chłopaków! W momencie, gdy większość artystów siedzi i lamentuje jak ciężko, bo nie ma grań (nie ma kasy), oni zdobywają kasę na dalszą działalność, ale nieszablonowo – dają fanom coś od siebie, budując  w ten sposób jeszcze lepszą więź. Chwyt marketingowy najwyższych lotów! Pamiętajmy, że faktycznie artystom jest ciężko, szczególnie grającym ambitną muzykę. Tutaj mało kto może liczyć na wsparcie (no może disco polo), ale nie o to chodzi, żeby się użalać, tylko zrobić coś wyjątkowego. Fajnie, gdyby jeszcze największe serwisy streamingowe, które żyją dzięki nam, artystom,  to zrozumiały i zechciały podnieść nieco stawki za odtworzenia, żeby wszyscy byli zadowoleni. No ale to już pobożne życzenia. 

Pan Winyl: Słuchając nowej EP, mam ten przywilej, że mogłem jej posłuchać przedpremierowo, mam wrażenie, że “dorośliście”. Może to zasługa polskich tekstów, a może coś innego? Czujecie, że jesteście w innym miejscu: muzycznie? artystycznie? Co wpłynęło na tę zmianę?

Cannonball: Dziękuję, że zwróciłeś na to uwagę. Być może jest to też kwestia polskich tekstów, ale czujemy, że cały czas się zmieniamy. Słuchamy dużo muzyki, koncertów, mieliśmy ostatnio okazję poobserwować inne młode zespoły. Z każdego takiego doświadczenia wyciągamy coś dla siebie. No i to, co wspomnieliśmy wcześniej – wiemy, że w Cannonball jest duży potencjał, im więcej ze sobą przebywamy, tym bardziej uczymy się jak wykorzystać te, czy inne elementy. Praca nad nowymi numerami to czasem jeden głos, czasem tarcia, silne emocje, ale jest w tym wszystkim ogromny szacunek, bo wiemy, że chcemy tego samego. Dajemy sobie zawsze dużo przestrzeni na wyrażanie własnych myśli, próbujemy nowych podejść, żeby czasem się przekonać, że to faktycznie działa. Każdy z nas ma inną energię w sobie, ale właśnie dlatego, że pozwalamy każdej z tych energii istnieć i błyszczeć, zespół jest silny i atrakcyjny dla słuchacza. 

Cannonball wywiad z zespołem
Cannonball „Kule biją” (okładka autorstwa: Aldony Weicher)

Pan Winyl: Ostatnio mieliśmy okazję porozmawiać tuż przed Waszą próbą. Nie da się ukryć, że łączy Was coś więcej niż granie w zespole. Wydaje się, że jesteście kumplami, przyjaciółmi? 

Cannonball: Hasło, które kiedyś ukuliśmy z Pawłem podczas wyprawy w Bieszczadach “We are all energy” jest tutaj hasłem przewodnim. Zauważamy nasze energie, które się wzajemnie uzupełniają. Bardzo dbamy o relacje zespołowe – spędzamy ze sobą dużo prywatnego czasu, nasze rodziny się znają i tą energię wprowadzamy na salę prób, czy na koncerty. Oczywiście, pilnujemy też, żeby żaden z członków nie odleciał za daleko na swoim dywanie z ego, czy też nie był sam z problemami. Jak w rodzinie. 

Pan Winyl: Butch Vig, gitarzysta Garbage i producent płyty „Nevermind” Nirvany powiedział kiedyś, że najlepiej dla zespołu jest wtedy, gdy każda osoba ze składu ma różne obowiązki. A jak jest u Was, demokracja? Monarchia? kartel? Czy pełnicie różne role?

Cannonball: Całkowicie się zgadzamy z tą tezą. W Cannonball te role się powoli precyzują, mamy to szczęście, że tutaj każdy chce coś zrobić, udziela się technicznie, muzycznie, organizacyjnie, PRowo… Jest to też fajny element, który wpływa na wzrost poczucia odpowiedzialności za sukces zespołu. A tym samym przywiązanie do zespołu. A pracy jest co niemiara. Nie mamy sztabu ludzi, którzy zajmują się naszymi sprawami. O wszystko walczymy sami, o każdą złotówkę, udział w przeglądzie, koncert, wydanie płyty, oprawa PR, kontakt z fanami… Rozpoczęcie współpracy z Tobą (Panem Winylem), to dla nas ogromne wsparcie. Fani widzą tylko muzykę i uśmiechniętych lub ponurych muzyków. Ale z tyłu jest ogrom pracy do wykonania. Cieszymy się z tej współpracy i wierzymy we wspólny sukces.

Pan Winyl: Nowa EP już niebawem, co chcielibyście usłyszeć po jej upublicznieniu? 

Cannonball: Przede wszystkim telefon z banku, że nasze dotychczasowe konta już nie wytrzymują napływu kasy i należy je poszerzyć o dodatkowe metry sześcienne:)) A tak poważnie, jak to w przypadku każdego artysty, zależy nam na tym, żeby nasze utwory dotarły do najszerszego grona odbiorców. Zależy nam na zdobyciu wiernych fanów, którzy być może będą w stanie się utożsamić z naszymi tekstami i muzyką. Chcielibyśmy też zobaczyć zielone światło ze strony rynku muzycznego do dalszego pisania piosenek, nie tylko dla siebie, ale też na zamówienie innych artystów. Mamy ogromne plany dotyczące nie tylko muzyki, ale też oprawy naszego show, kolejnych wydawnictw. Chcemy dalej eksperymentować. Naszą taką chyba największą inspiracją jest zespół Queen, który nie bał się muzycznych eksperymentów. Balansowali między hard rockiem, metalem (!), operą, disco, a pośrodku niczym nie ograniczony pop. Sięgali po wyjątkowe formy, mieszali kolory i smaki, wręcz czasem obrazoburczo dla niektórych fanów, ale finalnie to oni stali się numerem 1 na świecie. Wierzymy, że ta EPka otworzy nas na ciekawe kolaboracje z innymi artystami i producentami, bo już sobie na to ostrzymy zęby:)

Pan Winyl: Co chcecie dać swoim słuchaczom oprócz świetnie zagranej muzyki i kapitalnych tekstów.

Cannonball: Dobry czas i energię, która będzie towarzyszyć słuchaczom w ważnych momentach życia, czy też wręcz takie momenty współtworzyć!. Muzyka ma formę nieco służalczą, jest dla słuchacza, to on decyduje, czy chce słuchać tego, czy innego bandu. Słuchacz musi znaleźć coś autentycznego, coś, z czym będzie w stanie się identyfikować. Niech to będzie świetny riff, partia wokalna, cokolwiek. Ale niech to będzie autentyczne, niech zabierze słuchacza w nowe obszary, niech przypomni mu, że jest wartościowym człowiekiem, że warto z czegoś zrezygnować, żeby otworzyć się na nowe przygody, że nie samym chlebem i seksem człowiek żyje, itd. Jako muzycy mamy ogromny przywilej i obowiązek, żeby mówić o ważnych sprawach, wskazywać elementy, które należy naprawić, poprawić, albo  których warto się tak po prostu cieszyć.

Muzyka ma formę nieco służalczą, jest dla słuchacza, to on decyduje, czy chce słuchać tego, czy innego bandu. Słuchacz musi znaleźć coś autentycznego, coś, z czym będzie w stanie się identyfikować.

Cannonball

Pan Winyl: Kim chcieliście być “jak dorośniecie”?

Cannonball: Członkami zespołu Cannonball. Marzenia się spełniają!

Pan Winyl: Dlaczego uważacie, że akurat CANNONBALL ma szansę zaistnieć w polskich stacjach radiowych?

Cannonball: Wydaje nam się że brakuje w radioodbiornikach dobrej rockowej muzyki po polsku. Dostajemy pop z kompa, a muzyka gitarowa leci po nocy. Brakuje nam fantastycznej fali polskiego rocka z lat 90 granego na wysokim poziomie który będzie w stanie przebić się na festiwale w tvp. Staramy się wypełnić tą niszę dobrze zagranej, wciąż dającej się odkrywać na nowo muzyki rockowej. Zdajemy sobie sprawę, że trendy muzyczne to sinusoida, po Led Zeppelin musi przyjść czas na sex Pistols, natomiast dziś sex Pistols w Polsce uchodziłoby za wirtuozów. Czujemy, że dość już ogłupiania słuchacza i drogi na łatwiznę, chcemy z niej zboczyć i pokazać że można grać gitarowo coś więcej.

Pan Winyl: Dziękuję za rozmowę!

Cannonball: Dziękujemy!

Armatnie sociale:

Polecane treści:

Share this Post

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*