fbpx
GOJIRA W KRAKOWIE, CZYLI FRANCUSKA REWOLUCJA NA POLSKIEJ ZIEMI - PAN WINYL

GOJIRA W KRAKOWIE, CZYLI FRANCUSKA REWOLUCJA NA POLSKIEJ ZIEMI

19 sierpnia 2025 roku krakowska Tauron Arena stała się świadkiem jednego z najważniejszych koncertów metalowych bieżącego roku. Gojira, francuscy mistrzowie współczesnego metalu, powrócili z całą mocą, prezentując show na najwyższym światowym poziomie. Koncert potwierdził umiejętność zespołu do balansowania na krawędzi między death metalowym brzmieniem, a dostępnością dla szerszej publiczności.

fot. Andrzej Szłapa

Kerry King, Legenda thrash metalu na przystawkę

Wieczór rozpoczął się od prawdziwej petardy w postaci Kerry’ego Kinga ze swoim solowym projektem. Były gitarzysta Slayera udowodnił, że nadal jest jedną z najważniejszych postaci thrash metalu. Jego debiutancki album “From Hell I Rise” to kontynuacja stylistyki ostatnich płyt Slayera, a występ w Krakowie tylko to potwierdził.

King wystąpił z dobrze znanym składem, m.in. z Paulem Bostaphem za perkusją, znanym z występów w Slayerze. Połączenie doświadczenia i talentu zaowocowało godzinnym setem, który dosłownie zmiótł publiczność. Osegueda idealnie wchodzi w buty Toma Arayi. Jego wokal był tak przekonujący, wielokrotnie można było pomyśleć, że słucha się właśnie Slayera.

fot. Andrzej Szłapa

Repertuar Kinga skupiał się głównie na materiale z albumu “From Hell I Rise”. Nie zabrakło jednak klasyków Slayera. Publiczność usłyszała “Repentless”, “Disciple”, “Black Magic” oraz kultowe “Raining Blood”, które zmieniło przód płyty Tauron Areny w jeden wielki moshpit. Idealne wprowadzenie do głównego wydarzenia wieczoru.

Gojira: od mniejszych klubów do poziomu największych gwiazd

Gdy ze sceny zeszła ekipa Kerry’ego Kinga, na deskach Tauron Areny zameldowała się francuska Gojira. Kontrast z ich ostatnim krakowskim występem był uderzający – zespół ewoluował w prawdziwą maszynę koncertową na poziomie największych światowych gwiazd.

Show rozpoczęło enigmatyczne intro skupiające się na partiach perkusyjnych Mario Duplantiera. Następnie zespół wjechał mocno z “Only Pain”. Towarzysząca mu oprawa sceniczna z ogniem i stroboskopami dała do zrozumienia, że francuscy metalowcy przeszli na najwyższe szczeble scenicznego show.

fot. Andrzej Szłapa

Kolejne numery – “The Axe”, “Backbone” czy “Stranded”, były jak seria precyzyjnych uderzeń, każdy z efektami wizualnymi dopasowanymi do muzycznego klimatu. Reakcja krakowskiej publiczności była niezwykła. Widać było, jak bardzo zespół zyskał na popularności w ciągu ostatnich lat. Przyczynił się do tego fenomenalny występ na ceremonii otwarcia Igrzysk Olimpijskich w Paryżu.

Olimpijski błysk i groove death metalowa precyzja

Występ Gojira na paryskiej olimpiadzie – pierwszy zespół metalowy w historii igrzysk – zagrał kluczową rolę w ich dalszej karierze. Zespół wykonał brutalną wersję “Ah! Ça ira!” razem z operową śpiewaczką Mariną Viotti, udowadniając, że metal może dotrzeć do najszerszej możliwej publiczności bez utraty autentyczności.

Ten balans między ekstremalnością a dostępnością był widoczny przez cały krakowski koncert. Gojira idealne balansuje na krawędzi ciężkiego groove-death metalu. Ich muzyka jest zbyt brutalna i techniczna, by nadawać się do radia. Równocześnie posiada melodyjność i struktury, które czynią ją zrozumiałą dla szerszego grona odbiorców.

Polskie akcenty i gościnny występ Vogga

Na scenę wszedł wówczas Wacław “Vogg” Kiełtyka z Decapitated, jeden z najważniejszych gitarzystów polskiej sceny metalowej. Jego gościnny występ w utworze “From the Sky” był prawdziwą niespodzianką dla publiczności. To doskonały przykład szacunku, jakim francuscy metalowcy darzą polską scenę. Po katowickim koncercie Machine Head, był to drugi raz kiedy widziałem go na żywo, w tak krótkim czasie.

fot. Andrzej Szłapa

Jednym z najlepszych momentów wieczoru było pojawienie się polskich akcentów w show Gojira. Mario Duplantier komunikował się z fanami za pomocą banerów z polskimi napisami, budując wyjątkową więź z publicznością. Najpierw perkusista zapytał “Chcecie więcej podwójnej stopy???”, następnie “Wytrzymacie pięć minut non stop?”. W końcu zadał kluczowe pytanie: “A może tak specjalny gość na gitarze?”.

Latające wieloryby

Tradycyjnym punktem każdego koncertu Gojira jest “Flying Whales”, i tym razem nie było inaczej. Podczas tego hymnu francuskiego metalu między fanami pojawiły się dmuchane delfiny i orki. Druga część utworu przerodziła się w największy moshpit całego koncertu. To moment, w którym techniczna precyzja zespołu spotyka się z pierwotną energią metalu.

Style muzyczne Gojira to mieszanka progressive death metalu, thrash metalu, groove metalu i post-metalu. Są trudne do jednoznacznego sklasyfikowania. Łączy je techniczny, rytmiczny styl z polyrhytmicznymi wzorami, szybką podwójną stopą, blast beatami i synkopowanymi riffami gitarowymi. Mario Duplantier nazywany jest “kotwicą” zespołu, a jego styl perkusyjny to “raj dla perkusistów”.

Olimpijski hymn i obowiązkowy tribute dla Ozzy’ego

W drugiej części koncertu nie mogło zabraknąć utworu, który przyniósł zespołowi światową sławę – olimpijskiego “Mea culpa (Ah! Ça ira!)”. Wykonanie tego kawałka w Krakowie, z towarzyszącymi mu czerwonymi serpentynami, było jednym z najsilniejszych momentów wieczoru. Było dowodem na to, jak bardzo zespół urósł w siłę po paryskim występie.

fot. Andrzej Szłapa

Główny set zamknęła “Amazonia” z ostatniego albumu “Fortitude”. Prawdziwe emocje przyniosły bisy. Te otworzyło tytułowe “L’enfant sauvage”, a zamknęło tradycyjnie “The Gift of Guilt”. Pomiędzy nimi zespół zaprezentował przeróbkę “Under The Sun/Every Day Comes and Goes” Black Sabbath, zadedykowaną kultowej grupie oraz Ozzy’emu Osbourne’owi. Ten tribute był wzruszającym zakończeniem wieczoru pełnego mocnych emocji.

Organizacja na najwyższym poziomie

Koncert zorganizowany przez Mystic Coalition był wzorem profesjonalizmu. Czasówka wydarzenia była przestrzegana co do minuty. O 18:00 otwarto bramy, o 19:00 rozpoczął Kerry King, a o 20:30 na scenę weszła Gojira. Organizacja wejść, dystrybucja biletów i obsługa techniczna były na najwyższym poziomie, pozwalając fanom skupić się wyłącznie na muzyce.

Przyszłość Gojira: w kierunku stadionów?

Krakowski koncert Gojira udowodnił, że zespół znajduje się u szczytu swojej formy i popularności. Frekwencja praktycznie wypełniająca całą Tauron Arenę oraz entuzjazm publiczności wskazują, że francuscy metalowcy są gotowi na kolejny krok – występy stadionowe. Ich umiejętność łączenia technicznej precyzji z emocjonalnym przekazem, brutalne brzmienie z melodyjnością czyni z nich jeden z najważniejszych zespołów metalu.

fot. Andrzej Szłapa

Wiele będzie zależeć od kierunku, w którym pójdą na kolejnej płycie. Czy zachowają obecny balans między dostępnością a ekstremalnością. Czy może pójdą w stronę jeszcze większej otwartości na szerszą publiczność. Jedno jest pewne – Gojira stała się zespołem, który trafia w wiele gustów i pokrywa wiele płaszczyzn. Od najbardziej wymagających fanów death metalu po tych, którzy po raz pierwszy zetknęli się z ich muzyką podczas olimpiady.

Koncert w Krakowie był więcej niż tylko przedstawieniem. To był manifest zespołu, który dotarł na szczyt światowego metalu. Nie stracił przy tym swojej autentyczności oraz artystycznej integralności. To właśnie czyni Gojira tak wyjątkową w krajobrazie współczesnej ciężkiej muzyki.

Sociale Pana Winyla:


Jeśli podobał Ci się ten artykuł, to możesz mi postawić kawę!

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *