J.Tronix to trio z Katowic, które na albumie „Jazztronika” łączy improwizowany jazz z elektroniką i hip-hopem – i wydaje to wszystko na winylu. Rozmawiamy o procesie twórczym, fizyce płyty i o tym, dlaczego analogowe ograniczenie bywa wyzwoleniem.

Gdy ktoś słucha »Jazztroniki« po raz pierwszy, najchętniej dałbym mu moment – a nie tylko sprzęt. Ten rodzaj muzyki działa najlepiej, kiedy można się w nią zagłębić i ma się na to czas
Szymon Szczot, J.Tronix
Album „Jazztronika” dostępny jest w przedsprzedaży na mrvinyl.shop.
O muzyce, gatunku i procesie twórczym
Pan Winyl: „Jazztronika” – wymyśliliście nowy gatunek, czy taki już istnieje?
Szymon Szczot / J.Tronix: Jazztronika to nie tyle nasz wynalazek, co kolejny etap ewolucji jazz fusion i elektrycznego jazzu lat 70. Przecież już Herbie Hancock na albumach Head Hunters (1973) czy Future Shock (1983) szeroko wykorzystywał syntezatory – ARP, Moog – clavinet i automatykę rytmiczną, łącząc jazz z funkiem, a później z elektroniką i hip-hopem. Chick Corea w projekcie Chick Corea Elektric Band intensywnie używał syntezatorów cyfrowych, tworząc wirtuozerskie fusion. My jesteśmy kolejnym ogniwem w tym łańcuchu.
Pan Winyl: Siedem kompozycji, łącznie prawie 50 minut muzyki. Jak wybieraliście materiał? Czy powstawało więcej utworów?
Szymon Szczot / J.Tronix: Te siedem kompozycji jest podsumowaniem pewnego etapu naszej twórczości. Uznaliśmy, że to spójna całość. Kilka utworów nie weszło w skład albumu – odbiegały za bardzo stylistycznie albo były wynikiem indywidualnej pracy, a nie wspólnego procesu twórczego. Zależało nam na tym, żeby płyta była jednolita i mówiła jednym głosem.

Pan Winyl: „iMazur” to tytuł, który łączy polskość z nowoczesnością. Skąd decyzja, żeby sięgnąć po formę mazurka – i co z niej zostało po przejściu przez wasze brzmienie?
Szymon Szczot / J.Tronix: Wielu jazzmanów przerabiało utwory Chopina lub wykorzystywało jego muzykę jako pretekst do improwizacji. Ja chciałem zainspirować się tą materią i na jej bazie napisać mazurka w wydaniu elektronicznym. Nigdy nie słyszałem tego rodzaju muzyki w takiej odsłonie. To też swego rodzaju powrót do korzeni i uświadomienie sobie, że bliżej mi nie do amerykańskiego jazzu, ale do takiego, który czerpie z polskiej muzyki ludowej i klasycznej. Dzięki elektronicznym brzmieniom mazurek jest jednocześnie nowoczesny.
Bliżej mi nie do amerykańskiego jazzu, ale do takiego, który czerpie z polskiej muzyki ludowej i klasycznej.
Szymon Szczot / J.Tronix
Pan Winyl: Robert Wypasek gości na „In a Nervous Mood” – saksofon w tym kontekście to był logiczny wybór czy efekt szczęśliwego przypadku? I co to wniosło do kawałka?
Szymon Szczot / J.Tronix: Studiowaliśmy razem z Robertem w tym samym czasie. Często spotykaliśmy się w ćwiczeniówkach na wspólnym jamowaniu, więc był naturalnym wyborem. Jego wrażliwość wzbogaciła kompozycję – Robert okazał się niezbędny, żeby osiągnąć wymarzony ładunek energetyczny, napięcie i ten nerwowy klimat, o który chodzi w tym utworze.
Pan Winyl: Szymon, jako producent masz ostatnie słowo w studiu – czy zdarzały się momenty, kiedy forsowałeś swoją wizję wbrew reszcie, czy panowała demokracja?
Szymon Szczot / J.Tronix: Raczej nie było sytuacji, w której ktoś forsował swoją wizję. Oczywiście dyskutowaliśmy – o kształcie, brzmieniu, formie, użytych zabiegach w kompozycjach – ale spotykamy się we wspólnej wrażliwości i mamy zgodny kierunek, w którym chcemy, żeby j.tronix zmierzało.

Pan Winyl: Akademia Muzyczna w Katowicach – skarbnica tradycji czy klatka? Klasyczna edukacja ogranicza czy uskrzydla?
Szymon Szczot / J.Tronix: Akademia Muzyczna zdecydowanie nas uskrzydliła. Dzięki temu środowisku i możliwościom, jakie nam zagwarantowało, poznaliśmy się i mogliśmy się szkolić pod okiem najlepszych. Nie wyobrażamy sobie tej drogi bez tamtych lat.
Pan Winyl: SPDSx Aleksandra to instrument, który pozwala grać na żywo ze świeżo zaprogramowanymi samplerami. Jak wygląda wasza próba – improwizujecie inaczej na scenie niż w studiu?
Szymon Szczot / J.Tronix: W studiu mamy już jakieś ramy, w których się poruszamy i improwizujemy w ich obrębie. Na próbach jesteśmy bardziej otwarci na eksperymenty – sprawdzamy, co dobrze działa, jak możliwości elektroniczne mogą być kolejnym elementem rozbudowywania improwizacji. Scena rządzi się swoimi prawami.
Pan Winyl: „Baslada” sugeruje balladę napisaną przez basistkę. Jak wygląda wasza relacja z kompozycją? Czy bas może opowiadać historię, zanim wejdzie reszta zespołu?
Szymon Szczot / J.Tronix: Jest to kompozycja napisana przeze mnie specjalnie dla Klaudii. Chciałem napisać utwór, w którym główny temat i historia będą opowiadane przez bas. To śpiewna ballada – ale znowu w oparciu o elektroniczny akompaniament.
Pan Winyl: Grand Prix Poznań Blue Note Competition 2024 – wygraliście na scenie konkursowej muzyką, która celowo nie pasuje do żadnej przegródki. Co czujecie, kiedy jury nagradza właśnie tę nieprzystawalność?
Szymon Szczot / J.Tronix: Cieszymy się ogromnie, bo właśnie o to nam chodzi – żeby proponować w muzyce jazzowej nowoczesne rozwiązania i poszerzać to brzmienie. Chcemy oferować coś unikatowego. Jesteśmy wdzięczni, że pomimo tej nieprzystawalności zostaliśmy tak docenieni.
Chcemy proponować w muzyce jazzowej nowoczesne rozwiązania i poszerzać to brzmienie. Chcemy oferować coś unikatowego.
Szymon Szczot / J.Tronix
O winylu, sprzęcie i kulturze słuchania
Pan Winyl: Płyta ukazuje się na winylu. Czy sami kolekcjonujecie winyle – i co stoi na waszych półkach, o czym mało kto wie?
Szymon Szczot / J.Tronix: Nie mam wielkiej kolekcji winyli, choć liczę, że to się zmieni. Na mojej półce stoją winyle George’a Duke’a, o którym pisałem pracę dyplomową.
Pan Winyl: Na czym słuchacie muzyki na co dzień? I czy w ogóle macie czas na słuchanie?
Szymon Szczot / J.Tronix: Najwięcej muzyki słucham w aucie, podczas podróży na koncerty. Tam właściwie toczy się moje aktywne słuchanie.
Pan Winyl: Brzmienie tej płyty jest wyraźnie zaprojektowane – jest tu i analogowe ciepło, i zimna elektronika. Czy od początku zakładaliście, że to musi wyjść na winylu?
Szymon Szczot / J.Tronix: Na początku tego nie zakładaliśmy, ale z czasem uznaliśmy, że winyl wzbogaci wydanie i że płyta zasługuje na tę formę. Chcemy też dotrzeć do słuchaczy, którzy cenią sobie muzykę wysokiej jakości i docenią analogowe ciepło zawarte w naszym albumie.
Pan Winyl: Wyobraź sobie, że ktoś odsłuchuje „Jazztronikę” po raz pierwszy. Co chciałbyś, żeby miał pod ręką?
Szymon Szczot / J.Tronix: Gdy ktoś słucha „Jazztroniki” po raz pierwszy, najchętniej dałbym mu moment – a nie tylko sprzęt. Ten rodzaj muzyki działa najlepiej, kiedy można się w nią zagłębić i ma się na to czas. Najlepiej: porządne słuchawki albo dobry zestaw hi-fi – w tych nagraniach dużo dzieje się w tle, są tam drobne sample, ciepły bas, przestrzeń. Do tego coś ciepłego do picia i późna pora. Wieczór albo noc. I zero scrollowania telefonu.
O streamingu, social mediach i technologii
Pan Winyl: Streaming daje zasięg, ale zabiera wartość. Czy myślicie o swoich liczbach na Spotify?
Szymon Szczot / J.Tronix: Oczywiście chcielibyśmy, żeby nasza muzyka docierała jak najszerzej, ale jesteśmy też zdania, że te platformy nie są stworzone, żeby wspierać artystów – nie mówiąc już o jakichkolwiek zyskach dla twórców.
Pan Winyl: Czy czujecie zmęczenie social mediami? Jak pogodzić bycie „contentem” z potrzebą ciszy i skupienia?
Szymon Szczot / J.Tronix: Social media są męczące i wydaje mi się, że powrót do analogowego życia rozbudza kreatywność. Trudno pogodzić twórczy proces z realiami dzisiejszego rynku muzycznego i koniecznością promocji w mediach społecznościowych. Chcielibyśmy, żeby nasza muzyka rozbudzała emocje i dawała innym energię – a nie żeby była produktem.
Pan Winyl: Pojawiają się zdecentralizowane social media – Orb.Club, Mastodon, Nostr, Farcaster – miejsca bez algorytmu i bez reklamodawców. Widzicie dla siebie tam miejsce?
Szymon Szczot / J.Tronix: Nasza muzyka jest niszowa – może to właśnie dobre miejsca dla nas.

Pan Winyl: AI wchodzi do muzyki – generatory harmonii, mastering przez algorytm, wirtualni muzycy sesyjni. Fascynuje was to czy przeraża?
Szymon Szczot / J.Tronix: Jedno i drugie jednocześnie. Przez pewien czas jako producent używałem AI, żeby zapoznać się ze współczesnymi możliwościami tych algorytmów. Na pierwszy rzut oka jest to imponujące, ale po jakimś czasie zaczynasz sobie zadawać pytanie: po co to wszystko? Można tam codziennie tworzyć nową płytę, w innym stylu muzycznym. Tylko jaki ma to sens? Zauważam po sobie, że w tym czasie spadła mi kreatywność. Wszystko tam jest odtwórcze.
Muzyka nigdy nie była o finalnym produkcie. Jej wartość leży w drodze – w godzinach spędzonych z instrumentem, w spotkaniach z ludźmi, którzy zmieniają twoje życie, w miejscach, do których prowadzi cię pasja, w emocjach rodzących się podczas tworzenia. To właśnie ta ludzka historia, wysiłek i serce nadają muzyce głębię. AI potrafi wygenerować utwór, ale nie zna poświęcenia, nie zna godzin ćwiczeń, nie zna przepłakanych nocy. Nawet jeśli za kilka lat te twory osiągną poziom technicznej doskonałości, wciąż będą pozbawione doświadczenia, które tworzy prawdziwą więź między artystą a odbiorcą.
Muzyka nigdy nie była o finalnym produkcie. Jej wartość leży w drodze – w godzinach spędzonych z instrumentem, w spotkaniach z ludźmi, którzy zmieniają twoje życie, w miejscach, do których prowadzi cię pasja, w emocjach rodzących się podczas tworzenia. To właśnie ta ludzka historia, wysiłek i serce nadają muzyce głębię. AI potrafi wygenerować utwór, ale nie zna poświęcenia, nie zna godzin ćwiczeń, nie zna przepłakanych nocy. Nawet jeśli za kilka lat te twory osiągną poziom technicznej doskonałości, wciąż będą pozbawione doświadczenia, które tworzy prawdziwą więź między artystą a odbiorcą.
Szymon Szczot / J.Tronix
Niemożliwe – dla zabawy
Pan Winyl: Gdybyście mogli zaprosić jednego nieżyjącego artystę do nagrania ósmego utworu na „Jazztronikę” – kogo byście wybrali?
Klaudia Wachtarczyk / J.Tronix: Gdybym mogła zaprosić jednego nieżyjącego artystę, byłby to J Dilla. To jedna z najważniejszych postaci w historii hip-hopu i produkcji muzycznej. Jego charakterystyczny groove i sposób łączenia hip-hopu z jazzem i soulem miały ogromny wpływ na wielu muzyków i producentów na całym świecie. Do dziś jest dla nas ogromną inspiracją.
Aleksander Gonsior / J.Tronix: Moim wyborem byłby Roy Hargrove. Album jego zespołu RH Factor, Hard Groove, był i jest ważną inspiracją do tworzenia muzyki z pogranicza jazzu, hip-hopu i soulu. Ciekawie byłoby móc współpracować z mistrzem i usłyszeć jego pomysły w kontekście muzyki J.Tronix. Myślę, że znaleźlibyśmy wspólny język – i powstałby wyjątkowy utwór, spójny z resztą „Jazztroniki”, ale wzbogacony o brzmienie trąbki.
Szymon Szczot / J.Tronix: Wybrałbym Quinciego Jonesa. Chciałbym, żeby wydobył z nas to, co najlepsze – żeby tak pokierował aranżem, instrumentacją i użytymi środkami, żebyśmy odkryli nowe, niezbadane obszary. Bardzo cenię jego twórczość i producenckie spojrzenie. Czego Quincy się nie dotknął, osiągało ogromny sukces.
Pan Winyl: Gdyby „Jazztronika” była filmem – jaki gatunek, kto reżyseruje, kto gra główną rolę i gdzie toczy się akcja?
Szymon Szczot / J.Tronix: Mógłby to być futurystyczny, może dystopijny film. Akcja dzieje się w przyszłości. Pojawiałaby się postać superbohatera – ale o pogłębionym profilu osobowości, z jakimś wewnętrznym zgrzytaniem. Człowiek udoskonalony możliwościami technologii, ale niejednoznaczny, pełen sprzeczności. Tak jak nasza muzyka, która ma w sobie napięcie i rozładowanie, czasem sprzeczne rozwiązania. Połączenie tego, co żywe i akustyczne, z elektroniką.
FAQ
Dlaczego J.Tronix zdecydowało się wydać „Jazztronikę” na winylu?
Z czasem doszli do wniosku, że winyl wzbogaci wydanie i że ta płyta na niego zasługuje. Chcą dotrzeć do słuchaczy ceniących wysoką jakość dźwięku i analogowe ciepło – a brzmienie albumu, z cichymi samplami w tle, przestrzenią i ciepłym basem, na winylu rozbrzmiewa najpełniej.
Jakie instrumenty i narzędzia elektroniczne słychać na album „JAZZTRONIKA”?
Trio opiera się na żywej improwizacji i elektronice – w zestawieniu pojawia się SPDSx Aleksandra, który pozwala grać na żywo ze świeżo zaprogramowanymi samplerami. Album łączy akustyczny jazz z syntezatorami i automatyką rytmiczną, nawiązując do tradycji Herbie Hancocka, Chick Corei i Roy Hargrovea.
Czy J.Tronix planuje trasy koncertowe po premierze albumu?
Śledź aktualności na IG i FB zepsołu oraz w sklepie mrvinyl.shop, gdzie dostępna jest przedsprzedaż albumu.
