Po ostatnim wpisie o debiutanckiej płycie Warhaus minęło nieco więcej dni niż zwykle. Niefortunnie złamałam rękę i napisanie czegokolwiek zajmuje mi o wiele więcej czasu. Zresztą nie tylko to nie idzie mi najlepiej. Ale wracam do pracy i dziś chciałabym się zająć jednym z najbardziej hałaśliwych zespołów świata – Einstürzende Neubauten. Ale myślę, że trochę przełamię tę, skądinąd trafną, opinię, bo z wielką przyjemnością napiszę o ich moim ulubionym wydawnictwie “Alles Wieder Offen”, które jest bardzo spokojne. Nie dość, że sam album jest fantastyczny, ma ciekawą historię, to też trasa promująca tę płytę była okazją do mojego pierwszego kontaktu z tym zespołem na żywo. I to w Pradze. Nie trzeba mnie też dobrze znać, żeby wiedzieć, że język niemiecki jest moim ulubionym. Tutaj tylko w jednym tekście zostały przemycone fragmenty po angielsku, cała reszta jest w ojczystym języku zespołu prosto z Berlina.

Zespół Einstürzende Neubauten powstał całkowicie przypadkowo, 1 kwietnia 1980 roku. Blixa Bargeld został zaproszony na występ do Moon Club w Berlinie Zachodnim. Niestety nie miał zespołu, więc zaczął pytać znajomych czy ktoś nie miałby czasu i ochoty z nim zagrać. Kapela została stworzona z osób, które akurat były wolne. Współpraca była na tyle owocna, że rok później Einstürzende Neubauten wydali swój pierwszy krążek “Kollaps”, mieszankę industrialu i punka. To płyta przesiąknięta dźwiękiem blach, wiertarek i innymi “hałasami”, które wtedy były nie do pomyślenia. Przez cały album, mówiąc kolokwialnie, zespół nie bierze jeńców. Nawet przy “Jet’m” coverze dobrze wszystkim znanej piosenki Serge’a Gainsbourg’a . Już od tego albumu Einstürzende Neubauten zostali docenieni.

Jednym z zapisków Blixy dotyczących “Kollaps” było:

“Nigdy więcej zestawu perkusyjnego”

To najważniejsze założenie całego Einstürzende Neubauten – wydawanie dźwięków z rzeczy, które wydawałoby się kompletnie do tego nie służą. Najpierw perkusja została zamieniona na instalację z metalowych przedmiotów, by później rozwijać wydawanie dźwięków dosłownie ze wszystkiego. Drugą historią jest, że niestety zespół nie miał na początku pieniędzy, ich zdolności finansowe równały się zeru, a nawet gorzej, bo, żeby zapłacić czynsz musieli sprzedać perkusję NU Unruha, członka zespołu grającego na instrumentach perkusyjnych i wynalazcy instrumentów. To też zmusiło ich do zastąpienia perkusji innymi przedmiotami. Tak w skrócie mogę opisać początki tych pionierów muzyki industrialnej.

Po drodze gdzieś krąży legenda, że industrialne dźwięki, te wszystkie uderzenia, ślizgi po blasze falistej itp. na rewelacyjnej płycie Depeche Mode “Some Great Reward” to sample z nagrań Einstürzende Neubauten. Podobno producent muzyczny Gareth Jones pracował z EN nad brzmieniem. Odgłosy, które odrzucił Blixa Bargeld zostały potem przez Jonesa wykorzystane przy pracy nad płytą DM.

Jednak najwięcej szumu wokół Blixy Bargelda narobiło się gdy został członkiem The Bad Seeds, legendarnego zespołu Nicka Cave’a.

“Znów wszystko otwarte”

Przez lata zespół wydawał swoje płyty w dużych wytwórniach. Zmiany zaczęły się w 2004 r. Gdy jako jedni z pierwszych oddali jeszcze nie istniejącą płytę w ręce fanów. Każdy za 35 Euro mógł stać się częścią społeczności, która w jakiś sposób tworzyła album. Osoby, które zainwestowały swoje pieniądze miały dostęp do kamer, które były włączone podczas nagrywania materiału, fani mogli też komentować rejestrowane utwory. Tak powstała płyta “Perpetuum Mobile”, wydana jeszcze w Mute Records. Była przedsmakiem i próbą tego rodzaju integracji z fanami.

Kolejnym albumem Einstürzende Neubauten był dzisiejszy temat SLPKWM “Alles Wieder Offen”, gdzie poszli o krok dalej. Kapela postanowiła sfinansować krążek ze swoich pieniędzy i wkładu ich fanów. Znów miłośnicy zespołu dostali dostęp do nigdzie nie publikowanych treści, kamer, czatu, komentarzy, ale też do 4 bonusowych utworów, które nie znalazły się na albumie.

W porównaniu do wcześniejszego albumu całkowitą nowością było tu odłączenie się od dużych wytwórni płytowych i wydanie “Alles Wieder Offen” we własnej, niezależnej wytwórni POTOMAK, która powstała specjalnie na potrzeby Einstürzende Neubauten oraz solowych projektów członków zespołu.

Jak zazwyczaj to bywa w takich przypadkach zaowocowało to wolnością i pełną kontrolą nad ostatecznym wyglądem materiału.

Płyta ukazała się 19 października 2007 roku w składzie :

  • Blixa Bargeld (Christian Emmerich) – wokal, organy Hammonda z pedałem basowym, sample, pianino elektryczne, wibrafon, pianino, JamMan, wiertarka itp.,
  • NU Unruh (Andrew Chudy) – pręty, sprężyny metalowe, żelazne talerze, niebieski kosz (na śmieci), chórki, dmuchawa elektryczna, klaksony, metalowe miski itp.,
  • Alexander Hacke – gitara basowa, metalowe instrumenty perkusyjne, elektroniczna obróbka, gitara rytmiczna, bęben,
  • Jochen Arbeit – gitara elektryczna, kraty metalowe, chórki, sprzęt AGD, melodyka itd.,
  • Rudi Moser – wibrafon, bęben wielki, metalowe instrumenty perkusyjne, perkusja elektroniczna, sprężyny, blacha, plastikowe rury itp.

Przy udziale zespołu smyczkowego

Recenzja

Strona A

Na winylu utworem otwierającym jest “Nagorny Karabah”. To mój ulubiony i najczęściej słuchany utwór nie tylko z tej płyty, ale i z całej twórczości Einstürzende Neubauten. Jest też chyba najbardziej zaskakujący, bo spokojny, wyważony.

Gdy Blixa skomponował tę muzykę na fortepianie to od razu wiedział, że to będzie o Górnym Karabachu, który opisuje jako enklawę, miejsce, znajdujące się w kraju, do którego nie należy. Ogromną inspiracją do napisania właśnie o tym miejscu była dla niego książka Ryszarda Kapuścińskiego “Imperium”. Szczególnie fragment, gdy Kapuściński z fałszywym paszportem, podający się za kogoś innego leci do Górnego Karabachu i napotyka problemy. Wszystko to doprowadza do pewnego poranka po tych wszystkich złych doświadczeniach, gdy Ryszard otwiera okno i stwierdził, że

“tak wygląda raj”

Warto nadmienić, że przy tym utworze udziela się również Ash Wendsdey grający na XVI wiecznych organach kościelnych.

Już kilku osobom “sprzedałam” ten utwór, mimo, że reszta Neubautenów to nie ich bajka. “Nagorny Karabah” jest dla mnie bezsprzecznie piękny i ciężko się nie zgodzić z jego urodą. To jedna z najlepszych ballad jakie znam.

A teraz przyspieszamy. Zespół budzi nas ze swoim “Weil, weil, weil”, i tu już rewelacyjnie słychać przeróżne przedmioty, które służą Einstürzende Neubauten jako instrumenty. Świetny kawałek w marszowym tonie. Wciąż powtarzane weil i ten rytm od razu rysują mi w głowie obraz niepokojącej i najdziwniejszej parady świata. Całą melodię nadaje głos Blixy Bargelda.

“Ich hatte ein Wort” to znów spokojniejsza propozycja, gdzie melodie płyną swoimi torami, bo z jednej strony mamy jak zawsze na pierwszym planie Blixę, z drugiej jednak cały utwór buduje sekcja rytmiczna ze snującą się gitarą.

Strona B

Pierwszym utworem na tej stronie jest “Die Wellen”. Niepokojący i mroczny, przede wszystkim na pianino i głos, narastający z każdą minutą, coraz głośniejszy. Głośniejszy i pełniejszy aż nagle się urywa pytaniem

Bleibst du jetzt hier, oder was?

(Zostajesz tu teraz, czy jak?)

A teraz “Let’s Do It a Dada”, najmocniejszy i najbardziej hałaśliwy, przy okazji jeden z tych, które trafiły do mnie po pierwszym przesłuchaniu. Muzyka tu jest równie zakręcona, co tekst. Na początku może wydawać się, że nie znaczy kompletnie nic, że to zlepek przypadkowych słów, miejsc i zdarzeń.

Jednak wcale tak nie jest.

Dada to nic innego jak dadaizm, czyli kierunek w sztuce i innych aspektach życia, można nawet powiedzieć, że to antysztuka i odrzucenie tradycjonalizmu, co dało artystom i literatom pełną wolność w wyrażaniu siebie. Zaczęto też używać do wykonywania dzieł przedmiotów codziennego użytku i śmieci, czyli dokładnie tego, czym zajmuje się Einstürzende Neubauten. To tak ogólnie i w skrócie, ponieważ na sztuce się nie znam i nie mam nawet zamiaru udawać, że jest inaczej.

Słowa są pełnie odniesień do adresów, postaci i twórczości związanych z dadaizmem. W środku pada słowo “Hawonnnti!”, jest to tytuł wiersza dźwiękowego, który w tym utworze wykonuje NU Unruh (dla ciekawych do odłuchania TU).

Na koniec utworu pojawia się charakterystyczny krzyk/pisk Blixy zwany też czasem krzykiem ciętych diamentów.

Kapitalny!

Ostatnim na pierwszej płycie jest tytułowy “Alles Wieder Offen”, kolejny z moim zdaniem najlepszych. Bardzo melodyjny, z dużą ilością elektroniki, z basem prowadzącym słuchacza i świetną (spokojnie mogę to nazwać) melorecytacją Bargelda.

Strona C

“Unvollstandigkeit” to spokojny, choć pełen niepokoju utwór. Gdy myślisz, że jesteś w stanie błogiego odprężenia to około 6 minuty zaczyna się w nim pojawiać chaos, który pokazuje doskonale jak bardzo było się w błędzie co do uspakajającego charakteru tego utworu. Mimo, że jeszcze na koniec pojawia się zwolnienie.

Kolejny to “Susej”, w którym znów słychać idealnie niesamowitą ilość użytych metalowych instrumentów w zderzeniu ze smyczkami.

Strona D

Początek “Von Vegen” to mnóstwo dźwięków często nie do końca wiadomo jakiego pochodzenia, od szeptów, przez uderzanie w policzki z mającymi pod spodem bliżej nieokreślonymi sprzętami. Tu słychać jak dobrze zrealizowana jest ta płyta. Piosenka rozkręca się przez stukania, głos, smyczki i potężnie nisko brzmiący bas, bębny , by w drugiej połowie wziąć nas w świat, gdzie zespół smyczkowy zostaje posadzony pośrodku starej, nieczynnej fabryki blachy.

Płytę zamyka “Ich Warte” i znów jak na Einstürzende Neubauten przystało ten spokój jest tylko chwilowy, na złapanie oddechu, ale gdy pojawiają się nagłe dźwięki to przecinają słuchacza niczym noże.

Hałas ujarzmiony

Bardzo dobrze zdaję sobie sprawę z tego, że muzyka industrialna nie jest dla każdego. Myślę też, że wiele osób , które nigdy nie miały styczności z takimi dźwiękami, jest (powiedzmy) zaskoczonych mnogością zamieszania. Jednak jest to jedna z najspokojniejszych płyt Einstürzende Neubauten, może nawet jedna z najdojrzalszych. Dla mnie jest to płyta najlepsza, spójna, przepełniona często trwogą i melancholią. Potężna. Tu każdy dźwięk ma swoje miejsce, nie ma przypadkowości, mimo, że coś wydaje się hałasem to jednak jest poukładane. EN pokazują nam muzykę w całkowicie inny sposób, są wynalazcami i konstruktorami instrumentów i chociaż byli tacy, którzy próbowali to Einstürzende Neubauten podrobić się po prostu nie da. Ten album pozostaje moim ulubionym i uważam, że tę płytę warto mieć!

Informacje kolekcjonerskie dotyczące oryginalnego wydania:

Wydawnictwo: POTOMAK
Numer katalogowy:  904431
Format:  2 x Vinyl, Album
Kraj: Niemcy
Rok wydania: 2007
Gatunek: Electronic , Rock , Style: Industrial, Alternative
Ceny albumu wahają się między 29 EUR do 100 EUR w zależności od stanu

Pozdrawiam

Agnieszka Protas

red. Agnieszka Protas
red. Agnieszka Protas

POZDRAWIAM
Pan Winyl

Polityka anty-algorytmiczna: w sekcji poniżej znajdują się warte uwagi treści, które mogą, ale nie muszą być podobne do tego co już przeczytałeś/przeczytałaś. Na moim blogu wprowadziłem politykę anty-algorytmiczną czyli ludzką. Dbam tym samym o to, żebyś miał/miała możliwość poznania różnej muzyki, różnych ludzi i różnych opinii.

Uwaga! Możesz tu znaleźć treści, z którymi się nie zgadzasz, pamiętaj, że nie oznacza to, że Cię nie szanuję.

PS.: To, że korzystam z narzędzi używających algorytmów, oznacza tylko tyle, że używam ich świadom ich zalet i wad!

Polecane treści:

https://panwinyl.pl/2022/04/22/kagi-mind
verse-premiera/

2 Replies to “SUBIEKTYWNY LEKSYKON PŁYT, KTÓRE WARTO MIEĆ #27: EINSTÜRZENDE NEUBAUTEN “ALLES WIEDER OFFEN””

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.