John Butler Trio „Flash and Blood”

Czy da się połączyć gitarę akustyczną z typowo rockowym setupem efektów albo czy „open tuning” jest zarezerwowany tylko dla folku? Da się stworzyć coś sensownego łamiąc schematy? Można zrobić wszystko wbrew obowiązującym regułom i wciąż nagrać album łapiący za serce? Można się o tym przekonać słuchając „Flesh and Blood” zespołu John Butler Trio.

Mam wiele ciekawych historii związanych z pasjonującymi albumami. Nie tak dawno temu mialem przyjemność podzielenia się pierwszym spotkaniem z muzyką Renaty Lewandowskiej i jej zjawiskowym albumem Dotyk.

Historia zetknięcia się z płytą „Flesh and Blood” również zostanie za zawsze głęboko w mojej pamięci, ponieważ wszystko zaczyna się w odległej krainie zwanej Down Under, która w Kraju nad Wisłą zwana jest Australią.

No to do… Down Under

W pewnym momencie swojego życia zdecydowałem, że sprzedam motocykl, spakuję walizkę i przeprowadzę się na drugi koniec świata. Ojczyzna kangurów i upalnej pogody skradła moje serce od pierwszej chwili. Gdy swoją nogę postawiłem na spalonej słońcem ziemi wiedziałem, że to moje miejsce na Ziemi! Fascynowałem się wszystkim, co australijskie – począwszy od akcentu, poprzez kulturę picia kawy na każdym kroku, a na tamtejszej manufakturze gitar kończąc. Zapragnąłem stać się posiadaczem akustyka marki Maton, a ostatenie przekonał mnie sam John Butler:

John Butler opowiada o swoim arsenale gitarowym.

Pamiętam wizytę w zaprzyjaźnionym salonie muzycznym. Sięgnąłem po gitarę zrobioną z litego świerku. Do dzisiaj pamiętam krystaliczną głębię wydobywającą się spod moich palców. Ten surowo-minimalistyczny wygląd samego instrumentu hipnotyzował. Zacząłem przeszukiwać Internet w poszukiwaniu muzyków, którzy grają na gitarach tej marki. Obok wirtuoza Tommy’ego Emmanuela pojawiło się nazwisko nieznanego mi wcześniej Johna Buttlera. I tak się zaczęła moja przygoda z tą niezwykłą muzyką, która trwa nieprzerwanie do dzisiaj…

Muzyka uliczna.

Muzyków, którzy próbują swoich sił w występach na ulicach prezentując podejście spod znaku „one man band” jest niemało – choćby Jacob Green. Czasami jednak może się zdarzyć, że żadna ulica nie pomieści wszystkich słuchaczy. Dzisiaj John Butler ze swoim trio jest w stanie zapełnić amfiteatr Red Rocks w Kolorado, gdzie grało wielu wielkich ze świata muzycznego począwszy od U2, poprzez Dave Matthews Band na Perfect Circle kończąc.

Schematy łamane na każdym kroku.

Czemu muzyka tego artysty jest tak niezwykła i godna uwagi? Gra on na instrumencie w zasadniczo inny sposób. Jego standardowym instrumentem współodpowiedzialnym za większość kompozycji jest jedenastostrunowy Maton. Tak – jedenastostrunowy! Jest to instrument na bazie dwunastostrunowego Matona. Zdaniem muzyka jedna ze strun brzmi tak tragicznie, że należy się jej pozbyć – tak powstaje właśnie jedenastostrunowy instrument „custom made”. Jakby tego było mały na wyjściu akustycznych instrumentów pojawiają się efekty przesterowujące dźwięk, a jako uwieńczenie tych „dziwactw” dźwięk wydobywa się za pośrednictwem wielkiego stacka Marshalla. Pomijam już temat wielu alternatywnych strojeń spod znaku „open tuning”, które są stosowane w większości kompozycji.

redaktor oktawian prezentuje john butler trio
Redaktor Oktawian Prezentuje: John Butler Trio „Flash & Blood”

Pomijając same instrumentarium – sama muzyka też jest wyjątkowa. John jest niezwykle charyzmatycznym artystą. Jego głos hipnotyzuje, często sączy on poszczególne słowa przez zęby, co tylko wzmacnia przekaz. Mam wrażenie, że słucham człowieka, który śpiewa o swoich osobistych przeżyciach.

Kompozycje.

Album otwiera utwór „Spring to Come” piękne intro, po chwili wejście kontrabasu z perkusją – jest minimalistycznie, a zarazem czuć pełnię. Całość dopełnia piękny poetycki tekst.

Akustyczne wykonanie „Spring To Come”.

W drugim numerze już wyraźnie słuchać przesterowane gitary, które nie psują efektu końcowego, a „powinny”! Moim numerem jeden, niezmiennie od lat, pozostaje czwarty w kolejności „Bullet Girl”. To tu zaczęła się moja fascynacja zespołem, mimo iż intro nie grane jest przez gitarę. Głos przepełniony emocjami, a całość dopełniona melodyjnym solo gitarowym, po którym mamy ostatni wers już z samą gitarą. Piękne zakończenie wyjątkowego utworu.

Chyba najbardziej radiowym przebojem jest „Only One”, który wywołuje uśmiech na twarzy i oczami wyobraźni widać bar na rajskiej plaży i ludzi popijających drinki z palemką. Realizacja teledysku do tego numeru poszła w inną stronę – z pewnością efekt końcowy wywołuje uśmiech na twarzy.

Oficjalny teledysk „Only One”.

Kolejnym niezwykłym akcentem jest utwór „Young and Wild”. Polecam zastosować porządne słuchawki i słuchać przy zgaszonym świetle! Prym wiedzie wokal z delikatnie akompaniującą gitarą z delikatnie słyszalnymi instrumentami towarzyszącymi nienatarczywie uzupełniającymi całość lirycznej przygody.

Akustyczne wykonanie „Young and Wild”

Pamiętam, jak spacerując ulicami Adelaide nie rozstawałem się z albumem „Flesh and Blood” – towarzyszył mi w wyjątkowym okresie mojego życia i nie wykluczone, że po części wpływa na taki, a nie inny odbiór albumu. Nie da się jednak zaprzeczyć, że John Butler to muzyk niezwykle szczery w swoim przekazie – na występach na żywo widać, jak przeżywa każdą linijkę tekstu. Ponadto po dziś dzień używa swojej starej jedenastostrunowej gitary i nie widać w nim chęci, aby się z nią pożegnać.

Rosnąca popularność.

Wielu artystów pozostaje na ulicy z powodu dość prozaicznego – nie są w stanie zapewnić rozrywki, za którą ludzie będą w stanie zapłacić więcej, jak kilka drobnych wygrzebanych z kieszeni. John Butler został uznany za godnego sowitego wynagrodzenia za prezentowaną sztukę i do dzisiaj wydaje fantastyczne albumy. Stworzył unikalny sposób podejścia do instrumentu łamiąc co najmniej kilka zasadniczych reguł. Jakby tego było mało ma głos wręcz przeładowany emocjami, a całość opatrzona fantastycznymi tekstami. Od dłuższego czasu starałem się opisać w jakiś sposób ten styl muzyczny i ciężko go gdziekolwiek zakwalifikować, jako że są elementy folku, rocka, electro, a miejscami reggae. Jest to niezwykła przygoda.

Gatefold „Flash and Blood”

Informacje kolekcjonerskie dotyczące oryginalnego wydania:

Wydawnictwo: Jarrah Records
Numer katalogowy:  BEC5161740
Format: 2 × Vinyl, LP, Album
Kraj: Australia
Rok wydania: 2014
Gatunek: Rock
Styl: Alternative Rock, Acoustic
Ceny albumu wahają się między 22 euro a 25 euro w zależności od stanu.

Pozdrawiam

Oktawian Trybek

Redaktor Oktawian Trybek
Redaktor Oktawian Trybek

Zobacz odcinek: 33 Obroty Na Minutę! Ojciec i syn o zespole z polskiego podwórka:

Odcinek na kanale: „33 Obroty Na Minutę”.

Polityka anty-algorytmiczna: w sekcji poniżej znajdują się warte uwagi treści, które mogą, ale nie muszą być podobne do tego co już przeczytałeś/przeczytałaś. Na moim blogu wprowadziłem politykę anty-algorytmiczną czyli ludzką. Dbam tym samym o to, żebyś miał/miała możliwość poznania różnej muzyki, różnych ludzi i różnych opinii.

Uwaga! Możesz tu znaleźć treści, z którymi się nie zgadzasz, pamiętaj, że nie oznacza to, że Cię nie szanuję.

PS.: To, że korzystam z narzędzi używających algorytmów, oznacza tylko tyle, że używam ich świadom ich zalet i wad!

Polecane treści:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *