wojny winylowe i dyktatura kciuka
czy zdarzyło ci się pochwalić w grupie winylowej płytą, która sprawiła ci czystą radość? wrzucasz zdjęcie, piszesz o entuzjazmie i nagle pojawia się on. winylowy dziad. musi cię sprowadzić na ziemię. uświadomić, że to nie jest najlepszy album tego artysty, że to tylko popłuczyny, a prawdziwe granie skończyło się dekadę wcześniej.
o sztuce zatrzymania się
o sztuce zatrzymania się i szumie, którego mamy dość. (tekst pochodzi z cotygodniowego newslettera pana winyl, jeśli chcesz takie otrzymywać, formularz do zapisu na końcu. zapisz się i zgarnij 10% zniżki na zakupy w mrvinyl.shop) ostatnio czytam książkę byung-chul hana pod tytułem „duch nadziei i inne eseje”.
pan winyl umarł, niech żyje mr vinyl
musiałem umrzeć, żeby się odrodzić. pewnie zastanawiasz się, dlaczego pan winyl „umarł”. prawda jest taka: pan winyl musiał umrzeć, bo był ograniczony i rozgoryczony. musiał „umrzeć”, żeby powstać na nowo. przez lata budowałem społeczność na facebooku i instagramie. i co z tego mamy? poczucie bezsilności.