Kate Bush Hounds Of Love Stranger Things

SUBIEKTYWNY LEKSYKON PŁYT, KTÓRE WARTO MIEĆ #28: KATE BUSH “HOUNDS OF LOVE”

Wielu starszych widzów przypomniało sobie ten utwór, niesamowita liczba młodych osób go dopiero poznała. A ja jak zawsze pod prąd… nie mam pojęcia o czym jest “Stranger Things”, wiem tylko tyle, że to serial jednej z platform. Przyznaję, że lista utworów wykorzystanych do tej produkcji jest bardzo ciekawa, z pozycjami pierwszorzędnymi. Niestety kampania reklamowa i moda na wszystko z nadrukiem z tytułem z tego serialu jest tak rozległa i agresywna, że niedługo strach będzie otworzyć lodówkę. Na mnie to działa skutecznie… odstraszająco.

Einstürzende Neubauten "Alles Wieder Offen"

SUBIEKTYWNY LEKSYKON PŁYT, KTÓRE WARTO MIEĆ #27: EINSTÜRZENDE NEUBAUTEN “ALLES WIEDER OFFEN”

Einsturzende Neubauten “Alles Wieder Offen” – czy brak pieniędzy na czynsz spowodował, że industrialna muzyka w wyk. EN brzmi tak jak brzmi? Dowiedz się więcej z wpisu Agnieszki Protas!

slpkwm warhaus we fucked a flame into being

SUBIEKTYWNY LEKSYKON PŁYT, KTÓRE WARTO MIEĆ #26 : WARHAUS “WE F****D A FLAME INTO BEING”

W wielu miejscach można przeczytać, że Warhaus to alter ego Marteena. W jednym z wywiadów on sam temu zaprzecza, w innym natomiast przyznaje, że faktycznie to ta milsza druga osobowość, bo normalnie jest “belgijskim dupkiem”. Mówi, że to jego najbardziej osobista twórczość. Owszem, teksty są podkoloryzowane, wyniesione na inny poziom, bardziej romantyczne niż rzeczywistość, ale są to jego historie. Zazwyczaj związane z kobietami, które spotkał na swojej drodze, a jako Belg tkwi w poszukiwaniu miłości.

SUBIEKTYWNY LEKSYKON PŁYT, KTÓRE WARTO MIEĆ #25: THE FERAL TREES "THE FERAL TREES"

SUBIEKTYWNY LEKSYKON PŁYT, KTÓRE WARTO MIEĆ #25: THE FERAL TREES “THE FERAL TREES”

Moriah Woods pochodzi z Kolorado, USA, gdzie pracowała przy zbieraniu chmielu. W wolnych chwilach zajmowała się graniem akustycznego folku. Właściciel plantacji, na której była zatrudniona, miał problemy zdrowotne i musiał się poddać operacji. Okazało się, że najlepsi specjaliści są w Polsce. Dobrze się złożyło, bo i tak chciał odwiedzić województwo lubelskie znane ze swojego chmielu i zakupić tam maszyny rolnicze. W związku z tym poprosił, żeby w podróży towarzyszyła mu Moriah, koniecznie ze swoim banjo. Rekonwalescencja po operacji trwała miesiąc. W tym czasie Moriah wraz z szefem jeździli po restauracjach i knajpach na Lubelszczyźnie i gdzie tylko była taka możliwość Woods występowała na scenie. Tak oto w puławskim klubie Oskar zauważył ją Mariusz Antas, basista, jeden z członków punkowo hardcore’rowego zespołu Hidden World.

gusgus mexico winyl

SUBIEKTYWNY LEKSYKON PŁYT, KTÓRE WARTO MIEĆ #24: GUSGUS “MEXICO”

Dzisiaj przenosimy się na Islandię, będzie bardzo tanecznie. Tak jak jeszcze w SLPKWM nie było! Zainspirowana sobotnim krakowskim koncertem stwierdziłam , że jeśli nie teraz to kiedy o nich napisać? Dlatego przed Wami GusGus i ich dziewiąty album studyjny pt “Mexico” z 2014 roku. To było moje trzecie lub czwarte spotkanie z zespołem na żywo. Po drodze jeszcze byłam na Dj-secie Presidenta Bongo i solowym występie Högni’ego. A ogólnie o GusGus dowiedziałam się na początku lat 2000, oczywiście z przesiadywania przy Vivie2.

patrick wolf the bachelor

SUBIEKTYWNY LEKSYKON PŁYT, KTÓRE WARTO MIEĆ #23: PATRICK WOLF “THE BACHELOR”

Jego matka jest malarką, ojciec muzykiem jazzowym, ma też siostrę Jo, która również jest muzykiem oraz montażystką filmową. W domu słuchało się jazzu i muzyki klasycznej. Patrick uczył się gry na skrzypcach i trzy razy w tygodniu śpiewał pieśni religijne, był członkiem chóru. Około 1997 roku musiał zrezygnować z występów z chórem, bo wraz z początkiem dojrzewania stracił głos. Wtedy też zainteresował się punkrockiem i new wavem. Pierwsze trzy kasety jakie kupił to albumy Faith No More, Pet Shop Boys i Erasure.

SUBIEKTYWNY LEKSYKON PŁYT, KTÓRE WARTO MIEĆ #22: JULIA MARCELL "SENTIMENTS"

SUBIEKTYWNY LEKSYKON PŁYT, KTÓRE WARTO MIEĆ #22: JULIA MARCELL “SENTIMENTS”

Jej karierę śledzę od albumu “June” i krakowskiego koncertu w klubie Fabryka. Jeśli się nie mylę był 2012 rok, czyli wszystko wskazuje na to, że to już 10 lat! Na ostatnim jej koncercie byłam przed samym lockdownem w marcu 2020 roku. Tym samym była to dla mnie ostatnia artystka widziana przed długą przerwą. Dziś opowiem o jej trzecim albumie “Sentiments” z 2015 roku, w którym zaskoczyła mnie zmianą zarówno w muzyce jak i w wyglądzie. Z czarnowłosej ubranej na kolorowo dziewczyny zmieniła się w zadziorną blondynkę w ramonesce. Zapraszam! Agnieszka Protas

Twin Shadow Forget

SUBIEKTYWNY LEKSYKON PŁYT, KTÓRE WARTO MIEĆ #21: TWIN SHADOW “FORGET”

Zafascynowany tym jak Bergman skrócił scenariusz do wersji finalnej, (szczególnie tutaj powołuje się na scenę tańca śmierci, która zrobiła na nim piorunujące wrażenie) postanowił w swoich tekstach również skupić się na tym, co najlepsze. Zapisywał słowa i pomysły, później wybierał fragmenty, które mają największą moc, a resztę zostawiał dla siebie. Uważa, że na świecie jest tak wiele słabych, śmieciowych rzeczy, że dokładanie od siebie kolejnego stosu bzdur jest grzechem.

Subiektywny Leksykon Płyt, Które Warto Mieć Tears For Fears The Hurting

SUBIEKTYWNY LEKSYKON PŁYT, KTÓRE WARTO MIEĆ #20: TEARS FOR FEARS “THE HURTING”

Tym razem kolejne moje święto. Nawet podwójne. Po pierwsze to już dwudziesty odcinek Subiektywnego Leksykonu Płyt, które Warto Mieć, a po drugie jutro mija rok, od kiedy dołączyłam do Redakcji bloga PanWinyl.pl. Zawsze lubiłam rozmawiać o muzyce, a przez SLPKWM tych rozmów i okazji do nich zrobiło się o wiele więcej. Bardzo dziękuję za wszystkie słowa uznania i krytyki. Bardzo miło mi słyszeć, że moje pisanie wpływa na poszerzenie Waszego muzycznego świata. To działa w obie strony, bo dzięki Waszym poleceniom ja też miałam okazję posłuchać nowych rzeczy. Bardzo fajna ta nasza muzyczno-winylowa symbioza. A dzisiejsze święto chciałabym uczcić wraz płytą piękną i smutną, przy której można tańczyć i wpadać w bardzo głębokie przygnębienie. Dzisiejszym albumem będzie debiut Tears For Fears “The Hurting”.

Subiektywny Leksykon Płyt Które Warto Mieć

SUBIEKTYWNY LEKSYKON PŁYT, KTÓRE WARTO MIEĆ #19: RÓISIN MURPHY “OVERPOWERED”

“Podoba Ci się mój obcisły sweter?” (Do you like my tight sweater?).
Tym mężczyzną był Mark Brydon, basista i producent, z którym założyła zespół Moloko. Słowa o swetrze zostały tytułem pierwszego albumu, a Róisin i Marka oprócz muzyki połączyła miłość. Brydon od postaw nauczył Murphy wszystkiego, co związane z muzyką. Ona sama nigdy wcześniej nie miała nic wspólnego z przemysłem muzycznym Zespołu Moloko chyba nikomu nie trzeba trzeba przedstawiać. Takie hity jak “Sing It Back” czy “The Time Is Now” do tej pory spotyka się w radiach czy telewizjach muzycznych. W okresie świątecznym nawet w reklamie.

Subiektywny Leksykon Płyt Które Warto Mieć Molchat Doma

SUBIEKTYWNY LEKSYKON PŁYT, KTÓRE WARTO MIEĆ #18: MOLCHAT DOMA “ETAZHI”

TikToka nie posiadam. Przy okazji dowiedziałam się, że w związku z tym już nie jestem taka młoda. Ale jak zawsze, gdy o czymś piszę staram się sprawdzić przeczytane i znalezione wiadomości. Popularność zespołowi przyniosły krótkie filmiki, które młodzi ludzie nagrywali przy akompaniamencie piosenki “Sudno”. W przeważającej większości możemy zobaczyć przegląd garderoby danej osoby, czasem ktoś się wychyli i pokaże makijaż. Obejrzałam tego całkiem sporo i zaczęłam cieszyć się ze swojego wieku i tego, że takie bzdury mnie omijają. Nie rozumiem przebieranek do słów “życie jest ciężkie i nieprzyjemne, za to przyjemnie jest umierać “. Podejrzewam, że wiele z tych osób nawet nie zadało sobie trudu, by przetłumaczyć ten tekst.

justyna miniza muzyka w ujęciach back to the future

MUZYKA W UJĘCIACH: UJĘCIE #2: BACK TO THE FUTURE

Krążek ze ścieżką dźwiękową do kultowego „Powrotu do przyszłości” cieszy mnie nie tylko muzycznie. Album, który posiadam to jubileuszowa wersja „DeLorean” tłoczona na 180-gramowym srebrnym winylu. W ten sposób nawiązano do karoserii pojazdu DeLorean DMC, który w filmie pełnił rolę wehikułu czasu. Co prawda na krążku nie widać charakterystycznego efektu szczotkowanego aluminium, ale jako fanka barwnych winyli, doceniam zabieg. Oko cieszy również okładka – grafika zaprojektowana przez Drew Struzana to ilustracje z niewykorzystanych plakatów stworzonych na potrzeby filmu w 1985 roku. Przyjemnym akcentem wydania jest również reprodukcja ulotki „Save the clock tower”, którą w filmie „Marty” otrzymuje zanim cofnie się w czasie. Jest na niej nawet numer telefonu jego dziewczyny Jennifer oraz napis „Kocham cię!”. Drobny zabieg, a dodaje wydawnictwu jeszcze więcej uroku.

Subiektywny Leksykon Płyt Które Warto MIeć

SUBIEKTYWNY LEKSYKON PŁYT, KTÓRE WARTO MIEĆ #17: LOREENA MCKENNITT “AN ANCIENT MUSE”

Dzisiaj będziemy podróżować, z moim zdaniem, osobą, która najwspanialej potrafi przekazać muzykę celtycką. Jak Clannad czy Enya często są posądzani o przemycenie w swojej twórczości popu czy nawet spotkałam się ze słowami, że w ich muzyce jest coś tandetnego. Tak o Loreenie McKennitt, bo o niej mowa, takie stwierdzenia się nie pojawiają. Jest ceniona i lubiana zarówno przez osoby gustujące w etno, jazzie czy szeroko pojętym rocku. Uwielbiam ją i jak to często w Subiektywnym Leksykonie Płyt, Które Warto Mieć bywa, przedstawię płytę nie najbardziej znaną i nie the best of, chociaż i te mam na półce. Skupię się na płycie ciut innej, z arabskim powiewem, w której się utopiłam od dnia premiery. Do tej pory ten album wiele dla mnie znaczy i jest moim ulubionym w dorobku tej Artystki.
Zapraszam
Agnieszka Protas

SUBIEKTYWNY LEKSYKON PŁYT, KTÓRE WARTO MIEĆ #16: CAMOUFLAGE “VOICES & IMAGES”

Przez ten czas redaktor odebrał telefony od słuchaczy, że płyta bardzo się podoba, wszyscy byli przekonani, że to Depeche Mode, a fani zachwyceni, że ich idole wydali nowy album. I to na wiosnę! Następnie pojawiły się pytania czy to inny wokalista, bo głos nie brzmi jak Dave’a Gahana czy Martina Gore’a. Tomasz Beksiński dopiero po sześciu utworach powiedział, że to wcale nie Depeche Mode, a taki kamuflaż, dokładniej zespół Camouflage.

Justyna Miniza Blues Brothers Muzyka w Ujęciach 1

MUZYKA W UJĘCIACH: UJĘCIE #1: BLUES BROTHERS

Muzyka filmowa na winylu – czy można sobie wymarzyć lepszą kombinację? Dla mnie to połączenie wyjątkowe, bo odkąd pamiętam uwielbiam produkcje filmowe, a dźwięki płynące z czarnego krążka to mój „narkotyk”. W dodatku są takie filmy, których ścieżka dźwiękowa po prostu robi robotę. Nie tylko buduje klimat i pozwala się całkowicie zanurzyć w opowiadanej historii, lecz także jest najzwyczajniej w świecie dobra. Do takich albumów uwielbiam wracać, bo niosą one ze sobą również ciekawe historie. Chciałabym się nimi z Wami podzielić, dlatego zapraszam Was w małą „winylowo-filmową” podróż. Raz w miesiącu wezmę na tapet wybrany film i opowiem Wam o budujących go dźwiękach. To jak, ruszamy? Ujęcie numer 1: Blues Brothers. Klaps. Akcja!

SUBIEKTYWNY LEKSYKON PŁYT, KTÓRE WARTO MIEĆ #15: NICK CAVE , WARREN ELLIS„THE ASSASSINATION OF JESSE JAMES BY THE COWARD ROBERT FORD”

Można pomyśleć dlatego, bo jak to bywało w saloonach, była tam ulubionym trunkiem i westerny są przepełnione tą złotawobrązową cieczą. Jednak to byłoby zbyt oczywiste. Ja zapraszam do położenia na talerz gramofonu wyjątkowej, brązowej, przydymionej, półtransparentnej płyty, tzw Whisky. Album został wydany pięknie, edycja jest limitowana. Rozkładana okładka i wkładka pełne są filmowych zdjęć, a i sam krążek robi wrażenie. Soundtrack został wydany na winylu dopiero w 2019 roku, czyli 12 lat po premierze filmu.

Festiwal Elektronicznej Muzyki Alternatywnej Toruń 2021

FAME2021 – FESTIWAL ALTERNATYWNEJ MUZYKI ELEKTORNICZNEJ – RELACJA AGNIESZKI PROTAS

W dniach 24, 25 i 26 .09 fani muzyki elektronicznej przyjechali do toruńskiego klubu Od Nowa na FAME2021, czyli Festiwal Alternatywnej Muzyki Elektronicznej. Impreza odbyła się po raz pierwszy i mocno trzymam kciuki za to, żeby impreza wpisała się w harmonogram na stałe!

Subiektywny leksykon płyt które warto mieć Hey Fire

SUBIEKTYWNY LEKSYKON PŁYT, KTÓRE WARTO MIEĆ #14: HEY “FIRE”

W 2013 roku, za sprawą wytwórni KAYAX płyta “Fire” została wydana na winylu. Niestety do samego wydania muszę się trochę przyczepić. O ile ascetyczna, matowa okładka mnie przekonuje, tak środek jest ubogi. Dwa czarne winyle zostały zapakowane w dwie zwykłe koperty, ktore oczywiście zaraz po rozpakowaniu i umyciu płyt zostały wymienione na odpowiednie. Nie dodano żadnej wkładki czy książeczki, zdjęć, teksów. Kompletnie nic. Uważam, że to bardzo słabo, szczególnie, że jest to album kultowy i limitowany – ukazał się na czarnym złocie w nakładzie zaledwie 500 sztuk.

SUBIEKTYWNY LEKSYKON PŁYT, KTÓRE WARTO MIEĆ #13: DEINE LAKAIEN “INDICATOR”

Utwór otwierający jest również jednym z singli promujących album. “One Night” przy którym już na samym początku płyty nie jestem do końca w stanie stwierdzić w jakim gatunku muzycznym (i w jakich czasach!) się poruszam. Smyki przeplatające się z elektroniką, słowa o współczuciu dla ludzi milczących, beznadziejnych próbach i marzeniach, które w końcu się spełnią. Wszystko kumulujące się w refrenie. Ja w ten utwór, nazwany przez Veljanova “erotyczną balladą”, wpadłam od początku.

subiektywny leksykon płyt które warto mieć agnieszka protas beirut the flying club cup

SUBIEKTYWNY LEKSYKON PŁYT, KTÓRE WARTO MIEĆ #12: BEIRUT “THE FLYING CLUB CUP”

O ile “Gulag Orkestar” jest według mnie odegraniem muzyki bałkańskiej (chociaż nie ujmuję mu rewelacyjności, bo lubię i to bardzo), tak “The Flying Club Cup” jest już fantastycznym pomysłem na własną muzykę. W większości pierwszy i drugi album zostały skomponowane na uszkodzonych organach Farfisa, które Zach dostał od cyrkowego klawiszowca. Wszystkie czarne klawisze, oprócz fis nie działały, więc musiał budować na tym, co było sprawne. “The Flying Club Cup” to drugi krążek Beirutu wydany w 2007 roku. Stworzył go młody, bo wtedy zaledwie 21 letni Zach. Na drugim albumie muzyk zabiera nas do Francji, zainspirowany zdjęciem z 1910 roku przedstawiającym zawody balonowe w Paryżu o Puchar Podniebnego Klubu.