Miłosz Bazarnik to krakowski pianista, kompozytor i aranżer. Absolwent Akademii Muzycznej im. K. Szymanowskiego w Katowicach, nominowany do Grand Prix Jazz Melomani, wielokrotnie wymieniany w rankingach Jazz Forum i Polska Płyta. Za sobą ma trio, kwintet, projekty swingowe i wokalne. Ale żaden z nich nie powstawał w taki sposób jak Syndyba.
Syndyba to duet Miłosza Bazarnika i perkusisty Łukasza Giergiela. Minimal jazz, neoklasycyzm i skandynawskie brzmienie. Fortepian, perkusja, delikatne syntezatory. Muzyka prosta w formie, gęsta emocjonalnie. Album ukazał się w 2024 roku na CD i teraz trafia na winyl w limitowanym nakładzie 100 sztuk, tłoczonym przez Rand Music w Niemczech. Wydanie Polvinyl Records i Syndyba.
Zapraszam na rozmowę.
Jak wydać płyte winylową i nie stracić hajsów?
O nazwie i początku
Pan Winyl: „Syndyba” to słowo, które wykrzyknął Twój dwuletni wtedy Staś jako wyraz niepohamowanej radości. Skąd decyzja, żeby tą radością nazwać album, który opowiada też o stracie?
Miłosz Bazarnik / Syndyba: Wyszło to naturalnie, ponieważ to słowo wykrzykiwaliśmy razem także w tych trudniejszych momentach, nie tylko w radosnych. To było słowo, uwolnienie emocji, każdych. Dlatego uznałem, że będzie to dobra nazwa na projekt, który ma dać takie uczucie ulgi i ukojenia.

To słowo wykrzykiwaliśmy razem także w tych trudniejszych momentach, nie tylko w radosnych. To było uwolnienie emocji, każdych.
Pan Winyl: Impulsem do kompozycji była strata nienarodzonego dziecka. Czy muzyka naprawdę pomaga przepracować tak trudne przeżycia?
Miłosz Bazarnik: Mogę mówić za siebie, ale w moim wypadku pomagała. Każdy utwór jest o konkretnych emocjach, o poszukiwaniu spokoju, o gniewie, bezsilności. Jednak wydaje mi się, że muzyka, czy każda forma sztuki, jest formą autoterapii, czy po prostu autobiografią. Wtedy jest autentyczna i można się z nią łatwiej utożsamiać.
Pan Winyl: Fortepian i perkusja. Bez basu, bez gitary, bez wokalu. Czego szukałeś w tym składzie akurat dla tej historii?
Miłosz Bazarnik: Skład powstał dosyć intuicyjnie. Zaczęło się od komponowania na sam fortepian, ale czułem, że chcę czegoś więcej. Dlatego sięgnąłem po dobrego kumpla, Łukasza, perkusistę. Dobrze się razem rozumiemy muzycznie i pozamuzycznie. W tamtym okresie słuchałem też sporo duńskiego duetu Svaneborg Kardyb. Myślę, że to też miało znaczenie.
O muzyce i inspiracjach
Pan Winyl: Czy wyczuwalny wpływ Gondwana Records to moje złudzenie, czy faktycznie ta estetyka pociąga Cię świadomie?
Miłosz Bazarnik: Oj tak! Svaneborg Kardyb właśnie jest z Gondwana Records. Inne składy też bardzo mnie inspirowały: Mammal Hands, Hania Rani, Vega Trails czy Bremer/McCoy.
Pan Winyl: „Balm”, „Long Journey”, „Magical Forest”. Adam Dobrzyński w Jazz Forum napisał, że są „silnie uzależniające”. Jak się robi muzykę prostą, ale jednocześnie pełną?
Miłosz Bazarnik: W początkowych etapach komponowania i prób muzyka Syndyby była trochę bardziej skomplikowana. W miarę pracy nad nią skupiałem się bardziej na odejmowaniu z niej, aby uzyskać esencję tych melodii oraz harmonii.
W miarę pracy skupiałem się bardziej na odejmowaniu, aby uzyskać esencję tych melodii oraz harmonii.
Pan Winyl: Masz za sobą trio, kwintet, swing band, projekt wokalny. Co Syndyba mówi o Tobie, czego tamte projekty powiedzieć nie mogły?
Miłosz Bazarnik: Myślę, że jest to najbardziej wrażliwy i osobisty projekt. Odbiega stylistycznie od tego, co robiłem na co dzień. Ten minimalizm i odejście delikatnie od jazzu daje więcej miejsca na szczerość i autentyzm, bez potrzeby ścigania się z kimś lub z samą muzyką. Historia jest na pierwszym miejscu.
Pan Winyl: Ile elektroniki jest za dużo? Gdzie postawiłeś granicę i dlaczego akurat tam?
Miłosz Bazarnik: Zależało mi, żeby elektronika w tej muzyce była delikatna, nawet gdy miała być wiodącą melodią. Jedynie w jednym utworze jest mocnym, faktycznym basem. W pozostałych jest elementem tworzącym przestrzeń. Jednak podstawą brzmienia i tworzenia był akustyczny fortepian i pianino.
Pan Winyl: Łukasz Giergiel gra Twoją bardzo osobistą historię. Musiał wiedzieć, skąd ta muzyka pochodzi, żeby zagrać ją dobrze?
Miłosz Bazarnik: Tak. Myślę, że to było bardzo istotne, żeby mógł na swój sposób przeżywać te historie. Jednak nie musiałem mu o tym dużo opowiadać. Jesteśmy dosyć blisko. Wiedział o wszystkim jeszcze przed samym tworzeniem projektu.

O albumie i procesie
Pan Winyl: Ile czasu zajęło przejście od pierwszego pomysłu do gotowego albumu? Co po drodze wyrzuciłeś?
Miłosz Bazarnik: Myślę, że album powstawał podczas prób około pół roku. Najpierw moje pomysły, skomponowane na fortepian czy syntezator, przynosiłem na próbę razem z rozpisanymi tematami. Na perkusję miałem swój pomysł i wizję, ale wiele w tej warstwie powstało na próbach. Szukaliśmy nieoczywistego brzmienia. W warstwie klawiszowej też czasem się mocno zmieniało brzmienie. Na przykład utwór „Stay” otwierający album był grany na mocnym syntezatorowym brzmieniu.
Pan Winyl: Czy po nagraniu poczułeś, że udało Ci się przepracować to, co chciałeś, czy muzyka otworzyła nowe pytania?
Miłosz Bazarnik: Myślę, że pomogła muzyka, spotkania z ludźmi, opowiadam sporo też na koncertach. No i oczywiście pomógł czas. Ważne też było to, że w tamtym roku przyszedł na świat mój drugi syn, Jan.
Pan Winyl: Jak brzmi ta płyta w pomieszczeniu, gdzie ją nagrałeś, w porównaniu do tego, co słyszysz na Spotify przez słuchawki?
Miłosz Bazarnik: Jestem dumny z tej płyty, choć z perspektywy czasu chyba chciałbym bardziej odwzorować brzmienie delikatniejsze troszkę, brudniejsze, bez tak mocnej separacji instrumentów.

O winylu i fizyczności
Pan Winyl: Masz kilka płyt na CD za sobą. Dlaczego akurat ten album musi być na winylu?
Miłosz Bazarnik: Bo czasowo idealnie się nadaje! Hah! A po drugie, to było zawsze moim marzeniem wydać winyla i nadarzyła się okazja.
Pan Winyl: Biały winyl, czarna koperta, biała okładka. Skąd ta wizja i kto za nią odpowiada?
Miłosz Bazarnik: Ta wizja nawiązuje do okładki płyty, której autorką jest Wiktoria Mateja. I uległem Twojej sugestii.
Pan Winyl: Sto sztuk. Nie boisz się, że za mało, czy raczej za dużo?
Miłosz Bazarnik: Jest to mój pierwszy winyl, więc mam odczucie, że to raczej dużo.
To było zawsze moim marzeniem wydać winyla i nadarzyła się okazja.
Pan Winyl: Streaming sprawia, że muzyka jest wszędzie i za darmo. Co tracisz jako artysta, gdy ktoś słucha Cię przez Spotify zamiast kupić płytę?
Miłosz Bazarnik: Tracę relacje z fanami, ale także po prostu realne pieniądze ze sprzedaży płyt, czy to CD, czy LP.
Jak ocenić stan płyty winylowej?
O relacji z fanami i artystycznym życiu dziś
Pan Winyl: Założyłem Syndyba profil na ORB Club, zdecentralizowanej platformie społecznościowej na blockchainie. Technologia Web3, AI, NFT. Widzisz w tym zagrożenie dla muzyki czy szansę dla artystów?
Miłosz Bazarnik / Syndyba: Nie za bardzo znam temat. Namówiłeś nas do tego, zobaczymy co z uda się dzięki temu osiągnąć.
Pan Winyl: Rozmawiałem niedawno z Karo Glazer, która powiedziała wprost: „jedynym płatnikiem w rynku muzycznym jest dziś artysta, wszyscy chcą przyjść na gotowe.” Zgadzasz się z tą diagnozą?
Miłosz Bazarnik: Myślę, że przy mniejszych nazwiskach i projektach zdecydowanie się zgadzam. Trzeba samemu najpierw zainwestować w siebie lub swój projekt, żeby potem ktoś się nim zainteresował z osób decyzyjnych.

Pan Winyl: Co jest dla Ciebie najtrudniejsze w byciu artystą w 2026 roku, coś czego ludzie, którzy słuchają muzyki na Spotify, prawdopodobnie nie wiedzą?
Miłosz Bazarnik: Bycie content kreatorem i ciągłe potwierdzanie siebie, swojej sztuki, czy ona ma sens, czy mam dalej siłę ją tworzyć.
Pan Winyl: Premierowe odtworzenie albumu planujemy na jesień. Czym będzie ten wieczór: koncertem, seansem, czymś pomiędzy?
Miłosz Bazarnik: Myślę, że to jeszcze sprawa otwarta. Na pewno posłuchamy całej płyty, ale znajdzie się też czas na jakieś wykonanie live i oczywiście rozmowy.
Pan Winyl: Staś, który wykrzyknął „syndyba”, ma teraz kilka lat więcej. Słyszy tę muzykę? I wie, że ten album po części opowiada o jego rodzeństwie?
Miłosz Bazarnik: Staś zna tę muzykę i wie, że jest twórcą nazwy. Jednak nie mówiliśmy mu o tym, o czym opowiada muzyka, ale o samym fakcie straty dziecka wie. Bez tego nie dałby rady zrozumieć naszych emocji i tego, co się działo. Staś jest ogólnie inspirujący. Moja poprzednia płyta „New Market” jest o nim i tym okresie, a utwór „Miracle” szczególnie.
Pan Winyl: Dziękuję za rozmowę.
Znajdź Syndyba w social mediach:
Facebook Syndyba: https://www.facebook.com/syndyba
Facebook Miłosz Bazarnik Music: https://www.facebook.com/miloszbazarnikmusic
Płyta Syndyba na winylu dostępna w przedsprzedaży w mrvinyl.shop.
FAQ
Czym jest projekt Syndyba i kto go tworzy?
Syndyba to duet krakowskiego pianisty i kompozytora Miłosza Bazarnika oraz perkusisty Łukasza Giergiela. Muzyka łączy minimal jazz, neoklasycyzm i skandynawskie brzmienie, inspirowane wytwórnią Gondwana Records i artystami takimi jak Svaneborg Kardyb, Mammal Hands czy Hania Rani. Album „Syndyba” ukazał się w 2024 roku na CD i wychodzi teraz na winylu w limitowanym nakładzie 100 sztuk.
Skąd pochodzi nazwa Syndyba?
„Syndyba” to słowo wykrzykiwane przez dwuletniego syna Miłosza Bazarnika, Stasia, jako wyraz niepohamowanej radości i szczęścia. Jak mówi sam kompozytor, słowo to wykrzykiwali razem nie tylko w radosnych, ale i trudniejszych momentach. Stało się symbolem uwolnienia emocji wszelkiego rodzaju, co dobrze oddaje charakter albumu, który powstał z bardzo osobistego i trudnego miejsca.
Gdzie można kupić winyl Syndyba i w jakim nakładzie wychodzi?
Winylowe wydanie albumu Syndyba dostępne jest w przedsprzedaży w sklepie mrvinyl.shop. Płyta tłoczona jest przez Rand Music w Niemczech na białym winylu 180g w czarnej kopercie z białą okładką. Nakład wynosi 100 sztuk. To limitowane wydanie, pierwsze winylowe w dorobku Miłosza Bazarnika.