DEZINTEGRACJA #7: GARY MOORE „THE SANCTUARY YEARS 1999-2004” - PAN WINYL

DEZINTEGRACJA #7: GARY MOORE „THE SANCTUARY YEARS 1999-2004”

Witajcie po niedługiej przerwie. Ostatnio pisałem o Anathema „Alternative 4”, a dziś zabiorę Was w muzyczną podróż składającą się z 4 płyt CD i DVD.

Wchodząc w świat muzyki, kasety stanowiły dla mnie skarb – źródło nowej, nieznanej jeszcze muzyki, która wypełniała przestrzeń w moim pokoju i wciągała mnie w nieskończony świat dźwięków. Kasety stanowiły dla mnie taki sam „portal” do innego świata, jak później płyty cd i winyle,

DEZINTEGRACJA #7: GARY MOORE "THE SANCTUARY YEARS 1999-2004"
Andrzej Szłapa: GARY MOORE „THE SANCTUARY YEARS 1999-2004”

Na początku była kaseta

Dobrze pamiętam jak pewnego razu, w poszukiwaniu kolejnych muzycznych odkryć, sięgnąłem po jedną z kaset z serii „Metal Ballads„. Wśród klasycznych metalowych ballad, pojawiły się dźwięki, które wyraźnie wyróżniały się na tle pozostałych. Było to moje pierwsze spotkanie z muzyką Gary Moore’a, artysty kojarzonego wówczas głównie z jego bluesowym hitem „Still Got The Blues„.

Pierwsza myśl: Co on tu robi? Przecież to miał być metal, a nie blues ballads! Dopiero po jakimś czasie, ale nadal na długo przed Wikipedią dowiedziałem się, że dla Moore’a granice gatunkowe były płynne, a prawdziwa sztuka była w stanie przenikać przez różne formy wyrazu.

DEZINTEGRACJA #7: GARY MOORE "THE SANCTUARY YEARS 1999-2004"

Nie tylko blues

W drugiej połowie lat 80. Moore wyraźnie odszedł od bluesa, czego ukoronowaniem była płyta „After The War”, na której jako sekcja rytmiczna towarzyszyli muzycy Ozziego Osbourne’a i Black Sabbath (Bob Daisley oraz Cozy Powell). Dodatkowo chórki w jednym z utworów zaśpiewał sam Ozzy, a swojego głosu w 3 utworach użyczył Andrew Eldritch, lider gotyckiego The Sisters of Mercy!

Jednak historia zatoczyła koło i wcześniej wspomniany „Still Got The Blues” po romansie hard and heavy był powrotem do klasycznego bluesa. Na przełomie wieków, nadal w poruszając się w chicagowskiej estetyce Gary Moore wydał 4 ze swoich najlepszych albumów i właśnie ten okres został uhonorowany wydaniem w czerwcu 2023 roku zestawu „The Sanctuary Years 1999-2004”.

Box „The Sanctuary Years 1999-2004

zawiera 4 albumy: „A Different Beat„, „Back To The Blues„, „Scars” oraz „Power of The Blues„. Każda płyta zawiera nowe notatki, które są o wiele obszerniejsze niż te w oryginalnie wydanych wersjach. Dodatkowo w zestawie znajdziemy zdjęcia, pocztówkę z okładką albumu, plakat oraz replikę biletu koncertowego. Piątym, bonusowym krążkiem jest Blu-ray z wersją 5.1 płyty „Back To The Blues„.

Kompozycje z okresu objętego zestawem przypominają dlaczego Gary Moore zasłużył na miano legendy i dlaczego często jest uważany za jednego z najlepszych gitarzystów wszechczasów.

DEZINTEGRACJA #7: GARY MOORE "THE SANCTUARY YEARS 1999-2004"

Każdy z albumów zebranych w „The Sanctuary Years” jest wyjątkowy i mimo wspólnego bluesowego mianownika pokazuje różne twarze irlandzkiego wirtuoza.

A Different Beat” – elektroniczny blues

Wydany w 1999 roku „A Different Beat” to nieustraszona kreatywność, łączenie blues-rockowego ognia z elektronicznymi rytmami. Nowe brzmienie i taneczne rytmy nawet dzisiaj brzmią bardzo dobrze, chociaż potrafię sobie wyobrazić szok jakiego doznała wtedy grupa ortodoksyjnych fanów.

Można zaryzykować stwierdzenie, że to najsłabszy album w zestawie, chociaż jest w nim kilka świetnych kawałków, w tym eksperymentalny cover Jimiego HendrixaFire”.

Z perspektywy obecnych czasów być może nie jest to już tak radykalne, jak się wtedy wydawało. Ale puryści nadal będą kręcić nosem, a ulgę przyniesie im „Back To The Blues” z 2001 roku

Back To The Blues”- tradycyjne granie

Wydany 2 lata później album to już powrót Moore’a do pierwotnego blues-rockowego brzmienia. To ciężki, irlandzki blues and rock nasycony dobrze znanym, głębokim brzmieniem gitary Mistrza.

Fanów na pewno ucieszył fakt, że Gary wrócił do bluesa pozbawionego eksperymentów. Tradycyjne granie stoi w całkowitej opozycji do elektronicznych podkładów poprzedniej płyty. Warto zestawić te dźwięki i posłuchać jednego albumu po drugim, a przekonać się jak otwartym muzykiem był Moore.

Scars” – power-trio

Minął zaledwie rok i w 2022 pojawia się „Scars”, który przynosi kolejną zmianę stylistyczną, tym razem wracamy jeszcze mocniej w klimaty Hendrixa z czasów Band of Gypsys. Moore dorastał, słuchając tego rodzaju wysoce improwizowanej, opartej na jammowaniu muzyki i do tego okresu postanowił się odnieść.

Najbardziej wyraźnym nawiązaniem do tego okresu był fakt, że płyta została nagrana właśnie jako power-trio, czyli skład jaki reprezentował wcześniej Jimi Hendrix czy Eric Clapton wraz z zespołem Cream.

W tamtym momencie zespół Moore’a składał się z Darrena Mooney’a z Primal Scream na perkusji i Cassa Lewisa ze Skunk Anansie na basie.

Power Of The Blues” – bluesowy gigant

Zamykająca zestaw „Power Of The Blues” z 2004 roku przywraca Moore’a do najbardziej bezpiecznej zatoki muzycznej, czyli brzmienia, które najlepiej znamy.

Do składu wrócił wcześniej wspominany basista Boba Daisley, z którym Gary pracował w latach 80. Mogło to zwiastować powrót do hard rocka czy heavy metalu, a jednak ten album to zdecydowanie muskularny bluesowy gigant. To muzyka, z którą Moore czuł się najlepiej. To jego wersja bluesa, gdzie w ramach jednego utworu potrafi być ogień i żar, a równocześnie znajdziemy powściągliwość i subtelność dźwięków. Mistrzostwo.

DEZINTEGRACJA #7: GARY MOORE "THE SANCTUARY YEARS 1999-2004"

Cały Boxset jest naprawdę dobrze wydany, bonusy i gadżety stanowią wielką wartość, a sama muzyka to doskonałe podsumowanie okresu Gary’ego Moore’a z przełomu wieków i tylko potwierdza gdzie znajduje się jego miejsce w historii rocka i bluesa.

Dziękuję

Pozdrawiam

Andrzej Szłapa

Sociale Andrzeja

Komentarze: 4

  1. Świetny artykuł. Jestem bardzo zadowolony, że wszedłem na to miejsce . Wielu osobom wydaje się, że posiadają rzetelną wiedzę na poruszany przez siebie temat, ale tak nie jest. Stąd też moje pozytywne zaskoczenie. Czuję, że powinienem podziękować za Twoje działania. Zdecydowanie będę polecał to miejsce i często wpadał, aby poczytać nowe rzeczy.

  2. Dziękuję Fotograf! Dziękuję, że trafiając tutaj znalazłeś czas, żeby przeczytać całość tekstu. Dzisiaj w dobie 140 znaków, to już nie jest takie oczywiste! Zapraszamy częściej i z góry wielkie dzięki za pomoc w promocji portalu dla Ludzi Muzyki 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *