SUBIEKTYWNY LEKSYKON PŁYT, KTÓRE WARTO MIEĆ #14: HEY „FIRE”

W 2013 roku, za sprawą wytwórni KAYAX płyta „Fire” została wydana na winylu. Niestety do samego wydania muszę się trochę przyczepić. O ile ascetyczna, matowa okładka mnie przekonuje, tak środek jest ubogi. Dwa czarne winyle zostały zapakowane w dwie zwykłe koperty, ktore oczywiście zaraz po rozpakowaniu i umyciu płyt zostały wymienione na odpowiednie. Nie dodano żadnej wkładki czy książeczki, zdjęć, teksów. Kompletnie nic. Uważam, że to bardzo słabo, szczególnie, że jest to album kultowy i limitowany – ukazał się na czarnym złocie w nakładzie zaledwie 500 sztuk.