Tag Archives: kazik

WYŻSZOŚĆ NOŚNIKÓW FIZYCZNYCH

panwinyl/ 14 kwietnia, 2019

Cześć! Jak co niedziela, między 20.00 – 22.00 pracuję nad wpisem. Tekst przygotowuję przez cały tydzień, następnie w sobotę – dzień kreatywny, spisuję to co wymyśliłem. Bardzo lubię pisać odręcznie, daje mi to poczucie lepszego kontaktu z tym co piszę, a przy okazji pozwala jedną ręką trzymać filiżaneczkę kawy. Bo jak wiecie, kawa to moje “twórcze paliwo”. W tym tygodniu, zainspirowany Waszymi odpowiedziami pod postem z 12 kwietnia na temat: postanowiłem wątek nośników fizycznych rozwinąć. Akurat ostatnio dostaję sporo płyty CD i winylowych od zespołów, o których chcę opowiadać: o nich i ich wydawnictwach w moim LIVE na FB “Wieczór z Panem Winylem”. Robię to szczerze i bardzo chętnie, bo to przyjemnie niezmiernie dostawać dobrze nagrane i dobrze wydane płyty, a w dodatku z kapitalna muzyką. A wszystko zaczęło się od rozmowy z Gabrielą Cybuch, wokalistką zespołu Fox In The Box podczas ostatniego Tak Brzmi Miasto: Inkubator w Poznaniu, kiedy to wręczając mi ich płytę “Journey” zdałem sobie sprawę, z tego, że dawno nie przyglądałem się okładkom. Zacząłem oglądać album i znalazłem na nim kilka fajnych smaczków. Zatem do sedna: Wyższość nośników fizycznych jest niezaprzeczalna Co daje nam digital? komfort? Tak, to prawda, wszystko w jednym miejscu, oszczędność kasy i przestrzeni? Można się z tym zgodzić, ochronę środowiska? Z tym, już można polemizować i ten temat poruszę w następnym tygodniu, podpowiedzi? akurat dla mnie nie, ale dla leniuszków, owszem, może być wygodne, coś jeszcze? dodajcie w komentarzach. Jest to konkretny zasób wartości, które daje nam współczesna forma cyfrowej dystrybucji muzyki, czy to streaming, czy pliki, czy też video. I nie można się z tym nie zgodzić. Nowoczesność jest OK, niemniej jednak, uważam, że są dużo, dużo fajniejsze rzeczy, niż to co powyżej wymieniłem i czego digital nigdy dać nam nie może i nie będzie mógł. Dlaczego? Z prozaicznej przyczyny: nie istnieje fizycznie. Jeszcze nie wymyślono smartfonów, które zmieniają się w okładkę słuchanego albumu. Gdy do tego dojdzie, może zmienię zdanie 😀 Wyższość nośników fizycznych Zauważam przynajmniej dwa główne aspekty wyższości nośników fizycznych: kolekcjonerski i estetyczny/artystyczny. Jeśli macie jeszcze jakieś inne pomysły, to wpisujecie je w komentarzach, na pewno będziemy wracać do tego tematu, zatem możecie się przyczynić do zwiększenia zainteresowania płytami CD, winylami, czy kasetami. Zacznę od tego, że… … jako fan muzyki w ogóle, gdy wychodzę z koncertu, chcę nabyć płytę, jeśli tylko koncert był dobry, to mam ogromne pragnienie, żeby mieć pamiątkę. Później słuchając płyty, mogę wrócić do tych uroczych, czarownych chwil, gdy przeżywałem koncert, chłonąłem każdą nutę, nasycałem się. A jak już płytę nabyłem, i mam artystów gdzieś pod ręką, to gnam co sił, żeby zdobyć ich autograf. Mam w kolekcji kilka fajnych płytek, z fajnymi autografami. Czy taka możliwość daje nam digital? Wspaniale zażartował na ten temat Krzysztof K. komentując mój wpis: Na nośniku fizycznym to i autograf można dostać! A na takim cyfrowym to co, o co prosić e-PUAP czy kwalifikowany podpis elektroniczny? Krzysztof K. na fanpageu Pan Winyl Uśmiałem się setnie, trafione w punkt, nadaje się na fajnego mema 😀 Zanim pójdę dalej, to

Read More

DLACZEGO WINYL 1 I 2

panwinyl/ 21 października, 2018

Cześć! W piątkowej “Kawie z Panem Winylem”  (19/10/2018, filmik powyżej) padło pytanie: dlaczego winyl? Cośmy się tak na te płyty winylowe tak uparli? Drogie to to, nieporęczne, dużo miejsca zajmuje, trzeba się z tym obchodzić jak z jajkiem, ryśniesz lekko i zaraz będzie pykać, kurzu złapie i trzeszczy, myć to trzeba, dbać o to, pielęgnować… Po co to? Dlaczego to? Czego się tak na ten kawałek okrągłego plastiku uparli? Tak naprawdę, to pytanie: dlaczego winyl, łazi za mną od dłuższego czasu, zadałem je na początku sobie, aż do piątku rano nie kumałem OCB, aż mnie olśniło na hamaku:   #WINYLtoODPOCZYNEK A dla Was? Przytoczę kilka wypowiedzi z naszej piątkowej dyskusji: Mirek: Ja kupiłem gramofon swój pierwszy w życiu w 2015 roku i żałuje bardzo że nie zrobiłem tego co najmniej 10 lat do tyłu 🙂   Zenon: Zaraziłem już młodego winylem i muzą wczoraj przy Red Hotach czadowaliśmy se   Mariusz Winyl uspokaja?daje nam dużo przemyśleń   Armin: To jest wszystko jeden wielki rytuał którego nikt nie zrozumie dopóki nie zostanie tym zainfekowany 🙂 Szewc bez butów chodzi. Jak długo zajmuję się winylami? Zawodowo? Już dekadę. Ile płyt przewinęło się przez moje ręce? Tak ogólnie, to ze 150 000 płyt! Serio! Część sprzedałem hurtem, tę większą, ale sporą część, tak 1/3 myślę, przeszła przez moje łapki: myłem, oglądałem, odsłuchiwałem, w całości, albo po kawałku, było tego towaru trochę. Nasłuchałem się, napatrzyłem. Pierwszego pressa Beatelsów Abbey Road rozpoznam z 10 metrów! Żaden winylowy dziad mnie nie natnie! (ps. na webinarach dzielę się tą wiedzą za free: jeśli chcesz wziąć dział w webinarze to pisz do mnie na: panwinyl@winylowo.com email: w tytule webinar, w treści 1-3 pytania, na jakie chciałbyś otrzymać odpowiedź!) Trochę historii Gdy mieszkałem w UK, o płyty nie było trudno, nie tylko carbooty, ale też gdy prowadziłem w małej mieścinie koło Bristolu sklep na High Streecie (nazywał się Cloud7), ludzie sami przynosili winyle i zdarzały się wśród nich prawdziwe skarby. Z czasem jednak, do mojej pasji zaczęła wkradać się rutyna i gdy nie moje marzenie, to nie wiem, czy bym nie zawinął manatków już dawno temu. Codzienność właściciela sklepu z winylami nie wygląda tak wspaniale, jak się wielu wydaje. Czasami mam okazję rozmawiać z ludźmi, którzy pragną otworzyć własny sklep, wyobrażając sobie, to jako zajęcie wręcz relaksujące. Nic bardziej mylnego :D. Sprzedaż winyli to bardzo ciężka i wymagająca praca. Sami to doskonale musicie wiedzieć, jesteście klientami i dobrze wicie jakie macie wymagania! 😀 I chwała Wam za to, bo to dzięki Wam winyl ciągle żyje 😀 Po kilku latach okazało się, że moja kolekcja to zaledwie kilka tytułów, w większości, które sam wydałem. Reszta się rozeszła, po ludziach… to znaczy do Waszych kolekcji. Nie zrozumcie mnie źle, jak najbardziej się cieszę, że te wszystkie pierwsze pressy Crimsonów, Floydów czy Zeppelinów wylądowały u Was. Nie żałuję, żadnej oddanej płyty. Jednak mijały lata, a mnie zaczęły nachodzić myśli, po co ja to robię? Po co się babram w tych starociach, w tym kurzu? Po co wstaję w niedzielę o 4 rano, żeby na 6 być

Read More