W ostatni weekend lipca, już po raz dziesiąty, odbył się AterFest 2022. Teraz, gdy emocje już trochę opadły spokojnie mogę powiedzieć, że to wydarzenie całkowicie zasługuje na miano święta polskiej muzyki alternatywnej. Tym razem festiwal został zorganizowany w Parku Słupna.

Z jednej strony szkoda, że koncerty opuściły mury kościoła ewangelickiego, szczególnie ze względu na pogodę, która drugiego dnia nie rozpieszczała. Jednak z drugiej strony ten w sumie niewielki teren mysłowickiego parku zagospodarowano bardzo przyjemnie. Droga między jedną sceną a drugą została ozdobiona i przy okazji oświetlona girlandami z lampek, co nadało miejscu przytulny klimat. Do dyspozycji festiwalowiczów było sporo leżaków, a komu nie udało się załapać na wygodne siedzisko mógł po prostu rozsiąść się na trawie. AlterFest, mimo zmiany otoczenia, nadal został festiwalem kameralnym. Akurat mnie to bardzo cieszy, bo lubię miejsca, które nie są zbyt tłumne, a każdy ma możliwość zobaczyć co dzieje się na scenie. Kto chciał mógł tańczyć, inni woleli położyć się i odpocząć. A bawić się było do czego. Przez dwa festiwalowe dni mogliśmy zobaczyć 10 zespołów na dwóch scenach. Które momenty według mnie były najciekawsze?

Postaram się podzielić wrażeniami.

FESTIWAL ALTERFEST 2022 RELACJA

AlterFest 2022: Piątek, 29 lipca

L.Stadt

Pierwszym koncertem był występ łódzkiej grupy L.Stadt. Zespół zaczął piosenkami z pierwszego albumu. Pojawiło się choćby “Gore” czy “Velvet”. Wspomniano o tym, że debiutancka płyta pojawiła się 14 lat temu. Szczerze mówiąc wydało mi się to trochę przerażające, bo pamiętam, gdy płyta L.Stadt przyjechała w dostawie do sklepu, w kórym pracowałam. Włączyłam ją z czystej ciekawości, zachęcona okładką. Lubiłam ją puszczać ”na sklepie”, to był kawał fajnego rockowego grania często zaskakującego, że jest to polski zespół. Bardzo wtedy im kibicowałam i trzymałam kciuki za dalszy rozwój.

L.Stadt zagrali przekrojowo, przeprowadzili nas przez piosenki z różnego okresu. Nie zabrakło kawałka “Oczy Kamienic” i coverów jak “Come Away Melinda”( piosenki antywojennej z lat 40. znów jest bardzo aktualnej) czy “Waiting Round to Die” , który Łukasz Lach skwitował słowami

“Mam nadzieję, że nasze życie będzie się przedłużało i będziemy wiecznie żyć”.

Dźwięki przeniosły słuchaczy prosto do Ameryki, a dokładniej do Teksasu, którego klimat został zaklęty w tych utworach. Panowie zaprezentowali też nowy kawałek “Ekran”, zapowiadający nadchodzący album.

Zaraz przy końcu koncertu wybrzmiał “Fashion Freak” przepełniony grzechotkami z solówką na perkusji. Do niego została również opowiedziana historia jak powstawał. Został zainspirowany kameruńską muzyką sukus. Koniec końców według zespołu wyszedł bardziej latynoski, ale przecież liczą się chęci. Najważniejsze jednak, że jest taneczny. Występ zamknął “Smooth”. Moim zdaniem to było bardzo dobre otwarcie festiwalu.

FESTIWAL ALTERFEST 2022 RELACJA
L.Stadt, Alterfest 2022

Baasch

I wracamy na dużą scenę. Już przed festiwalem miałam przeczucie, że koncert Baascha będzie dobry. To już trzecie moje spotkanie z tym wykonawcą na żywo, za pierwszym razem wiele lat temu, na samym początku było średnio, w zeszłym roku lekko zaszokowało mnie jaka jest przepaść między początkami kariery, a tym co Bartek prezentuje teraz. Jak już wspomniałam , byłam przygotowana na dobry koncert, ale się pomyliłam. To co się wydarzyło na scenie jak i nagłośnienie nie było dobre, to była totalna petarda!

Wszystko zaczęło się od ciemności przeszytej elektronicznymi dźwiękami. Jako pierwszy wybrzmiał “Kind of Coma”, potem “Parachute”, “Miasto” i przy utworze “Cienie” na scenę wszedł skrzypek – Tomasz Mreńca, który nie tylko przy tym koncercie dał popis swoich umiejętności. Ci, którzy już mnie znają, wiedzą że takie nieoczywiste połączenia są moimi ulubionymi. Z lewej eteryczne skrzypce, z prawej czarna taneczna elektronika. Gra to ze sobą fenomenalnie. Utwór “So Loud” został wyśmienicie rozbudowany, “Brokat” zachwycił mnie swoją energetyczno-elektroniczną wstawką, utwór “Clamber” dostał swego rodzaju arabskich wibracji, swoją drogą mam nadzieję, że wejdzie na stałe do setlisty.

Baasch dał nam też kilka popisów na thereminie, choćby przy “Shout”. Na koniec zostawiono jeden z moich ulubionych kawałków czyli “Siamese Sister”, który został zagrany w wersji znanej z remixów, co mnie ciut zasmuciło, ale było też ciekawostką.

Na bis zagrali jeszcze “Animals” i powtorzyli “Kind of Coma”.

Moim zdaniem Baasch dał najlepszy koncert pierwszego dnia AlterFest. Zarówno muzycznie jak i dźwiękowo to był majstersztyk.

FESTIWAL ALTERFEST 2022 RELACJA

Jeszcze do końca publiczność nie zdążyła wziąć oddechu, gdy na scenę wjechał AlterFestowy tort z logo festiwalu. Na scenę został zaproszony organizator, czyli Łukasz Prajer, całkowicie zaskoczony tym co się właśnie wydarzyło. Tak uczczono 10 lat AletrFestu, oficjalnie, z gratulacjami i podziękowaniami.

FESTIWAL ALTERFEST 2022 RELACJA
Łukasz Prajer, organizator Alterfest świętuje 10,lecie festiwalu

AlteFest 2022: Sobota, 30 lipca

hipiersoniK

Zespół hipiersoniK wskoczył na miejsce kapeli Korbowód, którzy nie mogli wziąć udziału w festiwalu. Panowie występują w duecie, chociaż formacja składała się z trzech osób. Ich muzyczny kolega Marcin Babko odszedł z tego świata. Był wiele razy wspominany, zwracano się do niego jakby był gdzieś obok, mogliśmy też usłyszeć jego głos z nagrań. Nie znałam ich twórczości wcześniej, byli dla mnie nie małym zaskoczeniem. Patrząc po festiwalowej publiczności nie tylko dla mnie. Nie wiem gdzie mogłabym umieścić rodzaj muzyki, który tworzą. To elektronika z mocnymi elementami psychodeli, jazzu, ambientu, a to wszystko razem zostało osadzone w kosmosie, a jednak jest często przyziemne dzięki tekstom jak np. w “Zwolnionym”.

Zespół grał utwory ze swojego albumu “Czarna Skrzynka”. Oprócz wcześniej wspomnianego “Zwolnionego” pojawiły się m.in “Elektryczna Mrówka”, “Momental”, “Podatek od grawitacji” a nawet cover King Crimson “21st Century Schizoid Man”.

FESTIWAL ALTERFEST 2022 RELACJA

Daniel Spaleniak

Przemoczona już totalnie, jako, że teraźniejsze kurtki deszczowe nadają się chyba ledwie na mżawkę, poszłam pod małą scenę, gdzie miał się zacząć koncert Spaleniaka. Wyczekiwany przeze mnie bardzo. Jak już pisałam Daniel Spaleniak jest mistrzem klimatycznego grania. Czy to spokojne i delikatne piosenki, czy te z bluesowym zacięciem, zawsze potrafi przenieść słuchacza w inny świat i sprawić, że można zapomnieć o otaczającym świecie. Tak było i na tym koncercie, bo kilka razy złapałam się na tym, że nie zauważałam już deszczu.

Może nie do końca jest to artysta festiwalowy, bo jednak bardziej wyobrażam go sobie w małym klubie, najlepiej z miejscami siedzącymi, i tak wypadł wyśmienicie. Daniel wyszedł na scenę wraz z Tomaszem Mreńcą, skrzypkiem, którego już wspominałam przy okazji pierwszego dnia festiwalu i koncertu Baasch. Trochę zabrakło mi instrumentów perkusyjnych, jednak koncert uważam za bardzo dobry. Mogliśmy usłyszeć “Smoking Again”, “Bitter Stone” ( z ostatniej rewelacyjnej płyty “Tape V”), “Looking for Harmony”, “West”, “Back Home” czy ”I’m Gone”.

Mniej więcej w połowie koncertu Daniel opowiedział jak został zaproszony jakiś czas temu, żeby zagrać na festiwalu. Okazało się, że to impreza techno, godzina 23:00, także możemy sobie wyobrazić stan zgromadzonych tam osób. I to był festiwal, na którym ostatecznie nie zagrał. Cała opowieść wzięła się stąd, że też już myślał, że na AlrerFest jego koncert się nie odbędzie. Przez załamanie pogody była obawa, że nie będzie festiwalowiczów. Ale nie, to właśnie ludzie są częścią tego całego wydarzenia i mimo warunków stawili się , by uczestniczyć w jego drugim dniu.

Rat Kru

I teraz wchodzą oni, prosto z Poznania, wchodzą by zostawić po sobie niezapomniane wrażenia. Rat Kru moim zdaniem pozamiatali drugi dzień festiwalu. Nie mogę tylko przeboleć, że nie byli na dużej scenie. Tak jak na tym koncercie publika nie tańczyła na żadnym innym. Po skończonym show też to była jedyna formacja, z którą ludzie spędzili tak dużo czasu i tak wiele osób czekało na uścisk dłoni, zdjęcie czy zamianę kilku słów. Ilość uśmiechów towarzysząca temu występowi to absolutny odlot.

Gdy Rat One w swojej lusterkowej masce zagrzewa do tańca tylko i wyłącznie swoimi ruchami, Winogradzki Lew czaruje rytmicznym tekstem i szelestem spodni.

Panowie uraczyli nas swoją betonową sambą i tłustymi bitami “Leniwego Lwa”, “Hordo”, “Świni”, “DMT” czy “Piekielnego Psa”. Podlali swoimi interpretacjami “Black and White”, “Alei Gwiazd” (reklamując jako cover Pantery z 1994 roku). Zaliczyliśmy też ułamek fitnessu na “Go Rat Kru!”, dowiedzieliśmy się, że jak zwykle muszą grać “Grzyby” bez Mery Spolsky. Zadedykowano wszystkim pięknym kobietom i pięknym mężczyznom totalny hicior “Cześć”.

I na koniec wyszli na bis pod postacią “Slodkiego, miłego życia”.

FESTIWAL ALTERFEST 2022 RELACJA

Rat Kru potrafią sprawić, że w jednym momencie wiekszość ludzi zaczyna tańczyć lub chociaż bujać się w rytm muzyki. To moje pierwsze spotkanie z nimi na żywo, ale jestem pewna, że nie ostatnie.

Po za opisanymi na AlterFest 2022 wstąpili mona polaski, Kamp!, L.A.S., Coals, festiwal zamknęły Muchy ze swoim rockowym, gitarowym graniem.

Podsumowując

Na AlterFest 2022 było fantastycznie. To niewielki festiwal, ale bardzo wyjątkowy. Myślę, że to gratka dla każdego fana polskiej muzyki alternatywnej. Można tam spędzić dwa dni w całkowicie luźnej i swobodnej atmosferze. Nie ma tam napięć, nie ma za bardzo ram czasowych, o kolejności koncertów dowiadujemy się dopiero na wejściu, wszystko dzieje się niespiesznie i z uśmiechem. Główna scena zaskoczyła mnie nagłośnieniem, bardzo pozytywnie oczywiście! Frekwencja była w tym roku rekordowa.

AlterFestowi pozostaje mi tylko pogratulować tej jubileuszowej edycji i na przyszłość życzyć tylko dobrej pogody, bo całą resztę mają opanowaną i dopiętą na ostatni guzik.

Do zobaczenia za rok!

AlterFest 2022 otrzymało certyfikat Pan Winyl Poleca!

Pozdrawiam

Agnieszka Protas

Zobacz moje wpisy z serii Subiektywny Leksykon Płyt, Które Warto Mieć

red. Agnieszka Protas
red. Agnieszka Protas

POZDRAWIAM
Pan Winyl

Polityka anty-algorytmiczna: w sekcji poniżej znajdują się warte uwagi treści, które mogą, ale nie muszą być podobne do tego co już przeczytałeś/przeczytałaś. Na moim blogu wprowadziłem politykę anty-algorytmiczną czyli ludzką. Dbam tym samym o to, żebyś miał/miała możliwość poznania różnej muzyki, różnych ludzi i różnych opinii.

Uwaga! Możesz tu znaleźć treści, z którymi się nie zgadzasz, pamiętaj, że nie oznacza to, że Cię nie szanuję.

PS.: To, że korzystam z narzędzi używających algorytmów, oznacza tylko tyle, że używam ich świadom ich zalet i wad!

Polecane treści:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.