Beeple NFT „The First 5000 Days” sprzedane za
69 mln. $

NFT to gorący temat ostatnio. Śledzę dla Was to co się dzieje, a dzieje się bardzo dużo. Na naszych oczach kształtuje się nowa rzeczywistość, nowy świat, który chcę Wam trochę przybliżyć, ponieważ zależy mi, żebyście nie przespali tego momentu. Ten moment przypomina mi czasy, gdy powstawał Internet. Dla jednych głupstwo, ale dla innych ogromna szansa!

Poniższy wpis jest zarysem tego co jest i co prawdopodobnie czeka nas w przyszłości. Nie traktujcie tego wpisu jak porady biznesowej, raczej jako zapiski kronikarza metaświata. Staram się zwięźle odpowiedzieć czym jest NFT i tokenizacja muzyki. Dajcie znać w komentarzu, czy mi się udało, albo jak macie jakieś pytania.

NFT. TOKENIZACJA MUZYKI.

Historia branży fonograficznej to historia technologiczna. Do momentu gdy Edison urzeczywistnił zapisywanie i odtwarzanie muzyki z nośnika, artysta był jedynym źródłem muzyki, jego wykony były niepowtarzalne, jedyne i wyjątkowe. W chwili gdy muzyka i głos zostały utrwalone, po raz pierwszy pojawił się pośrednik technologiczny. Od tamtej pory to się już nie zmieniło i zapewne nie zmieni. Z tą różnicą, że obecni technologiczni pośrednicy dają, jak nigdy, szansę na realne zarobki artyście, pozwalają na mądre zarządzanie prawami do własności intelektualnej i pewnie jeszcze wiele innych, nieodkrytych rzeczy. A w dodatku są zdecentralizowane!

Pisałem już o tym kilka tygodni temu „Muzyka w metawersji„. Także odsyłam tam, jeśli potrzebujecie więcej wyjaśnień na temat pojęć blockchain, kryptowaluta, token. 

Co to jest NFT?

NFT to nic innego jak wirtualny unikalny przedmiot, w domyśle kolekcjonerski, może być nim jpg, wav, mp3 lub inne scyfryzowane rzeczy. Kings Of Lion wydali swój ostatni album w wersji limitowanego NFT. A do tego dodali winyl gratis i kilka innych digitalowych bajerów żeby usprawiedliwić cenę 50 dolarów za sztukę. Piszę o tym więcej w/w artykule. 

Każdy token NFT ma indywidualny kod, który zostaje mu nadany po wrzuceniu do maszyny haszującej. Jak to działa? Do końca nie wiem, ale na całe szczęście nie muszę i Ty też nie musisz. Robią to za nas komputery. Ważne, że po takim zabiegu Twoje mp3 czy video, będą miały unikalny kod, którego nie da się podrobić.

NFT a ekologia. 

Póki co zużycie energii jest spore, komputery potrafią zużyć całkiem pokaźną ilość energii na obliczenie wyjątkowego kodu dla waszych NFT. Niemniej jednak jak mówi Eric Demuth z giełdy Bitpanda w wywiadzie dla Business Insider

Jeśli jednak spojrzeć na stan obecny, no to tak, jest raczej źle. Jeśli mówimy o bitcoinie, to zdecydowanie pod względem zużycia energii jest on daleki od optymalnego. Ale z drugiej strony, jeśli porównamy bitcoina do cyfrowej formy złota i tego, jak złoto jest wydobywane, to bitcoin wygląda bardzo zdrowo. Szczególnie, że w wydobyciu fizycznego złota nie można już wprowadzić zbyt wielu innowacji, więc pozostanie ono trochę “brudnym” biznesem – w tym porównaniu zawsze wybiorę bitcoina. Ale na pewno bitcoin musi z czasem poprawiać swój stan. Nie jest to jednak kwestia czarno-biała, nie ma tu prostych odpowiedzi. 

Moim zdaniem warto zwrócić uwagę na wykładniczy rozwój technologiczny pokrewnych dziedzin. Dzięki drukarkom 3D, sztucznej inteligencji i blockchainom, ogólne zużycie energii może zostać zmniejszone poprzez celową produkcję towarów, lepsze zarządzanie czy digitalizacje dóbr i rozrywki. Sprawa jest złożona o wiele bardziej niż to, że Bitcoin zostawia ślad węglowy wielkości Szwajcarii.

NFT, tokeny i kryptowaluty  możliwości dla artystów

Ile hajsików wygenerowała wam dystrybucja cyfrowa w tamtym roku? Kilka, kilkanaście lub kilkadziesiąt złotych? A ile płyty winylowe, czy CD? Do kilkuset złotych? A ile poszło za darmo? Ludzie słuchają waszej muzyki, stworzonej i nagranej za tysiące, oglądają wideo, za tysiące. A wy nic z tego nie macie. 

Do tej pory, gdy wydawaliście CD czy winyl (nie mówię o streamingu), to po sprzedaniu płyty już nic Wam się nie należy. Na przykładzie płyty Rebeki „Hellada” widać, że płyta sprzedawana była po 100 zł, a teraz jej cena to 200 zł i więcej. Zarabiają sprzedawcy płyty, kolekcjonerzy, nie zespół. A co gdyby się dało, mieć procent od każdej sprzedaży?

Może inaczej podejść do rzeczy. Wypuścić 100 limitowanych NFT z fajnymi digitalowymi bonusami, jakimś golden ticketem, może nawet płytą CD/winylową gratis. za 50 dolarów. Pakiet dostaje swój unikalny kod, jest ich tylko 100 i więcej nie będzie. Od razu staje się przedmiotem kolekcjonerskim. Każdy kto kupuje taki kolekcjonerski, indywidualny okaz inwestuje. Jego wartość może rosnąć. Może być odsprzedawany, a wy dostajecie dożywotnio 10% z każdej transakcji, bezpośrednio do swojego portfela (wallet) (ja używam Metamsk).

Co nas czeka w niedalekiej przyszłości?

A co jeśli możesz być jednoosobową spółką akcyjną, albo jednoosobowym bankiem? Albo twórcą bardzo korzystnego programu lojalnościowego? A to wszystko nie przestając być artystą, twórcą?

Stworzenie własnej kryptowaluty wymaga stworzenia własnego blockchaina (takiego drugiego Bitcoina). Jest to grubsza strzelanina, wymaga bandy łebskich programistów. Ale są takie blockchainy jak Ethereum, które w bardzo prosty sposób umożliwiają stworzenia własnej “kryptowaluty”, którą nazywamy tokenem. Token to nic innego jak kryptowaluta stworzona w środowisku danego blockchaina. 

Po co?

 To dobre pytanie. Tak jak pisałem w „Muzyce w metawersji„, już istnieje metaświat, meta ekonomia i metasztuka wraz z metamuzyką. Pandemia wepchnęła ludzi w ten świat dobitnie i ostatecznie. Mam obawy, że nie będą chcieli stamtąd wyjść, a już na pewno zadbają o to światowe korporacje rozrywkowe. Zatem odpowiedź brzmi: ponieważ tam są ludzie, Twoi ludzie, odbiorcy Twojej sztuki.

Wallet’y z NFT to półki, na których będą stały kolekcjonerskie albumy, z tą różnicą, że ta półka od razu jest giełdą i obok tych kolekcjonerskich przedmiotów też mogą stać kryptowaluty czy inne „digial assest”. A artyści mogą zachęcać fanów do słuchania ich muzyki oferując własne tokeny czy nawet kryptowaluty. Zespoły czy artyści, mogą je rozdawać, sprzedawać, a ich wartość będzie notowana na giełdzie. Artyści jako emisariusze kryptowarotości i kryptosztuki, operujący własnymi zasobami bez pośredników, co nie oznacza, że za darmo. Portfele czy giełdy, pobierają swoje opłaty (a jakże), jednak to Ty trzymasz swoje aktywa we własnym portfelu o indywidualnym kodzie, do którego masz dostęp tylko Ty.

Wszyscy dbamy o wartość NFT, twórcy i kupujący. Tokeny NFT trafiają na giełdę, od razu ich wartość może rosnąć. W interesie kupujących i sprzedających jest wzrost wartości. NFT może być kapitalnym czynnikiem konsolidującym społeczność skupioną wokół artysty. W końcu kupujący staje się udziałowcem, który może zarabiać na utworze, który kupił. Umożliwia to system aukcyjny. 

Tokenizować sztukę i artystę!

Stokenizować można wszystko. Nie tylko przedmioty digitalowe, wpisy na social mediach, sztukę cyfrową, ale też przedmioty fizyczne a nawet człowieka. 

Artysta, zespół artystów, towrzący pod wybraną nazwą, tworząc markę moze wyuszczać własne tokeny, taką własną akcję. Ląduje on na rynku i od razu poddany jest procesom aukcyjnym. To zupełnie nowy sposób zarabiania, na byciu tym kim się jest, na wartościach. Jeśli ludzie Ci uwierzą, kupią Twój token. Nie dlatego, że chcą Ci pomóc, ale dlatego, że sobie chcą pomóc. W nowoczesnym portfelu można mieć waluty, akcje, dzieła sztuki, NFT, tokeny i kryptowaluty oczywiście. To zupełnie nowa jakość. Technologia blockchain daje możliwości współtworzenia wartości dla jego uczestników. 

Tokenizacja muzyki, ma również swoje plusy. Koniec z darmowymi rzeczami w sieci. Darmowej rzeczy nie możesz trzymać w swoim portfelu. To co masz w portfelu jest potwierdzeniem posiadania praw własności. Kolekcjonowanie dzieł sztuki i muzyki nabiera nowego sensu. 

Użytkownicy i nabywcy będą chcieli oczywiście wzrostu wartości danych aktywów, obojętnie czy to jest token czy NFT, czy krypto czy cokolwiek innego. Posiadanie konkretnych tokenów może jednoczyć społeczność, która wytworzyła się wokół artysty i starać się wspierać jego rozwój, nie tylko finansowo.

Myślę, że to jest świetna okazja dla artystów. Mogą naprawdę, to przez to kim są i co robią, tworzyć społeczności oparte na bliskich ich sercu wartościach, które mogą partycypować w zyskach. 

Smartcontract’y – bez ZAIKSU, banku czy notariusza.

“Sprytny kontrakt” to nic innego jak inteligenta umowa, program, który jest tak stworzony, aby zawsze egzekwował warunki umowy. Smartcontract zawiera się przy każdej wymianie, programuje się go, tworzy na podstawie warunków na jakie się zgadzamy. Kontrakty takie mogą zawierać między sobą członkowie zespołu, wypuszczając NFT na rynek. W nim mogą zostać ujęte procentowe udziały każdego z nich, a także zapisane procentowe uczestnictwo w dalszym obrocie danym aktywem, w tym przypadku piosenką czy albumem. Raz wypuszczony BFT, z dobrze skrojonym smartcontractem, może generować dochód dla zespołu, artystów, zawsze nawet jeśli zespół przestani istnieć. 

nie potrzebny do tego jest ani ZAIKS, prawnik czy notariusz. Oczywiście stworzenie smartcontractu może wymagać konsultacji, aby go stworzyć ale później działa już bez osób trzecich.

Jak stworzyłem 10 000 000 VinylCoin’ów?

Stworzenie własnego tokenu zajęło mi jeden wieczór. Stworzyłem go na blockchainie Ethereum, najpierw testowym, a potem normalnym. Kosztowało mnie to 234 dolary. I wszystko byłoby wspaniale, byłbym dziś winylowym milionerem, gdybym nie pomylił miejsc po przecinku. W ten sposób wypuściłem na giełdę zamiast 10 mln. vinylvcoinów, jedną milionową vinylcoina (VIC). Droga lekcja, ale opłacało się. Umiem stworzyć token. Dajcie znać, jeśli chcielibyście się dowiedzieć jak zacząć, to stworzę taki artykuł, w którym opiszę moje początki.

NFT W MUZYCE. TOKENIZACJA MUZYKI. ZARYS NOWEJ RZECZYWISTOŚCI.

Kolejna bańka

Tak jak w przypadku każdej technologii, każdej nowości, innowacji zawsze jest ten etap entuzjazmu, zachwytu, zaczarowania. Potem jest weryfikowany przez żyćko, ale finalnie staje się naszą rzeczywistością. To czy wirtualna ekonomia stanie się dominującą i zaczniemy operować krypto jako głównym środkiem płatniczym w zdecentralizowanej świeci, to że gospodarka się demokratyzuje i wszyscy, którzy mają dostęp do kompa i Internetu mogą realnie zarabiać, to jest kwestia nie czy, tylko kiedy. A właściwie już, nie kiedy, bo to jest już. W powijakach, na dużych emocjach, ale jesteśmy świadkami formowania się nowej rzeczywistości. 

Gdy Edison nagrywał pierwsze piosenki, śmiano się z niego, że głos brzmi jak skrzek papugi, w dodatku z owrzodzonym gardłem. 20 lat później świat oszalał na punkcie “głosu z puszki”, rozpalał wyobraźnię Bella i Berlinera, poruszył kolejnych wynalazców do ulepszania, szukania nowych rozwiązań. I gdyby nie te pierwsze „bańki technologiczne”, pionierzy i wizjonerzy, to dziś nie bylibyśmy tu gdzie jesteśmy. A to czy jesteś pionierem, czy poczekasz na efekty, to kwestia decyzji. Co zrobisz?

Kolejna szansa?

Jak widzisz jestem entuzjastą tych nowych rozwiązań. Nie myśl, że nie widzę zagrożeń. Zawsze gdy powstaje coś dobrego, znajduje się ktoś, kto zacznie kombinować, jak to shakować, żeby zarobić a się nie narobić. Niemniej jednak, interesuje mnie pozytywny wkład technologii, jej użyteczność i przydatność. 

Moim zdaniem to świetna okazja do bycia pierwszym w czymś. Na rewolucji przemysłowej skorzystali producenci, na blockchainowej, mogą skorzystać artyści i kreatywne osoby. Warto się temu przyjrzeć. Zaczepić się i rozwijać razem z nową wersją świata: Świata 3.0. Efekty są bardzo proste, mimo, że technologia jest bardzo skomplikowana. Tak jak podkreśla w wywiadzie Rahim Blank (link poniżej), dziś nie myślisz o poziomie komplikacji dostarczania energii elektrycznej, po prostu włączasz światło. 

Nie prześpij tego, to ogromna szansa dla Ciebie, dla Twojego zespołu, dla Twojej sztuki.

NFT W MUZYCE. TOKENIZACJA MUZYKI. ZARYS NOWEJ RZECZYWISTOŚCI.
Potwierdzenie stworzenia tokena VinylCoin z Etherscan.io

NFT w Polsce. 

Wczoraj podczas pisania artykułu została wyemitowana rozmowa Anny Weber z Rahimem Blakiem, na temat NFT, możliwości i przyszłości w kontekście sztuki, w polskich warunkach. (dzięki Władek za wrzutkę) Bardzo Wam polecam zobaczyć to czego na tym polu już dokonał Rahim, który stokenizował sam siebie i tokenizuje wszystko, od jabłek po stare samochody. Polecam obejrzeć rozmowę. Co prawda trochę inaczej widzę „uczciwego wypłacania pieniędzy przez Spotify”, ale w większości podzielam entuzjazm Pana Blaka.

Jeśli zainteresował Cię artykuł i masz ochotę pogadać w jaki sposób tokenizacja może przysłużyć się Twojemu projektowi muzycznemu czy artystycznemu, to pisz śmiało używając poniższego formularza:


    Korzystając z formularza zgadzasz się na przechowywanie i przetwarzanie twoich danych przez tę witrynę.

    Pozdrawiam

    Pan Winyl

    Polityka anty-algorytmiczna: w sekcji poniżej znajdują się warte uwagi treści, które mogą, ale nie muszą być podobne do tego co już przeczytałeś/przeczytałaś. Na moim blogu wprowadziłem politykę anty-algorytmiczną czyli ludzką. Dbam tym samym o to, żebyś miał/miała możliwość poznania różnej muzyki, różnych ludzi i różnych opinii.

    Uwaga! Możesz tu znaleźć treści, z którymi się nie zgadzasz, pamiętaj, że nie oznacza to, że Cię nie szanuję.

    PS.: To, że korzystam z narzędzi używających algorytmów, oznacza tylko tyle, że używam ich świadom ich zalet i wad!

    Polecane treści:

    5 Replies to “NFT W MUZYCE. TOKENIZACJA MUZYKI. ZARYS NOWEJ RZECZYWISTOŚCI.”

    Dodaj komentarz

    Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *