Kilka tygodni temu miałem przyjemność recenzować specjalne wydanie nagrań Gary’ego Moore’a. Cztery albumy wydane w latach 1999 – 2024 zebrane w jednym zgrabnym pudełku, obejmują okres współpracy z wytwórnią Sanctuary. Doskonały zestaw płyt CD, na tle którego wyróżnia się płyta o wszystko mówiącym tytule „Back to the Blues”. Do pełni szczęścia brakowało jedynie wydania tego tytułu na czarnej płycie.

Po raz pierwszy na winylu
Wydawca chyba szybko zauważył jak duże jest zapotrzebowanie na taką wersję i już w październiku ta luka została wypełniona. Ten doskonały album debiutuje na winylu!
„Back to the Blues” to trzynasty solowy album studyjny Gary’ego. Został wydany w 2001 roku i jak sugeruje tytuł, był to jego powrót do gatunku, dzięki któremu zyskał największą sławę. Na tej płycie podobnie, jak na najbardziej popularnej, wydanej jedenaście lat wcześniej „Still Got the Blues”, oryginalne kompozycje mieszają się z nowymi interpretacjami klasyków bluesa.

Którędy droga?
Tak jak wspominałem już o tym albumie przy okazji zestawu składającego się z 4 płyt CD, to był kluczowy okres dla Moore’a. Analizując jego dyskografię jasno wynika, że w pewnym momencie zmagał się z obraniem kierunku muzycznego. Z jednej strony wydawało się, że próbuje się rozwinąć, eksperymentować, ale z drugiej strony jego publiczność tęskniła za jego bluesowymi korzeniami.
Na drodze blues’a
Moim zdaniem ten album właśnie był ewidentnie wyjściem naprzeciw oczekiwaniom fanów. Czy to coś złego? Absolutnie nie! Szczególnie kiedy efekt jest tak spektakularnie dobry.
Znajdziemy tutaj utwory do których aż chce się podskakiwać, ewentualnie (jeżeli słuchamy w opcji streaming) wcisnąć mocniej pedał gazu, ale też w niektórych utworach można dostrzec nutę melancholii. Zróżnicowanie pod względem muzycznym, mimo iż w ramach jednego gatunku tylko potwierdza geniusz Moore’a.

Sitll and back
Czy „Back to the Blues” to jedno z jego najlepszych dzieł? Można śmiało zaryzykować takie stwierdzenie, szczególnie że album wytrzymuje porównanie do wcześniej wspominanego „Still Got The Blues”. Płyty mogą śmiało stać obok siebie na półce i szczerze… warto nawet posłuchać jednego albumu po drugim. Nawet przez moment nie poczujemy spadku formy artysty.
2 LP, 180 gram
Dla zainteresowanych samym winylem: Jakość tłoczenia jest na najwyższym poziomie. Dwa czarne, 180-gramowe winyle, schowane w porządnej kopercie typu „gatefold”, są wolne od wszelkich niedoskonałości i zapewniają wysokiej jakości wrażenia słuchowe. Obecne są wszystkie utwory, które wcześniej znalazły się na płycie CD, łącznie z utworami bonusowymi, które znalazły się na stronie „D” wydawnictwa. Te dodatkowe utwory to wersja singlowa „Picture of the Moon”, krótsza o połowę od wersji albumowej, oraz dwa nagrania live ze studia VH1, bardziej ambitnego kanału muzycznego, młodszego brata MTV.
Rarytas do kolekcji
Dla tych wszystkich, którzy czekali na wydanie tego albumu na winylu, można śmiało stwierdzić, że Wasza cierpliwość się opłaciła. Jakość i dbałość o szczegóły sprawiają, że jest to godny dodatek do kolekcji płyt winylowych. Jeśli jesteś fanem Gary’ego Moore’a, to koniecznie musisz zaopatrzyć się w ten album na czarnym krążku. Biorąc pod uwagę ograniczony nakład i fakt, że ta płyta nigdy wcześniej nie ukazała się na winylu, warto zrobić to jak najszybciej, szczególnie że na polskim rynku płyta została wydana w bardzo rozsądnej cenie.
