Nasze ostatnie spotkanie było synth-popowe, prosto z Niemiec i lat 80. Jego tematem był pierwszy album Camouflage “Images & Voices”, którym Tomasz Beksiński podpuścił swoich słuchaczy w jednej z audycji. Dla jednych to kopiowanie Depeche Mode, dla innych zespół bardzo ważny. A dziś Subiektywny leksykon płyt, które warto mieć #17: Loreena McKennitt “An Ancient Muse” – zapraszam:

Dzisiaj będzie całkowicie inaczej. Będziemy podróżować, z moim zdaniem, osobą, która najwspanialej potrafi przekazać muzykę celtycką. Jak Clannad czy Enya często są posądzani o przemycenie w swojej twórczości popu czy nawet spotkałam się ze słowami, że w ich muzyce jest coś tandetnego. Tak o Loreenie McKennitt, bo o niej mowa, takie stwierdzenia się nie pojawiają. Jest ceniona i lubiana zarówno przez osoby gustujące w etno, jazzie czy szeroko pojętym rocku. Uwielbiam ją i jak to często w Subiektywnym Leksykonie Płyt, Które Warto Mieć bywa, przedstawię płytę nie najbardziej znaną i nie the best of, chociaż i te mam na półce. Skupię się na płycie ciut innej, z arabskim powiewem, w której się utopiłam od dnia premiery. Do tej pory ten album wiele dla mnie znaczy i jest moim ulubionym w dorobku tej Artystki.

Celtycki duch

Loreena McKennitt to piosenkarka, autorka tekstów, multiinstrumentalistka, producentka muzyczna z Kanady. Urodziła się w rodzinie szkocko-irlandzkiej, jej ojciec handlował bydłem, a matka była pielęgniarką. Porzuciła swoje wiejskie życie i naukę weterynarii, żeby oddać się muzyce. Uwielbiała takie gwiazdy jak Leonard Cohen czy Joni Mitchell. Jednak najbardziej skradła jej serce muzyka celtycka wykonywana przez Alana Stivella czy irlandzki zespół Planxty. Potrafi grać na fortepianie, akordeonie i harfie. Aby zgłębić swoją pasję udała się do Irlandii. Chciała poznać kulturę, historię i obyczaje Celtów, zainteresowała się też skąd pochodzą i jakie tereny zamieszkiwali. To wszystko zaowocowało podróżami i przelewaniem inspiracji muzycznych jak i tekstowych z nich wyniesionych na nowe albumy.

Przy czym Loreena uważa, że akurat pisanie nie jest jej najmocniejszą stroną. Oprócz własnych tekstów wykorzystuje wiersze Alfreda Noyesa, Alfreda Lorda Tennysona, a nawet Williama Shakespeare’a.

Loreena zadebiutowała w 1985 roku albumem “Elemental”. Jej kariera rozwijała się wspaniale, czwarty album “The Vist” z 1991 roku pokrył się czterokrotnie platyną w Kanadzie i złotem w USA, szósty “The Book of Secretes” z 1997 r. w Stanach Zjednoczonych stał się płytą podwójnie platynową.

Oszukana przez życie

Dobrą passę przerwała tragedia. 19 lipca 1998 roku utonął, wraz z bratem i przyjacielem, ukochany Loreeny, Ronald Rees. Piosenkarka poczuła się, jak sama to określiła, oszukana przez życie, gdy straciła narzeczonego i osobę, którą nazywała bratnią duszą.

Dwa tygodnie po tych wydarzeniach McKennitt założyła Cook-Rees Memorial Fund for Water Search and Safety. Uważa tę fundację, zajmującą się edukacją związaną z zachowaniem bezpieczeństwa na wodzie oraz pomagającej i wspierającej akcje poszukiwawcze i ratownicze, za żywy pomnik osób, które tego dnia zginęły. Jeśli uda się dzięki ich działaniom ocalić choćby jedno życie to będzie to dla niej sukces. Na fundusz udało się zebrać około 4 mln dolarów.

Po tym traumatycznym wydarzeniu dokończyła tylko pracę nad wcześniej zarejestrowanym materiałem na album koncertowy i zamilkła na 7 lat.

Loreena McKennitt założyła też fundację Trzy Dęby, która wspiera finansowo grupy historyczne, ekologiczne i kulturalne. Dostała wiele orderów i odznaczeń, wśród których są Złoty i Diamentowy Medal Królowej Elżbiety II. Jest Honorowym Pułkownikiem Królewskich Kanadyjskich Sił Powietrznych, posiada również honorowe tytuły na uczelniach i uniwersytetach.

Antyczna Muza

Po siedmiu latach od ostatniego wydawnictwa i dziewięciu od wydania albumu studyjnego, w listopadzie 2006 roku pojawiła się płyta “An Ancient Muse”. Pamiętam jak ta pozycja pojawiła się w sklepie w “polskiej cenie” i wersji normalnej. Włączałam ją bardzo często i za każdym razem ktoś się pytał co to takiego. Wiele z tych osób wychodziło z własnym egzemplarzem w dłoni.

Według mnie ten album powinien być słuchany wyłącznie z winyla lub cd w wersji oryginalnej. Płyty Loreeny są nagrywane perfekcyjnie, z dbałością o szczegóły, nad którymi czuwa ona sama jako producent muzyczny i założyciel niezależnej wytwórni Quinlan Road. “An Ancient Muse” została nagrana i zmiksowana w angielskim Box w Real World Studios, czyli studiu założonym przez Petera Gabriela.

Wydanie winylowe na 180 gramowej płycie ukazało się z okazji 10lecia “An Ancient Muse”. Posiada książeczkę z tekstami i historiami oraz srebrny, wytłoczony numer, edycja jest limitowana.

Muszę też wspomnieć o występach na żywo. Pełen profesjonalizm. Miałam przyjemność być na jednym koncercie, na drugi z przyczyn wyższych nie dotarłam, nadal mam bilet i smutek gdy o tym myślę.

Recenzja

Jak czytamy już ma pierwszej stronie dodanej książeczki spotykamy się tu z “odkrywczą podróżą” i “muzycznym dokumentem”. Poszukiwania historii Celtów, również pod względem geograficznym, doprowadziły Loreenę do rozmyślań, że ostatecznie w każdej kulturze wszyscy dążą do kochania i bycia kochanym. Każdy chce być wolny i wielu poszukuje docenienia i zobaczenia w nim kogoś wyjątkowego. Wszystko to obejmują opowieści o życiu, śmierci, miłości, domu i podbojach. obojętne czy były zasłyszane przez nią u rodziny w Mongolii, w północno-zachodnich Chinach, w Turcji, na greckiej wyspie Chios czy w Jordanii. Obserwując te wszystkie historie McKennitt dochodzi do wniosku, że więcej nas wszystkich łączy niż dzieli i nadal pokłada nadzieję w dążeniu do harmonijniej, zintegrowanej różnorodności.

Pierwszym utworem jest “Incantation”, który zaprasza nas do podróży, ale jeszcze do końca nie wiemy gdzie. Słychać tylko tło i głos Loreeny, który aż przeszywa czystością. Za do w drugim utworze dowiadujemy się gdzie jesteśmy. Leniwy “The Gates of Istambul” opowiada o miłości w pustynną, piaszczystą noc. Wydaje się jakby muzyka potrafiła przenosić zapachy, całą gamę orientalnych aromatów.

Trzeci, jeden z najpiękniejszych “Caravanserai”.

Chociaż nigdy nie byłam w karawanseraju to dzięki temu ja, czy każdy z nas, może się poczuć jak w arabskim zajeździe dla karawan. Inspiracjami do napisania tego utworu były trzy odwiedzone przez Loreenę miejsca. Pierwsze to stanowisko archeologiczne w Anatolii w Turcji, gdzie uważa się, że żyło około 10 tysięcy Celtów. McKennitt patrząc na tamtejsze kurhany zaczęła sobie wyobrażać ludzi, podróżujących przez te równiny, ich obozy, życie blisko wśród żywiołów, zapachów i dźwięków.

Drugą inspiracją był czas spędzony z mongolską rodziną koczowników. Rozmyślała jakie mają powiązania z Celtami i jak wypasają zwierzęta w różnych porach roku.

I trzecim, chyba najważniejszym miejscem przez które powstała ta piosenka był karawanseraj w drodze do miasta Konya w Turcji.

Na podstawie własnych obserwacji i znajomości książki Susan Whitfield “Life along the Silk Road” Loreena zaczęła się zastanawiać nad tym czym jest dom, nad naszym związkiem z miejscem, i że z połączenia wielu historii powstaje coś całkowicie nowego.

A ja chciałabym się podzielić wersją tego niesamowitego utworu z koncertu w Alhambrze. Z każdym przesłuchaniem mam dreszcze na ciele.

Kolejnym utworem jest “The English Ladye and the Knight” z tekstem Waltera Scotta. Bardzo spokojny, może nawet podniosły.

Stronę B rozpoczyna “Kecharitomene”, wspaniały utwór instrumentalny, w którym wydaje się jakby instrumenty prowadziły ze sobą dyskusję. Melodia zrodziła się z wyobrażeń o wędrówkach Celtów po zobaczeniu przez Loreenę McKennit rudowłosych mumii w Chinach. Następnym natchnieniem były opisy mnogości osób i poglądów spotykających się i przenikających przez siebie na Jedwabnym Szlaku. Jednak najważniejszą historią było życie Anny Komneny, bizantyńskiej księżniczki, która napisała “Aleksjadę” – jedno z najważniejszych bizantyjskich dzieł historycznych, kronikarskich i literackich .

Następna jest “Penelope’s Song” zainspirowana “Odyseją” Homera i wizytą w Grecji wśród zapachu kwiatów pomarańczy. Zagrana na wiolonczeli, fortepianie, basie akustycznym oraz na szwedzkiej harfie klawiszowej, która pojawia się tylko w tym utworze. Piękny tekst, równie pięknie zaśpiewany chwyta za serce.

Drugim utworem instrumentalnym na płycie jest “Sacred Shabbat”.

“Beneath of Phygian Sky” to jeden z najbardziej przebojowych numerów na płycie mimo, że trwa prawie 10 minut. Rytm tu wyznacza prosta perkusja, zbudowany jest na dźwiękach popularnych instrumentów jak gitara zarówno akustyczna jak i elektryczna. Linia głosu płynie delikatnie, równo i melodyjnie. Całości dopełniają instrumenty smyczkowe.

Ostatnia piosenka na albumie to “Never-ending Road (Amhran Duit)”, podsumowanie albumu i wysnutej tezy na samym początku. Muzyka i słowa ewoluowały przez wiele lat poprzez zainteresowanie Loreeny twórczością poetów i mistyków z różnych stron świata. Od wierszy Rumiego czy Hafiza przez Awicebrona aż do prac św. Jana od Krzyża i św. Teresy z Avili. Ostatecznie zawsze, w tej niekończącej się drodze życia, najważniejszym i uniwersalnym tematem jest miłość, która spina klamrą wszystkie religie i kultury.

Twórczość Loreeny McKennitt jest dojrzała, muzyka bardzo złożona. Jej głos jest czysty jak krystaliczny potok, który może przybrać siłę wodospadu, ale i otulić spokojem i wyważeniem. Potrafi ona nadać utworom wyjątkowy charakter przenosząc słuchacza w miejsca odległe bardziej lub mniej. McKennitt nie robi po prostu piosenek celtyckich, ona przekazuje nam całą kulturę, historię i folklor Celtów.

Te wszystkie opowieści, legendy i fakty zaklina w dźwiękach, których każdy z nas może posłuchać w swoim domu.

W album “An Ancient Muse” wplotła też atmosferę Szlaku Jedwabnego. Płyta czaruje dźwiękiem liry korbowej, tureckiego klarnetu, greckiego buzuki czy kanunu połączonych w jedną całość z instrumentami, do których artystka już przyzwyczaiła słuchacza, takich jak irlandzkie dudy czy harfa. Ten imponujący zestaw instrumentów z różnych części świata wraz z dobrze nam znanymi gitarą, basem i perkusją tworzy jedyną w swoim rodzaju harmonię. Dla tej magii tę płytę warto mieć!

Informacje kolekcjonerskie dotyczące oryginalnego wydania:

Wydawnictwo: Quinlan Road
Numer katalogowy: QRLP109
Format:  Vinyl, LP, Album,
Kraj: Kanada
Rok wydania: 2006
Gatunek: world music, Style: celtic
Ceny albumu wahają się między 20 EUR a 22 EUR w zależności od stanu

Pozdrawiam

Agnieszka Protas

red. Agnieszka Protas
red. Agnieszka Protas

POZDRAWIAM
Pan Winyl

Polityka anty-algorytmiczna: w sekcji poniżej znajdują się warte uwagi treści, które mogą, ale nie muszą być podobne do tego co już przeczytałeś/przeczytałaś. Na moim blogu wprowadziłem politykę anty-algorytmiczną czyli ludzką. Dbam tym samym o to, żebyś miał/miała możliwość poznania różnej muzyki, różnych ludzi i różnych opinii.

Uwaga! Możesz tu znaleźć treści, z którymi się nie zgadzasz, pamiętaj, że nie oznacza to, że Cię nie szanuję.

PS.: To, że korzystam z narzędzi używających algorytmów, oznacza tylko tyle, że używam ich świadom ich zalet i wad!

Polecane treści:

One Reply to “SUBIEKTYWNY LEKSYKON PŁYT, KTÓRE WARTO MIEĆ #17: LOREENA MCKENNITT “AN ANCIENT MUSE””

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *