Tag Archives: pan winyl pisze

MUZYKA I EKOLOGIA

panwinyl/ 12 maja, 2019

Cześć! Badania pokazują, że koszt środowiskowy słuchania muzyki, jeszcze nigdy nie były tak wysoki, a cena jaką chcą zapłacić słuchacze, jeszcze nigdy nie była tak niska. W dobie gdy oceany zamieniły się w wysypisko śmieci, w wodzie pitnej i w powietrzu znajdują się mikrowłókna, które przenikają do naszego krwiobiegu warto zadać sobie pytanie: czy jako kolekcjonerzy i miłośnicy muzyki możemy coś zrobić, aby zmniejszyć produkcję plastikowych śmieci? Z tego artykułu dowiecie się nie tylko jak jest, ale też co robią wielkie koncerny, małe wydawnictwa, niezależne sklepy, aby nasze słuchanie muzyki nie raniło ziemi, a także co możemy zrobić we własnym zakresie. JAKIE SĄ ŚRODOWISKOWE KOSZTY KONSUMPCJI MUZYKI? WSTĘP Podczas pracy nad artykułem “Wyższość nośników fizycznych”, wydarzyła się na profilu Pan Winyl na FB, rozmowa. Padła tam znacząca wypowiedź Grzegorza Bojanka. Stała się ona przyczynkiem do tego artykułu. Cytuję ją, ponieważ fajnie spina różne wątki i aspekty ekologicznego spojrzenia na, nie tylko kolekcjonowanie muzyki w formie fizycznej i cyfrowej, ale też produkcję i dystrybucję muzyki: Streaming wydaje się być dość ekologiczny, jednak okazuje się, że zasilanie serwerów przetrzymujących całą tą muzykę, zjada straszne masy energii. Gdyby zasilać je z energii “zielonej” byłoby wspaniale, ale jednak często tak nie jest. Z drugiej strony nośniki fizyczne, to… jakby tu nie mówić – plastik. Mamy go na naszej planecie ograniczoną ilość, bo jak wiadomo – plastikowe dinozaury (made in China) robi się z plastiku, plastik robi się z ropy naftowej, a ropa naftowa powstała ze… szczątków roślin i dinozaurów… Bawiąc się plastikowymi dinozaurami, tak naprawdę bawimy się prawdziwymi. To samo dotyczy nośników fizycznych – winyle, kasety, opakowania – w większości jest to niestety plastik. Do tego dochodzi konieczność transportu tego wszystkiego, koszty przechowywania, przewiezienia – to wszystko niesie ze sobą ogromne koszty. No i jak wiadomo – kiedyś ropy naftowej niestety zabraknie. W toku naszych rozmów okazało się, że ktoś dostrzegł jedną firmę, która zaczyna tłoczyć winyle z plastiku pochodzącego z recyklingu! To byłoby wspaniale – uczestniczyć w takim procesie – prawda? Grzegorz Bojanek – muzyk, twórca muzyki ambient MIT “ZIELONEGO” DIGITALU Kiedy w 2016 roku w przemyśle muzycznym spadła produkcja plastiku do 8 mln ton rocznie, mogliśmy odetchnąć z ulgą. Przemysł produkcji nośników fizycznych od początku był oparty na ropie. Każda epoka miała swój nośnik. Winyl, kaseta, CD, to wszystko oczywiście zrobione z plastiku. A to powodowało ogromne zużycie tego niknącego obecnie surowca. Ponoć ropy wystarczy jeszcze na 30 lat. Produkcja plastiku w 1977 roku (szczyt produkcji winyli) osiągnęła poziom 58 mln ton. Jedenaście lat później w 1988 roku, dzięki popularności kaset (mniejszy format, mniejsza waga, ale większa popularność) sprawiły, że roczna produkcja plastiku spadła do 56 mln ton. W dobie gdy płyt CD na świecie produkowało się najwięcej, roczna produkcja tworzyw sztucznych wzrosła nawet do 61 mln ton. Dopiero popularyzacja formatów cyfrowych doprowadziła do znacznego ograniczenia produkcji plastiku w przemyśle muzycznym do 8 mln ton. (wykres obrazujący te zmiany, poniżej) Te liczby mogą sugerować, że wzrost pobrań i streamingu, sprawia, że muzyka jest bardziej przyjazna dla środowiska. Ale zupełnie inny obraz pojawia

Read More

WYŻSZOŚĆ NOŚNIKÓW FIZYCZNYCH

panwinyl/ 14 kwietnia, 2019

Cześć! Jak co niedziela, między 20.00 – 22.00 pracuję nad wpisem. Tekst przygotowuję przez cały tydzień, następnie w sobotę – dzień kreatywny, spisuję to co wymyśliłem. Bardzo lubię pisać odręcznie, daje mi to poczucie lepszego kontaktu z tym co piszę, a przy okazji pozwala jedną ręką trzymać filiżaneczkę kawy. Bo jak wiecie, kawa to moje “twórcze paliwo”. W tym tygodniu, zainspirowany Waszymi odpowiedziami pod postem z 12 kwietnia na temat: postanowiłem wątek nośników fizycznych rozwinąć. Akurat ostatnio dostaję sporo płyty CD i winylowych od zespołów, o których chcę opowiadać: o nich i ich wydawnictwach w moim LIVE na FB “Wieczór z Panem Winylem”. Robię to szczerze i bardzo chętnie, bo to przyjemnie niezmiernie dostawać dobrze nagrane i dobrze wydane płyty, a w dodatku z kapitalna muzyką. A wszystko zaczęło się od rozmowy z Gabrielą Cybuch, wokalistką zespołu Fox In The Box podczas ostatniego Tak Brzmi Miasto: Inkubator w Poznaniu, kiedy to wręczając mi ich płytę “Journey” zdałem sobie sprawę, z tego, że dawno nie przyglądałem się okładkom. Zacząłem oglądać album i znalazłem na nim kilka fajnych smaczków. Zatem do sedna: Wyższość nośników fizycznych jest niezaprzeczalna Co daje nam digital? komfort? Tak, to prawda, wszystko w jednym miejscu, oszczędność kasy i przestrzeni? Można się z tym zgodzić, ochronę środowiska? Z tym, już można polemizować i ten temat poruszę w następnym tygodniu, podpowiedzi? akurat dla mnie nie, ale dla leniuszków, owszem, może być wygodne, coś jeszcze? dodajcie w komentarzach. Jest to konkretny zasób wartości, które daje nam współczesna forma cyfrowej dystrybucji muzyki, czy to streaming, czy pliki, czy też video. I nie można się z tym nie zgodzić. Nowoczesność jest OK, niemniej jednak, uważam, że są dużo, dużo fajniejsze rzeczy, niż to co powyżej wymieniłem i czego digital nigdy dać nam nie może i nie będzie mógł. Dlaczego? Z prozaicznej przyczyny: nie istnieje fizycznie. Jeszcze nie wymyślono smartfonów, które zmieniają się w okładkę słuchanego albumu. Gdy do tego dojdzie, może zmienię zdanie 😀 Wyższość nośników fizycznych Zauważam przynajmniej dwa główne aspekty wyższości nośników fizycznych: kolekcjonerski i estetyczny/artystyczny. Jeśli macie jeszcze jakieś inne pomysły, to wpisujecie je w komentarzach, na pewno będziemy wracać do tego tematu, zatem możecie się przyczynić do zwiększenia zainteresowania płytami CD, winylami, czy kasetami. Zacznę od tego, że… … jako fan muzyki w ogóle, gdy wychodzę z koncertu, chcę nabyć płytę, jeśli tylko koncert był dobry, to mam ogromne pragnienie, żeby mieć pamiątkę. Później słuchając płyty, mogę wrócić do tych uroczych, czarownych chwil, gdy przeżywałem koncert, chłonąłem każdą nutę, nasycałem się. A jak już płytę nabyłem, i mam artystów gdzieś pod ręką, to gnam co sił, żeby zdobyć ich autograf. Mam w kolekcji kilka fajnych płytek, z fajnymi autografami. Czy taka możliwość daje nam digital? Wspaniale zażartował na ten temat Krzysztof K. komentując mój wpis: Na nośniku fizycznym to i autograf można dostać! A na takim cyfrowym to co, o co prosić e-PUAP czy kwalifikowany podpis elektroniczny? Krzysztof K. na fanpageu Pan Winyl Uśmiałem się setnie, trafione w punkt, nadaje się na fajnego mema 😀 Zanim pójdę dalej, to

Read More

KOSMOS DŹWIĘK I NETWORKING

panwinyl/ 31 marca, 2019

Cześć! Zanim napiszę o tym, czym w moim mniemaniu jest networking i dlaczego jest dobry, muszę się cofnąć w czasie do początku. Do czasu powstania wszechświata. Czy to nie przesada? Zanim uznacie, że się zagalopowałem pozwólcie, iż pokrótce napiszę, o co mi chodzi: Bezmiar kosmosu, unikatowość Ziemi oraz nas, ludzi żyjącej na niej, to moim zdaniem podstawa w dalszych rozważaniach na temat networkingu. Niedawno przeczytałem fascynującą książkę pt.: “Astrofizyka dla zabieganych” autorstwa naukowca i publicysty Neil’a de Grasse Tysona. Napisana z lekkością i swadą opowieść o wszechświecie, jego początkach i rozwoju. Podczas lektury nie tylko się uśmiałem, ale też wielu rzeczy się dowiedziałem. Pan Tyson, nie tylko jest wybitnym naukowcem, świetnym pisarzem, ale też ma kapitalne poczucie humoru. Wnioski jakie mnie dopadły po lekturze są następujące: Wszechświat ciągle się rozszerza i jest w równowadze. Wszechświat jest ekosystemem Ziemi. Wszechświat istnieje w takim kształcie, w jakim istnieje aby życie na Ziemi mogło zaistnieć. Nie tylko nie jesteśmy w stanie zbadać kosmosu naszymi przyrządami, ale też nie możemy, go zrozumieć naszym umysłem. Wszechświat jest pełen paradoksów i sprzeczności, jest różnorodny. Nie ma w nim dwóch takich samych galaktyk, gwiazd, planet, ba! nawet dwóch takich samych płatków śniegu, czy liści. Różnorodność to jest jedna z niewielu rzeczy, jakie są pewne we wszechświecie. Czy to nie zastanawiające i fascynujące zarazem, że mamy okazję żyć w takim niesamowitym miejscu? Do tej pory, nie odnotowano w tym, co poznaliśmy, żadnej inteligentnej formy istnienia. Jesteśmy jedyni, wyjątkowi i unikatowi jako gatunek! A w obrębie naszego gatunku, każdy z nas jest inny. Czy spotkaliście kiedyś dwie takie same twarze? Czy to nie fascynujące? Nikt nie nosi naszej twarzy. Ani my nie nosimy czyjejś. Każdy ma swoją, inną niż reszta. Wszystko się różni, wszystko jest inne. Czasami mam takie wrażenie, że tylko rodzaj ludzki ma z tym problem. Rodzaj ludzki, to znaczy my. Nie wiedzieć czemu, mamy jakąś taką skłonność, żeby uogólniać i w efekcie tego, unifikować, dorównać do “normy”. Ale co to jest “norma”? Oto jest pytanie! W zależności od tego, w jakich czasach żyjemy, w jakich okolicznościach, społeczności, w obrębie jakiej religii, historii, języka, kultury, rodziny… To wszystko ma wpływ na to, czym będzie dla nas norma. Norma, to jest gorset, zunifikowany, na potrzeby tzw. “jedności społeczności”, tak, żebyśmy wiedzieli, co jest OK, a co nie. Jak się zachować, żeby kogoś nie obrazić, ani urazić, często kosztem, prawdy, zdrowego rozsądku, zwykłej szczerości. A mało to znamy buntowników? Ludzi, którzy nie mogli się zgodzić na obowiązujące normy. Ludzi, którzy, ryzykując wydziedziczenie i samotność, szli za głosem serca, bo nie mogli się zgodzić, na to, co im podsuwano i mówiono, że jest najlepsze. Bycie innym, nie oznacza, że nie ma w nas podobieństw. Całe szczęście! Łączy nas tak wiele rzeczy. Każdy z nas chce być kochany, lubiany, wysłuchany, zrozumiany, zaakceptowany, takim jakim jest, bez musu udawania, dostosowywania się, naginania, poddawania się, zgniłych kompromisów, opartych na społecznym szantażu. Każdy z nas jest inny, ale też podobny, jesteśmy różni, ale nie oznacza, to że jeśli nie pasujemy do “normy”, to jesteśmy

Read More

DLACZEGO WINYLE SĄ TANIE?

panwinyl/ 22 listopada, 2018

Nie możemy stawiać na równi winyli z gaciami czy kartoflami, mimo, że stoją na jednej półce w dyskoncie.