W ostatnim odcinku Subiektywnego Leksykonu Płyt, Które Warto Mieć przybliżyłam płytę prosto z Białorusi, zimną i betonową. Na początku zespół współpracował z małą niemiecką wytwórnią, a po internetowym sukcesie ich płyty pojawiły się pod szyldem całkowicie kogoś innego. Historia wydań albumu “Etazhi” Molchat Doma na winylu nadal nie jest do końca wyjaśniona. Niektóre płyty są uważane za bootlegi…

Dziś nie będzie wątków kryminalnych. Zapraszam na 19 już odsłonę SLPKWM, a w nim Róisin Murphy i jej drugi solowy album “Overpowered”.

Nowy rok postanowiłam zacząć bardziej wesoło i tanecznie. “Overpowered” to wspaniała mieszanka elektropopu i disco w XXI wiecznym stylu. Muzyka i głos tej wokalistki są tak samo niepowtarzalne, jak jej stroje i ona sama.

Dlatego teraz kto ma ubiera błyszczące stroje i uruchamia dyskotekową kulę.

Róisin Murphy to irlandzka piosenkarka. Jej rodzina była handlarzami obwoźnymi, zawsze pracowali tylko dla siebie i lubili ten rodzaj wolności. W jednym z wywiadów wspomina, że tata świetnie śpiewał i miał dar do zabawy słowami, a wujek występował z zespołem jazzowym. W wieku 12 lat Róisin wraz z rodziną przeprowadziła się z Arklow do Manchesteru. Trzy lata później, po rozwodzie rodziców, postanowiła, że zostaje w Manchesterze, gdy reszta rodziny wróciła do Irlandii. W wieku 16 lat dostała zasiłek mieszkaniowy i wynajęła mieszkanie w domu pewnej starszej kobiety. Pobyt w Manchesterze pozwolił jej na poznanie wielu różnych rodzajów muzyki oraz bywanie w choćby kultowej Haçiendzie. W wieku 17-18 lat przeprowadziła się do Sheffield, z myślą pójścia do Collage’u.

Tam wydarzyło się coś, co odmieniło jej życie na zawsze.

Na jednej z imprez zauważyła Chłopaka, który bardzo jej się spodobał. Ona jemu również. Najpierw sprawiła, że się do niej uśmiechnął, później podeszła i zapytała

“Podoba Ci się mój obcisły sweter?” (Do you like my tight sweater?).

Tym mężczyzną był Mark Brydon, basista i producent, z którym założyła zespół Moloko. Słowa o swetrze zostały tytułem pierwszego albumu, a Róisin i Marka oprócz muzyki połączyła miłość. Brydon od postaw nauczył Murphy wszystkiego, co związane z muzyką. Ona sama nigdy wcześniej nie miała nic wspólnego z przemysłem muzycznym Zespołu Moloko chyba nikomu nie trzeba trzeba przedstawiać. Takie hity jak “Sing It Back” czy “The Time Is Now” do tej pory spotyka się w radiach czy telewizjach muzycznych. W okresie świątecznym nawet w reklamie.

Tuż przed nagraniem przez Moloko ostatniego albumu Mark i Róisin rozstali się. Trasą promującą album “Statues” tak naprawdę zajęła się Roisin Murphy, bo o ile Mark Brydon bywał na koncertach, tak już na zdjęciach, wywiadach i spotkaniach z prasą się nie pojawiał. Przeprowadziła się do Londynu, gdzie spędzała dużo czasu sama. Jak przyznaje w wywiadzie był to dla mniej najbardziej samotny i przygnębiający okres, gdy zdała sobie sprawę, że po za koncertowaniem nie ma życia.

Do pracy nad pierwszym solowym albumem zachęcił ją Mattew Herbert. Poprosił, żeby przyszła z jakimś przedmiotem do studia, Roisin przyniosła zeszyt, i kazał tym przedmiotem uderzać w mikrofon. Tak narodził się zalążek “Ruby Blue”, debiutanckiego albumu wydanego w 2005 roku.

W 2007 roku ukazał się drugi album wokalistki, temat dzisiejszego SLPKWM czyli “Overpowered”.

Po podpisaniu kontraktu z EMI Roisin dostała o wiele większy budżet niż podczas nagrywania debiutanckiej płyty. Tym razem została również współautorem i współproducentem tego dyskotekowego krążka.

Piosenki powstawały w wielu miejscach na Ziemi. Od zachodniego Londynu, przez Barcelonę, Hoxton, aż do Miami. Współpracowała z inżynierem dźwięku i producentem muzycznym Jimmym Douglasem, znanym w branży od 40 lat. Nad albumem pracowali również Andy Cato z Groove Armada, Seijim z Bugz in the Attic i producentem Richardem X oraz Ill Factorem.

Podobno losy “Overpowered” mogły być całkiem inne, gdyby nie to, że szef Róisin Murphy w EMI dał płytę bezpośrednio komuś ważnemu w BBC Radio, kto był jego znajomym. Album pojechał na wakacje, a po powrocie Ważny Ktoś powiedział, że uwielbiają z żoną tę muzykę, ale nie będzie tego puszczał w radio. Przez przekazanie gotowej płyty w niewłaściwe ręce album nie mógł być promowany od samego początku.

Jak wysoko wspiąłby się gdyby nie to niefortunne wydarzenie?

Winyl

Album “Overpowered” został wydany na dwóch winylach, jeden w kolorze pomarańczowym, drugi różowy, obydwa fluo, po 180 gram każdy. W środku są tylko dwie koperty z tytułami utworów. Według mnie brakuje wkładki, która jest na wydaniu CD. To pewnego rodzaju mapa, może labirynt, bez narzuconej drogi, kierujący do zdjęć i cytatów. W tym jednego z najbardziej znanych i błyskotliwych “Writing about music is like dancing about architecture” (Pisanie o muzyce jest jak tańczenie o architekturze). Tutaj akurat jest podpisany jako słowa Laurie Anderson, chociaż mnie się wydaje, że to powiedział Frank Zappa… Próbowałam się zanurzyć w temat i niestety nigdzie nie ma jednoznacznie powiedzianego kto tak naprawdę jest autorem tego tekstu. Oprócz dwóch osób wyżej przedstawionych wymienia się również kilku innych artystów.

Wróćmy jednak do oryginalnego wydania na winylu z 2007 roku, które dziś przedstawiam. Kolejną rzeczą, której mi brakuje to utwór “Parallel Lives”, który również znajduje się jako bonus track na CD oraz na zremasterowanej reedycji na winylu. Myślę, że te złożone elektroniczne dźwięki muszą fantastycznie grać z tego właśnie nośnika. Pierwsze wydanie zaczyna mieć już wysokie ceny, remaster można kupić nowy w bardzo przystępnych pieniądzach.

Recenzja

Otwarcie płyty następuje od razu z grubej rury. “Overpowered” pierwszy singiel, jeden z największych hitów Róisin i niewątpliwie jeden z najlepszych przebojów spod elektronicznopopowej gwiazdy! Ten niesamowity miks ciężkich i przetwarzanych syntezatorów, zadziornego głosu, zapętlonej gitary i eterycznej… harfy nie pozostawia miejsca na nic innego jak na założenie wszelkiego rodzaju cekinów i poddanie się temu elektro brokatowi. Pamiętam mój lekki szok po pierwszym odsłuchu. Po “Ruby Blue” spodziewałam się kompletnie czegoś innego. Jednakże te dźwięki porwały mnie od razu, a płyta jest tak zrealizowana, że jedyne co można powiedzieć to:

“Wow! Jak to gra!”

“You Know Me Better” nie daje ani chwili wytchnienia. Piosenka została napisana przy udziale Andiego Cato, wyprodukowana również z jego udziałem oraz Ill Factora. To kolejny wyśmienity utwór przy którym od razu w myślach przenosimy się na klaskane elektrodisco. Lekki i romantyczny tekst i prosta budowa utworu sprawiają, że piosenka aspiruje do tytułu rewelacyjnego popowego hitu. To kolejny singiel promujący “Overpowered”

Ostatni na stronie A “Checkin’ on Me” to kawałek w całkiem innym klimacie, liźnięty płynącym funky z sekcją dętą i smyczkami dodającymi mu czegoś ciekawego.

Strona B

Pierwszy słychać dźwięk pianina, po nim kołyszący głos Róisin, by po tej chwili spokojnego zaciekawienia słuchacza znów wskoczyć prosto na parkiet. Tak rozkręca się “Let Me Know”. Tym razem gdzieś w odświeżonych latach 80. Motyw na pianinie to nic innego jak część dyskotekowego hitu Tracy Weber “Sure Shot”, chociaż takiej wzmianki nie ma na okładce. Takie mam do tego kawałka odczucia jakby znany motyw zagrał Simply Red… I chociaż często zostaje wskazywany jako jeden z najlepszych na “Overpowered” z moim gustem się rozmija.

“Movie Star” to następny kawałek singlowy. Do moich ulubieńców nie należy.

“Primitive” to ponoć ulubiony utwór Róisin, opowiada o prymitywnych i zwierzęcych instynktach każdego z nas. Jeden z moim zdaniem najlepszych. Fantastyczne zwolnienie na albumie. Elektronika połączona ze smyczkami, nad wszystkim górujący głos Róisin, rytm oraz oczywiście tekst składają się na bardzo sexy całość. Koniecznie trzeba zatrzymać się przy nim na dłużej.

“Footprints” rozpoczyna stronę C.

Po nim znów bardzo dobry “Dear Miami”, kawałek którego tekst porusza problem globalnego ocieplenia i tego, że to właśnie Miami zostanie zniszczone pierwsze przez topniejące śniegi. Chyba najsłabszy tekst na płycie. Na szczęście nie mam problemu, żeby kompletnie odciąć muzykę od słów. Piosenka świetna do bujania, wspaniale melodyjna, dopełniona dźwiękiem gitar.

Następny “Cry Baby” , dla mnie mogłoby go nie być.

Strona D, ostatnia

“Tell Everybody” powstawał z tymi samymi producentami co “Checkin’ on Me”. Czuć to bardzo wyraźnie.

Piosenka “Scarlet Ribbons” uspokaja całą roztańczoną płytę. Ballada z powiewem reggae opowiadająca co się dzieje z ojcem i córką, gdy ta dorasta.

A na koniec jeszcze ostatni zryw do tańca i album zamyka “Body Language”.

Czytając o tym albumie dowiedziałam się nie dość, że to muzyka dla klubowiczów, to jeszcze do tego podstarzałych (dodam tylko, że połknęłam ją w całości od razu jak się pojawiła, więc miałam 22 lata…). To tylko pokazuje jak różnie można odczytywać muzykę.

Według mnie “Overpowered” Roisin Murphy to kawał świetnej elektronicznodyskotekowej i równocześnie popowej płyty. Jej lekkość, ale i muzyczna złożoność potrafi już kilkoma pierwszymi dźwiękami przenieść słuchacza wprost na klubowy parkiet w jakimś najdziwniejszym zakamarku naszego globu. Pamiętam, że przy pierwszym odsłuchu stwierdziłam, że Róisin stworzyła klimat jedynej nowoczesnej dyskoteki, na którą bym poszła. Szczerze mówiąc słuchając jej dziś czuję, że ta muzyka kompletnie się nie zestarzała i mój jej odbiór również.

I dlatego uważam, że tę płytę warto mieć!

Informacje kolekcjonerskie dotyczące oryginalnego wydania:

Wydawnictwo:  EMI
Numer katalogowy:   50999507091 1 3
Format: Vinyl, 2 LP, Album,
Kraj: Europe
Rok wydania: 2007
Gatunek:Electronic, pop , Style: Synth-pop, electronic disco
Ceny albumu wahają się między 50 GBP a 90 EUR w zależności od stanu

Pozdrawiam

Agnieszka Protas

red. Agnieszka Protas
red. Agnieszka Protas

POZDRAWIAM
Pan Winyl

Polityka anty-algorytmiczna: w sekcji poniżej znajdują się warte uwagi treści, które mogą, ale nie muszą być podobne do tego co już przeczytałeś/przeczytałaś. Na moim blogu wprowadziłem politykę anty-algorytmiczną czyli ludzką. Dbam tym samym o to, żebyś miał/miała możliwość poznania różnej muzyki, różnych ludzi i różnych opinii.

Uwaga! Możesz tu znaleźć treści, z którymi się nie zgadzasz, pamiętaj, że nie oznacza to, że Cię nie szanuję.

PS.: To, że korzystam z narzędzi używających algorytmów, oznacza tylko tyle, że używam ich świadom ich zalet i wad!

Polecane treści:

One Reply to “SUBIEKTYWNY LEKSYKON PŁYT, KTÓRE WARTO MIEĆ #19: RÓISIN MURPHY “OVERPOWERED””

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *