Tag Archives: discogs

ZESPÓŁ ZAGINIONY W WYNIKACH WYSZUKIWANIA?

panwinyl/ 17 września, 2019

Usłyszałem w radio piosenkę, zapamiętałem nazwę i lecę do kompa szukam: na spoti, na YT i discogs. Wpisuję w wyszukiwarkę, a tu podobnych wyników sto! Chciałbym posłuchać, kupić, ale które to było? Jak to znaleźć? Dziś wybranie dobrej nazwy jest bardzo ważne i trudne zarazem. Niektórzy artyści decydują się na zmianę lub lifting nazwy. Unikalna nazwa, to niesamowicie nośna rzecz. Pomysły są różne, wielokrotnie wspaniałe, ale, tak mi się wydaje, doszliśmy do pewnej ściany. Wyczerpał się limit na nazwy koncepcyjne, z użyciem słów czy zwrotów z języka potocznego otaczającej nas rzeczywistości. Zamiast konkretnej atmosfery, którą chcemy nazwą wywołać, zmuszamy słuchacza do żmudnego wyszukiwania. Nazywanie się fajnymi, aczkolwiek pospolitymi wyrazami czy frazami, stawia zespoły daleko w kolejce lub giną one w gąszczu już podobnych nazw. Artyści wpadają na pomysły, ale internet szybko je weryfikuje, bo podobnych pomysłów jest mnóstwo i często mają je dziesiątki ludzi na całym świecie naraz. Co robić? Jak żyć? W latach 90-tych, można było się nazywać Freedom, Będzie Dobrze, Albo Nie Kury, Piersi, Apteka, Kult czy HEY, nie było problemu, wszyscy wiedzieli o co chodzi. Kupowało się Brum czy Tylko Rock i nie można było się pomylić: zdjęcie, pod zdjęciem podpis, recenzja płyty – wszystko jasne! Dziś te nazwy są ogólnie w Polsce znane i przyjęte. Przed młodymi zespołami stoi nie lada wyzwanie, aby osiągnąć status “zespołu zapamiętanego”, któego nazwa będzie się jednoznacznie kojarzyć. Żyjemy w czasach, w których band to już nie tylko band, ale także brand. A jak brand, to nazwę często trzeba sobie zastrzec, żeby potem nie było, jak w wielu znanych przypadkach, że się ludzie w zespole pokłócą i później procesują. A jak zastrzec, jeśli mamy prawo, które nie pozwala zastrzegać sobie praw do nazw pospolitych? Udało mi się porozmawiać z kilkoma przedstawicielami sceny, którzy w taki czy inny sposób borykają się, lub borykali z własnymi nazwami. Alpha. czyli jestemAlpha. Strona jestemAlpha. w zakładce Pan Winyl Poleca! PAN WINYL: Nie od dziś jesteś kojarzony jako Alpha., co skłoniło Cię do liftingu własnego pseudo scenicznego? jestemAlpha.: Alpha. to ksywa wdzięczna, ale trudna do znalezienia. Wielokrotnie, chcąc pokazać komuś swoją muzykę np. na YT albo Spotify, musiałem konkurować np. z Alphaville, Alpha Blondy i innymi międzynarodowymi gwiazdami, które spychały mnie w wynikach wyszukiwania daleko poza granicę uwagi odbiorcy. Postanowiłem ominąć ten problem, rozbudowując swój oficjalny pseudonim do jestemAlpha. PAN WINYL: Nie boisz się, że części Twoich fanów może się to nie spodobać? jestemAlpha.: Zmiana ksywy rodzi pewne ryzyko, ale liczę na to, że relacja między mną a słuchaczem jest na tyle bliska, że zauważą płynące ze zmiany plusy. Np. będą mogli w końcu powiedzieć: sprawdź Alphę – wpisz “jestemalpha. na YT i Ci wyskoczy” PAN WINYL: Czy za zmianą Alpha. na jestemAlpha. idzie też zmiana wizerunku? jestemAlpha.: Wraz ze zmianą, a właściwie rozbudowaniem pseudonimu do jestemAlpha. nie idzie zmiana, ale pogłębienie wizerunku. Trwa właśnie praca nad spójną identyfikacją wizualną artysty, kolejne utwory i teledyski będą też nosiły bardzo przemyślany, wspólny mianownik, charakterystyczny dla wyróżniającego się rapera. NIC czy -NIC- Dołączyłem do zespołu gdy już nazwa

Read More

CZY INWESTOWAĆ W WINYLE?

panwinyl/ 12 lutego, 2019

Cześć! Czy inwestowanie w winyle ma sens? Kolekcjonowanie płyt winylowych to współczesna donkiszoteria. Fizyczna walka z niewidzialnymi źródłami muzyki 😀 Tak to widzę. Wg. Nielsena od 12 lat wzrasta produkcja i sprzedaż płyt winylowych. Jak widać Don Kichotów nie brakuje.Mimo to, w tym samym czasie, źródła cyfrowe muzyki osiągają jeszcze większy wskaźnik wzrostu. Można się zastanawiać, czy w ogóle kupowanie trwałych nośników, kaset, płyt winylowych czy CD ma sens? Obecna sytuacja na rynku nie pozostawia złudzeń, że nawet rosnąca sprzedaż winyli nie zatrzyma fali streamingu. Winylowy romantyzm ma się dobrze. Prawdziwi kolekcjonerzy nie dadzą sobie wmówić, że cyfrowy strumień będzie kiedykolwiek lepszy niż analogowy dźwięk (nawet ten obrobiony cyfrowo). Gramofony, wzmacniacze i głośniki, kable, lampy, przedwzmacniacze itd. cała ta sprzętowa gorączka! Tego nie da się zastąpić telefonem i głośniczkami USB. Cały rytuał wkładania płyty na talerz, nakładanie igły, ostrożność, precyzja, i dźwięk… no! Winylowy Romantyzm właśnie. A z drugiej strony, kasa. No, bo to wszystko kosztuje. O ile na inwestowaniu w sprzęt nie znam się, to o inwestowaniu w winyle, to i owo mogę powiedzieć. Nie unikniemy tego, że kupując płyty podnosimy wartość kolekcji. Od nas zależy, czy przykładamy do tego wagę czy nie. Ja mam zamiłowanie do płyt, do muzyki, ale bardzo nie lubię trwonienia pieniędzy. Bezmyślnego i kompulsywnego wydawania. Dlatego dziś pokażę Wam jak ja to widzę. Zacznę od pewnej historyjki, wydarzyła się parę lat temu, gdy jeszcze mieszkałem w UK i prowadziłem tam swój stacjonarny sklep Cloud 7. 100 000 winyli za 100 000 euro! Pewnego dnia odwiedził mnie mężczyzna w średnim wieku, jak się okazało Holender. Chwilę poświęcił na przejrzenie kolekcji i zagadnął mnie, czy mam coś wyjątkowo rzadkiego? Pokazałem mu kilka tytułów, nawet jednym się zainteresował. Po chwili, zaczął rozmowę na temat swojej kolekcji. Napomknął, że chciałby ją sprzedać. Oczywiście zapytałem go, co to, za kolekcja i ile za nią chce? Jego odpowiedź mnie powaliła, powiedział, że w jego zasobach znajduje się ponad 100 000 płyt: cd i winyli wszelkich formatów. Z drżeniem serca zapytałem o cenę, powiedział 100 000 euro. Nawet pomyślałem, że to wcale nie drogo, bo po 1 euro za sztukę. Ale skąd tu wziąć 100 000 takich? Przypuszczalnie ten cały muzyczny majdan, zbierany kilka dekad z różnych stron świata, przez, na pewno kilka osób, mógł być wart ponad 1 mln euro. Cena 10% wartości wydała się bardzo atrakcyjna. Ale pokażcie mi kogoś, kto ma, w naszej branży sprzedawców, zbędne 100 000 euro. No, ja osobiście nie znam takiego krezusa 😀 Zmierzam do tego, że każde kolekcjonowanie ma swój “punkt krytyczny”. Czym jest “punkt krytyczny kolekcji”? Moim zdaniem to, ten pułap tworzenia zbioru, gdy całościowa jego wartość po sprzedaży, będzie mniejsza niż włożony w nią kapitał. Bardzo rzadko się zdarza, że to co włożymy w nasza kolekcję po kilku latach się uda odzyskać. Uśrednienie ceny kolekcji, zazwyczaj mocno zaniża jej wartość. Może tu działać zasada 20/80. Czyli 20% zbiorów stanopwi jej 80 % wartości. Niemniej jednak jest taka możliwość, żeby stało się inaczej. Co wpływa na to, że nasza kolekcja zystkuje lub

Read More

PRZYSZŁOŚĆ WINYLA

panwinyl/ 27 kwietnia, 2018

„Ludzie doceniają obecnie płytę winylową bardziej niż kiedyś. Dawniej nie było z czym porównać winyla, była taśma, albo CD. Ale po ponad 30 latach muzyki zdigitalizowanej młodzi ludzie mają ten efekt WOW gdy po raz pierwszy odtworzą sobie winyla na jakiś fajnym sprzęcie i bez wyrzutów sumienia mogą spokojnie określić, że winyl brzmi lepiej niż CD, albo jakiś pierdzący telefon.”