SUBIEKTYWNY LEKSYKON PŁYT, KTÓRE WARTO MIEĆ #55: ALICE IN CHAINS „JAR OF FLIES”
Po powrocie z trasy koncertowej okazało się, że są bezdomni, przez co przenieśli się do studia nagraniowego (eksmitowano ich z powodu braku opłat za czynsz ). Muzycy byli zmęczeni wieloma tygodniami ostrego i głośnego grania. Jednak zmiana basisty rozbudziła w nich ciekawość i chęć sprawdzenia co może wyjść z ich współpracy.
SUBIEKTYWNY LEKSYKON PŁYT, KTÓRE WARTO MIEĆ #50: BLACK SABBATH „MASTER OF REALITY”
Już przy czterdziestym odcinku, który był o Ozzy'm i jego albumie solowym "No More Tears" chyba nie pozostawiłam cienia wątpliwości, że jest to dla mnie artysta wielki. Jednak, przed poznaniem jego płyt, najpierw całkowicie pochłonęło mnie Black Sabbath. Wszystko zaczęło się, gdy tata kupił mi płytę CD. Była to składanka typu the best of.
SUBIEKTYWNY LEKSYKON PŁYT, KTÓRE WARTO MIEĆ #40: OZZY OSBOURNE „NO MORE TEARS” [VIDEO]
"No More Tears" to pierwsza płyta od lat nagrana na trzeźwo. Do tego zależało mu bardzo na tym, że każdy utwór pisać jakby miał być singlem, ale nie można tego robić na siłę.