fbpx
Off Festival 2025, czyli dojrzały buntownik z wyboru. - PAN WINYL

Off Festival 2025, czyli dojrzały buntownik z wyboru.

OFF Festival to już nie młody, buntowniczy debiutant, ale wydarzenie z grona tych dojrzałych, stojące równo obok takich nazw Open’er czy Tauron Nowa Muzyka. Dla mojego pokolenia to coś więcej niż tylko coroczne święto muzyki — to punkt w kalendarzu, który towarzyszy nam przez większość dorosłego życia, kształtując nasze wspomnienia ale też muzyczne horyzonty.

Pierwsze edycje (2006–2009) odbywały się w Mysłowicach, ale kiedy od 2010 roku festiwal przeniósł się do Doliny Trzech Stawów w Katowicach, nabrał właściwego rozmachu. W tym roku znowu spotkaliśmy się „na Muchowcu”, aby przez trzy dni czerpać z tygla najróżniejszych dźwięków.

Kneecap, fot. organizatora

Gwiazdy i buntownicy.

Headlinerami tegorocznej edycji byli: Kraftwerk, James Blake oraz najbardziej przeze mnie oczekiwani Fontaines D.C. 

Dzień pierwszy

Dla mnie festiwal zaczął się późnym wieczorem od koncertu irlandzkiego trio Kneecap. Ich koncert wywołał prawdziwe zamieszanie, łącząc punkowe brzmienie z mocnymi manifestami „Free Palestine” i krytyką Viktora Orbana, przez co część widowni, jakby to ująć…. rzucała fakami w kierunku węgierskiego polityka, a inna część skandowała bardziej globalne polityczne hasła. Zresztą takich akcentów nie brakowało, co można było zobaczyć m.in. na koncercie Lambrini Girls, które pomiędzy manifestem transkobiet, również wyświetlały flagi Palestyny. 

Kneecap, fot. organizatora

Zwieńczeniem pierwszego dnia była retro-futurystyczna audiowizualna podróż Kraftwerk, świętujących 50-lecie „Autobahn” z hipnotyzującymi projekcjami na gigantycznych ekranach. Artyści nawiązali do swojej wcześniejszej obecności w Polsce, wyświetlając katowicki spodek, w formie UFO, które wylądowało obok nich na scenie.

Kraftwerk, fot. organizatora

Dzień drugi

Drugi dzień przyniósł oprócz dalszej wspaniałej mieszanki dźwięków, załamanie pogody, które niestety jest już tradycją katowickiego festiwalu. Nawałnica uderzyła w festiwal podczas koncertów Janna, który debiutował na głównej scenie oraz Have a Nice Life w namiocie. Warto zwrócić uwagę na ten pierwszy występ. Jann dla wytrwałych fanów, stworzył niesamowite show, które w pewien sposób może nawet skorzystało na atmosferze wynikającej z pogody.

Wieczór zakończył się występem Jamesa Blake’a, który swoją muzyką tworzy pewną formę elektro-medytacji. Subtelne pianino, hipnotyzujące wokale i niesamowite pejzaże sprawiły, że Off zamienił się w prawdziwą świątynię dźwięku. Można było odczuć, że dla wielu zebranych, był to najważniejszy koncert tego festiwalu.

James Blake, fot. organizatora

Dzień trzeci

Ostatni finałowy dzień to przede wszystkim Fontaines D.C. Irlandczycy zagrali koncert, który był emocjonalnym rollercoasterem. Britpopowa melancholia, unkowa poezja gniewu, chłodny głos Griana Chattena. Jest to zespół, którego występy na żywo uświadamiają mnie jak czuli się fani brytyjskiej muzyki w pierwszej połowie lat 90, kiedy na dobre rozwinęła się tam kolejna muzyczna rewolucja. Zespół również nawiązywał do sytuacji w Strefie Gazy, wyświetlając wielki napis Free Palestine w trakcie jednego z najbardziej nastrojowych utworów, tj. „I Love You”

Fontaines D.C., fot. Andrzej Szłapa

Moje odkrycia

Kneecap, czyli Ten irlandzki kolektyw hip-hopowy był dla mnie objawieniem OFFa. Ich koncert był jak polityczny protest — pełen gniewu, ironii i bezkompromisowych tekstów. Mieszali elektronikę z punkową energią i nie bali się mówić o tym, co boli. Publiczność była zahipnotyzowana, a ich „Free Palestine” wybrzmiało głośno i wyraźnie — nie tylko jako hasło, ale jako postawa.

Ecco2K — cyberelf z innego wymiaru

Kolejnym ważnym odkryciem był szwedzki artysta – Ecco2K. Związany z kolektywem Drain Gang, przeniósł OFF w przyszłość. Jego występ był jak performance z innej planety — eteryczne wokale, glitchowa elektronika i wizualna estetyka, która przypominała cyberpunkowy występ. Ciekawostką jest, że ta muzyka jest zdefiniowana i nazywa się cloud-rap.

Organizacja i klimat

OFF Festival to nie tylko muzyka — to także przestrzeń, w której wszystko działa jak w zegarku. Od strefy gastronomicznej (gdzie można było zjeść wegańskie pierogi z kimchi i najlepszego mintaja w bułce), przez strefy chilloutu, po doskonale zorganizowaną komunikację i bezpieczeństwo. Atmosfera była jak zawsze magiczna — ludzie otwarci, uśmiechnięci, gotowi na muzyczne przygody.

Andrzej Szłapa, jak co roku melduje się na Offie

Akcenty społeczne — OFF nie milczy

W tym roku OFF był także przestrzenią manifestu. Na scenach i wśród publiczności pojawiały się transparenty „Free Palestine”, a wielu artystów — w tym Kneecap i Fontaines D.C. — otwarcie mówiło o potrzebie solidarności i pokoju. OFF znów pokazał, że muzyka może być narzędziem zmiany.

Fontaines D.C., fot. Andrzej Szłapa

Sociale Pana Winyla:


Jeśli podobał Ci się ten artykuł, to możesz mi postawić kawę!

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *