Miałem trudność ze zdefiniowaniem tego, czym dla mnie jest omawiany materiał. Dużo czasu zajęło mi napisanie tego tekstu, wśród powodów takiego obrotu spraw obok chronicznej prokrastynacji – niweczącej nawet najwspanialsze idee u samego ich zarania, upatruję coś zgoła innego. Na myśl przychodzi wiele słów i jednak najlepszym wydaje się to, które pojawiło się w głowie po usłyszeniu pierwszych dźwięków wydobywających się z głośników…

Piękno

Odnoszę wrażenie, że jako słuchacze często obawiamy się bliższego spotkania z niektórymi gatunkami muzycznymi. Zakładając ich elitarność i ostracyzm ze strony osób w nich osłuchanych, odbieramy sobie możliwość poznania kompletnie nowych środków wyrazu artystycznego. Decydując się na muzyczną podróż na nieznane wody otwiera się przed nami nieograniczona ilość światów. Każdy z nich może uwieść i wprawić w zachwyt odważnych, którzy zdecydowali się je poznać.

Muzyczna podróż

Czy macie czasem tak, że słuchając muzyki przenosicie się w różne miejsca? Zamykacie wtedy oczy, siadacie wygodnie w fotelu a dźwięki dochodzące do waszych uszu zabierają Was gdzieś daleko. To poczucie wolności i przebywania w nieskrępowanej niczym przestrzeni miesza się z pełnym intymności i tajemnicy woalem otulającym całe ciało. Nieco zagmatwane? Ach! A jakże, bo właśnie taka jest ADELA – pełna skrajnych emocji, tekstur i brzmień. Wydźwięk płyty zmienia się w zależności od nastroju. Sprawia to, że przez długi, długi czas nie będziecie mogli się od niej oderwać. W zależności od nastroju w jakim po nią sięgniecie, za każdym razem odkryjecie jej nowy wymiar.

ADELA

ADELA to zbiór muzycznych pejzaży, pięknych i pełnych niuansów obrazów opowiadających na pozór dziewięć niezwiązanych ze sobą historii. Zaczynamy od misternie utkanego kolażu z dwóch na pozór nie pasujących do siebie materiałów. „Aranjuez concerto BWV 1056” to przykład uniwersalizmu. Staje się on możliwy dzięki muzyce, najdoskonalszemu ze stworzonych środków wymiany emocji i informacji. Mało kto jest na tyle odważny by ingerować w takim stopniu w muzykę J.S Bacha, miksując go z jednym z najważniejszych utworów napisanych na gitarę klasyczną. Jeszcze rzadziej zdarzają się szaleńcy, którzy odwracają o 180 stopni wykorzystane instrumentarium. W utworze otwierającym album  ADELA tematy fortepianowe, z niezwykłą wprost płynnością wykonuje Łukasz Kuropaczewski nadając nowego wymiaru koncertowi f-moll Bacha. Kontrapunktem dla okrągłych i gładkich tonów wydobywających się spod palców gitarzysty jest precyzyjna i pełna pasji gra Dębicza. Fortepian pełni tu rolę instrumentu perkusyjnego, trzymając formę w ryzach przy jednoczesnym tworzeniu przestrzeni do improwizacji.

„Água e Vinho”

To mój faworyt na albumie, to w nim po raz pierwszy słyszymy Jakuba Józefa Orlińskiego – obecnie najpopularniejsze nazwisko w świecie muzyki wokalnej. Głos pełni tu funkcję bardzo instrumentalną, momentami spełniając rolę czysto akompaniatorską nadając brzmieniu przestrzenności i oniryzmu. Obecność anielskiego głosu kontratenora nadaje muzyce filmowego charakteru. Wspomniana wcześniej przestrzenność brzmienia w utworach takich jak tytułowa „Adela” czy napisanych specjalnie dla Orlińskiego „Quarantine Song”, bez wątpienia spełniłaby rolę narracyjną w niejednej produkcji filmowej.

Epilog

w postaci napisanej specjalnie na potrzeby albumu kompozycji stanowi etiuda gitarowa „Fairytale”. Ten ostatni pełen liryzmu, tajemnicy i bajkowości akcent to doskonałe podsumowanie. Wprowadzony w stan refleksji słuchacz, zostaje pozostawiony sam ze swoimi myślami. Utwór wybrzmiewa w głowie jeszcze długo po ostatnich dźwiękach, stanowiąc – jak miało to miejsce w moim przypadku, zaproszenie do rozmyślań nad tym co jest, było i będzie.

Płyta oczarowuje swoją emocjonalnością, uwodzi pięknem i wirtuozerią wykonawczą jej autorów. Zdjęcie na pasach to nieprzypadkowe nawiązanie do The Beatles. Podobnie jak czwórka z Liverpool’u zmieniła scenę muzyczną na zawsze, tak trio z Polski sądząc po wynikach sprzedaży albumu może zmienić podejście Polaków do muzyki poważnej. Bardzo na to liczę! ADELA to doskonała okazja do rozpoczęcia przygody z muzyką poważną. To szansa na odczarowanie gatunku dla mainstreamu. Prezentując kunszt wykonawczy i kompozytorski autorów utwierdza w przekonaniu, że polska muzyka nawet w obliczu pandemii jest w dobrych rękach.

Płyta ukazała się nakładem wytwórni WARNER MUSIC POLAND (WARNER CALASICS) w dwóch wersjach. Na pomarańczowym winylu zawierającym 9 utworów oraz na CD zawierającym 12 kompozycji. Album dostępny jest we wszystkich serwisach streaming’owych. 

Michał Chylak

Przysucha, marzec 2021

Sociale Michała:

Polityka anty-algorytmiczna: w sekcji poniżej znajdują się warte uwagi treści, które mogą, ale nie muszą być podobne do tego co już przeczytałeś/przeczytałaś. Na moim blogu wprowadziłem politykę anty-algorytmiczną czyli ludzką. Dbam tym samym o to, żebyś miał/miała możliwość poznania różnej muzyki, różnych ludzi i różnych opinii.

Uwaga! Możesz tu znaleźć treści, z którymi się nie zgadzasz, pamiętaj, że nie oznacza to, że Cię nie szanuję.

PS.: To, że korzystam z narzędzi używających algorytmów, oznacza tylko tyle, że używam ich świadom ich zalet i wad!

Polecane treści:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *