W 1992 roku Neal Stephenson opublikował powieść pt.: „Snow Crush„. To w niej po raz pierwszy pada słowo, które ostatnimi czasy staje się coraz bardziej popularne: „metavers”. Czym jest ta metawersja? Słowo składa się z dwóch członów „meta” oznaczaczającego nadrzędność i słowa „vers” czyli wersja. Wersja nadrzędna – wirtualny świat, w którym można się zanurzyć, w którym można prowadzić „normalne”, „prawdziwe” życie. Miejsce spotkań towarzyskich, handlu, rozrywki i innych aktywności, które prowadzimy w świecie rzeczywistym. Zapraszam na wpis o muzyce w metawersji!

Technologia blockchain temu sprzyja, powstałe kryptowaluty szybko zajmują swoje miejsce w tym świecie jako legalne środki płatnicze. Pewnie słyszeliście o bitcoinach czy eterach lub tokenach. Te wirtualne pieniądze czy przedmioty dla wielu nie są godne zainteresowania, dla innych warte są miliony dolarów.

O tym czym są blockchainy, kryptowaluty i tokeny powiem może innym razem. Teraz tylko nadmienię, że są to technologie zdecentralizowane, oparte na protokołach, które każdy uczestnik blockchainu teoretycznie może kontrolować. Zatem w blockchainie nie może zajść żadna zmiana (oszustwo), żeby reszta uczestników łańcucha bloków nie była tego świadoma. Pięknie to wyjaśnia na blogu hackernoon.com Mohito Mamori w artykule „WTF is The Blockchain?” (o polski, autoryzowany przekład postarał się Artur KurasińskiCzym do cholery jest blockchain?”) polecam się zapoznać przed dalszą lekturą.

MUZYKA W METAWERSJI

Wchodzimy w nową erę rozwoju fonografii. To, co zaczął w 1887 roku Thomas Alva Ediosn, ma swoją kontynuację dziś w równoległym świecie, w sieci, a właściwie w blockchainie. Tam istnieje rzeczywistość, która do niedawna była zupełnym fantazmatem. Jej początki jednak przewidywano już w roku 1982 w filmie „Tron”. Hit sprzed kilku lat „Player One” pokazuje dokąd nasz rzeczywistość zmierza.

Metażycie w metawersji

W świecie „metawersji”, czy po prostu w metawersji życie toczy się tak samo jak w rzeczywistości. Na przykład „gra” Upland pozwala za pomocą własnej waluty kupować wirtualne nieruchomości na całym świcie. Twórcy Uplandu chcą stworzyć całą platformę, w dodatku 3D, aby ludzie mogli prowadzić tam swoje firmy. I nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że wirtualne posiadłości mają realną wartość i najdroższa ostatnio została sprzedana za 23 000 dolarów.

Współzałożyciel Uplandu, Dirk Lueth jest bardzo podekscytowany, tym, że firmy z prawdziwego świata przenoszą się do Uplandu. I niedługo (jeśli nie już) uruchomią „portfele” w których użytkownicy będą mogli przetrzymywać NTF’y własnej produkcji (tłoczenia).

MUZYKA W METAWERSJI

Czym jest ten NFT?

Jeśli „kryptowaluta jest monetą, czyli środkiem płatności stworzonym poprzez blockchain, to token jest żetonem, który korzysta z tego blockchaina” (więcej tu: https://www.gpwinfostrefa.pl/co-to-jest-token-do-czego-sluzy/). A NFT to Non-Fungible Token, czyli token nie wymienialny, jest unikalnym, cyfrowym kodem, którego nie da się podrobić.

Tokenem może zostać każda cyfrowa treść, jego stworzenie jest bardzo proste. (sprawdź to!) Bez zagłębiania się w szczegóły techniczne, to po prostu wirtualny unikalny przedmiot. Może nim też być muzyka.

Pierwszym albumem w formacie NFT (jeśli można tak powiedzieć) był album Kings Of Leon „When You See Yourself” wypuszczony przez YellowHeart.io.

muzyka w metawersji

Kup NFT a winyla dostaniesz gratis!

Dla mnie też było to zaskoczeniem. Album KOL w wersji NFT kosztował 50 dolarów, a do tego można było otrzymać płytę winylową gratis. To co wirtualne okazało się bardziej wartościowe niż to co realne. Aby stworzyć NFT’a potrzeba parę minut. Można stworzyć kilkaset wersji danego NFT’a. Żeby stworzyć winyla, potrzeba pracy wielu ludzi i wielu tygodni. Jednak metawersji jest inaczej.

Jak zawsze wartość ma to, co ludzie uważają, że ma wartość. Żyjemy w bardzo ciekawych czasach, w których to co nie istnieje ma większą wartość niż to co istnieje. No chyba, że nastąpiła przenicowanie się rzeczywistości i to co dzieje się w metawersji jest bardziej realne, niż to co dzieje się w rzeczywistości.

Więcej NFT w muzyce?

Za Kings Of Leon zaraz poszedł Aphex Twin i potem Snoop Dogg i pewnie wielu innych. Niemniej jednak jak pokazują ostatnie statystyki, po pierwszej fali zainteresowania znacznie ono spadło. Choć moim zdaniem NFTy mogą się przyjąć, szczególnie wśród najmłodszych „kolekcjonerów”.

Nie brak też głosów krytyki. Nils Frahm, pianista i producent, w wywiadzie dla angielskiego
The Independet grzmi, że to „najohydniejsza rzecz w świecie muzyki, jaka obecnie się dzieje”, wzywa artystów, żeby zaprzestali tego „złego procederu”. Stanowczo wystąpił przeciwko nim, ze względu na potrzebę zużycia ogromnej mocy obliczeniowej (czyli też energii) do ich zabezpieczenia. Oberwało się też jego idolom z Aphex Twin za sprzedaż NFT’a za ponad 130 tyś dolarów.

Digitalizacja konsumpcjonizmu – ratunek dla planety?

Z drugiej strony pojawiają się głosy, że to właśnie digitalizacja dóbr może uratować planetę. Platformy takie jak IMVU z siedmioma milionami nowych użytkowników co miesiąc tworzy świat, w którym możesz prowadzić zupełnie nowe życie. Zaprzyjaźniać się, spotykać i to w ciele wybranym przez siebie awatara. Oczywiście, że moc obliczeniowa komputerów będzie rosła, a co za tym idzie i zużycie energii. Z drugiej strony, jeśli większą część życia będziesz spędzać w metawersji, to jedna para trampek, koszula i dżinsy mogą wystarczyć ci na bardzo długo.

MUZYKA W METAWERSJI

Muzyka w metawersji!

Mam nadzieję, że dobrnęliście tutaj. Musiałem rzucić pewne światło na najnowocześniejsze technologie, abyśmy mogli zrozumieć, że metawersja stara się odzwieciedlić realny świat, w sposób lepszy. CEO IMVU, Daren Tsui, powiedział, że przez pandemię coraz więcej ludzi szuka „lepszego i bezpieczniejszego świata” w sieci. Nie dziwi zatem, że to tam coraz częściej kwitną relacje, znajomości, realizuje się wspólne zainteresowania a nawet biznesowe przedsięwzięcia.

Muzyka to doświadczenie kolektywne.

Tak było od zawsze. Świetnie pisze o tym Władek Foltyński w książce „Komunikacja pozadźwiękowa„, opisując jakie znaczenie miało wspólne doświadczenie muzyki w różnych plemiennych czy społecznych kontekstach. Najnowsze technologie trochę nas oderwały od tego wzorca. Zamknięci w domach ze słuchawkami na uszach zaczęliśmy czuć się naprawę sami.

Jason Fox, były zawodnik NFL podczas jednego z treningów zobaczył swojego kolegę, ze słuchawkami na uszach, jego trening wydawał mu się mega energiczny i skuteczny. Zapragnął usłyszeć muzykę, której ten słuchał. W ten sposób kilka lat późnej stworzył zdecentralizowaną aplikację (dApp) EarBuds, która pozwala na wspólne słuchanie muzyki, rozmowy i komentowanie, nawet z ukochanymi gwiazdami muzyki, sportu czy ekranu.

Metawersja, to świat, gdzie ludzie już się spotykają, spędzają czas, rozmawiają, grają, wymieniają się, handlują. Co raz bardziej ten rzeczywisty świat nas zniechęca. Jest trudny i taki… prawdziwy. W metawersji życie może się zmienić za pomocą jednego czy dwóch kliknięć. Uplandowy świat może za chwilę być tak atrakcyjnym, że powstaną w nim kluby, które będą chętniej odwiedzane przez awatary niż realne przestrzenie z realnymi muzykami.

Kryptomuzyka?

Czy powstanie coś takiego? Kryptomuzyka, która jest w pewnym sensie walutą artysty? Jak będą wyglądały sprawy praw autorskich twórców muzyki w metawersji? Czy w ogóle coś takiego będzie istniało? Już w chwili obecnej sprawy praw autorskich w przypadku muzyki są bardzo skomplikowane. Niedawno czytałem, że pierwszy „algorytm” podpisał kontrakt muzyczny z wytwórnią. Bardzo zastanawia mnie czy twórcy będą jeszcze potrzebni? Czy kryptoświat będzie potrzebował „prawdziwej” muzyki?

Realny koncert w wirtualu!

Sony Music i Verizon już stworzyli pierwszy VRowy występ Mediosn Beer, który mogli „na żywo” obejrzeć tiktokerzy. Zamiast artystki oglądali awatara stworzonego na podobieństwo Medison. Nie trudno sobie wyobrazić, że niebawem sztuczna inteligencja, nie będzie już potrzebowała ludzkiego modelu.

Artysta tam gdzie publiczność

A publiczność w metawersji. Kto się odważy tam pójść? W świecie, w którym nie ma problemów, nie ma chorób nie ma starości ani umierania, nie ma cierpienia. W świecie, w którym wyeliminowano to wszystko, co złe i niebezpieczne, a zostawiono tylko to, co dobre i przyjemne. Trochę jak w filmie w „Player One”. Jak będzie wyglądała muzyka czy szerzej sztuka? Czy będzie miała rację bytu? Nurtują mnie te pytania, jestem bardzo ciekaw, jak dalej potoczą się nasze wspólne losy. Jeszcze trochę się opieram, ale szczerze przyznam, że kusi mnie, żeby zajrzeć do metawersji? Sprawdzić, co tam jest? Jeszcze minie trochę czasu, zanim metawersja wyjdzie z minecrafotwego wyglądu i przybierze piękną 3D szatę, w której „tak jak na filmach” wszystko będzie jak w prawdziwym świecie, tylko lepsze.

Patrzę przez okno…

…trawa ciągle jest prawdziwa i zielona. Na półce stoją winyle i gramofon. Co prawda mam laptopa i smartofon, ale z grubsza żyję trochę jak w latach 90tych. Mnie ten świat się podoba. Lubię mój analogowy styl życia. Przychodzi mi do głowy cytat z początku Władcy Pierścieni „Drużyna Pierścienia”: „Świat się zmienił, mówi mi to woda, mówi mi to ziemia, wyczuwam to w powietrzu, wiele z tego, co kiedyś istniało, zostało zatracone, bo nie żyją już ci, którzy to pamiętali…„.

Nie łudzę się, że da się odwrócić cały ten postęp, zastanawiam się, czy to jest zagrożenie, czy to jest szansa? To coś więcej niż nowy format muzyczny, to nowy format życia. Co będzie znaczyć „być artystą” w metawersji, gdzie poza kreacją muzyczną, będzie można zupełnie zmienić swój wygląd, być zupełnie kimś innym. Metawersja będzie mieć swoją muzykę, o ile już jej nie ma. Będzie mieć swoje koncerty, będzie mieć swoich idoli. Zastanawiam się, czy dla artystów DIY to szansa? Czy zainstalowanie się na Uplandzie czy IMVU może mieć szersze artystyczne znaczenie.

Zakończę słowami Jasona Fox’s, twórcy dApp EarBuds: „Kochałem grać w NFL. Granie to była pasja, która przerodziła się w karierę. Niemniej jednak, po wielu urazach i przemyśleniach, wiedziałem, że potrzebuję zabrać pasję do futbolu i zrealizować ją na innym polu.”

Jakkolwiek się nasz świat nie zmieni, warto zabrać tam ze sobą pasję i zrealizować ją tam gdzie się znajdziemy.

Pozdrawiam

Pan Winyl

Polityka anty-algorytmiczna: w sekcji poniżej znajdują się warte uwagi treści, które mogą, ale nie muszą być podobne do tego co już przeczytałeś/przeczytałaś. Na moim blogu wprowadziłem politykę anty-algorytmiczną czyli ludzką. Dbam tym samym o to, żebyś miał/miała możliwość poznania różnej muzyki, różnych ludzi i różnych opinii.

Uwaga! Możesz tu znaleźć treści, z którymi się nie zgadzasz, pamiętaj, że nie oznacza to, że Cię nie szanuję.

PS.: To, że korzystam z narzędzi używających algorytmów, oznacza tylko tyle, że używam ich świadom ich zalet i wad!

Polecane treści:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *