Tag Archives: tylko rock

[PL/ENG] JAKI JĘZYK WYBRAĆ?

panwinyl/ 11 grudnia, 2019

Cześć! Mieszkałem od 2007 roku do 2016 w Anglii. Jakieś 40 min. na wschód od Bristolu. Przepiękne, malownicze hrabstwo Somerset sąsiadujące z cudowną Kornwalią i Walią. Przez ostatnie lata mojego pobytu w UK, prowadziłem stacjonarny sklep z winylami na High Street w niewielkim miasteczku. W tamtych dniach mieścinka budziła się do życia, po kataklizmie zwanym TESCO. Kilka lat wcześniej otworzono w Shepton Mallet ogromny hipermarket. Większość małych sklepików z rynku zwinęła swoje podwoje. Jednak mieszkańcy, mocno zdeterminowani, postanowili zawalczyć o życie w miasteczku. Zawiązali lokalne współprace, podjęli wspólne inicjatywy na rzecz przywrócenia życia na High Street. W tych dniach na ulicy pojawia się nowy sklep, mój, z płytami. Nazwałem go dość przypadkowo CLOUD7, z jednej strony była to nazwa afrykańskiej grupy reagge, którą lubię nieszczególnie, ale fajnie korespondowało mi to z naszym polskim powiedzeniem “być w siódmym niebie” (cloud – chmura po angielsku, chmura = niebo). W moim sklepiku, a później sklepie o całkiem pokaźnym metrażu i ofercie około 5000 tytułów winyli i kilkuset CD, spotykało się wielu ludzi ówczesnego światka muzycznego tamtego regionu. Musicie wiedzieć, że Shepton Mallet to miejscowość słynna w UK. Onegdaj, przed Glastonbury Festiwal (który nb. odbywa się na pobliskich polach wsi Pilton a nie Glastonbury), to właśnie tam odbywał się jeden z najważniejszych festiwali świata. Poniższy plakat z roku 1970 jasno pokazuje, jak poziom na tamten czas prezentował: Możecie się domyślać, że miasteczko pełne było ludzi, którzy pamiętali nawalonych Page’a i Planta, kręcących się po pobliskich pubach. Ludzi, którzy nie tylko byli widzami, ale także współpracownikami, fotoreporterami, pracownikami londyńskich studiów nagrań. (Do Londynu z Shepton Mallet jest 3 h drogi). Ci ludzie bardzo szybko znaleźli mój sklep. Niektórzy kolekcjonerzy przyjeżdżali nawet ze Szkocji, aby poszukać u mnie winyli. Stanowiłem pewną atrakcję, ponieważ na tamten czas byłem jedynym Polakiem prowadzącym record store w UK, o czym nie omieszkało napomknąć BBC Somerset, przeprowadzając ze mną wywiad zaraz po otwarciu sklepu. Gdybym powiedział, że sklep tętnił życiem, to bym był daleko od prawdy. Czasami bywały dni, w których nikt nie zajrzał. Ale bywały i takie, że czułem dosłownie obecność dawnych lat, historii rocka, o której tylko czytałem, z wypiekami na twarzy, wertując strony Tylko Rocka (obecnie Teraz Rock) w latach mej młodzieńczości. Mówię o tym wszystkim aby dać Wam obraz, skąd ten temat, czy śpiewać po polsku czy po angielsku? W moim sklepie serwowałem sporo polskiej muzyki, tej dawnej jak i współczesnej. Miałem u siebie wydawnictwa polskich labeli i zespołów niezależnych. I to całkiem sporo. A także pokaźną półkę rodzimych artystów z pierwszej ery świetności winylowej płyty. Pamiętam taką sytuację, gdy z winyla puszczałem zespół Sautrus. Wspaniałe polskie progreswyno-hard rockowe granie, wówczas wydawane w niemieckim Pink Tanku. Gdy jeden z moich klientów wszedł do sklepu, zapytał: Co to? Nowa płyta Black Sabbath? ŁAŁ! – pomyślałem, co za komplement. Od razu i z dumą odparłem: nie, że to polski zespół tak wspaniale gra i śpiewa. Nie zrozumiałem, dlaczego zaraz, gdy to powiedziałem, entuzjazm mojego gościa zgasł. Wtedy zaczął pytać o inną polską muzykę. Zaprezentowałem kilka płyt, aż w końcu

Read More

WYŻSZOŚĆ NOŚNIKÓW FIZYCZNYCH

panwinyl/ 14 kwietnia, 2019

Cześć! Jak co niedziela, między 20.00 – 22.00 pracuję nad wpisem. Tekst przygotowuję przez cały tydzień, następnie w sobotę – dzień kreatywny, spisuję to co wymyśliłem. Bardzo lubię pisać odręcznie, daje mi to poczucie lepszego kontaktu z tym co piszę, a przy okazji pozwala jedną ręką trzymać filiżaneczkę kawy. Bo jak wiecie, kawa to moje “twórcze paliwo”. W tym tygodniu, zainspirowany Waszymi odpowiedziami pod postem z 12 kwietnia na temat: postanowiłem wątek nośników fizycznych rozwinąć. Akurat ostatnio dostaję sporo płyty CD i winylowych od zespołów, o których chcę opowiadać: o nich i ich wydawnictwach w moim LIVE na FB “Wieczór z Panem Winylem”. Robię to szczerze i bardzo chętnie, bo to przyjemnie niezmiernie dostawać dobrze nagrane i dobrze wydane płyty, a w dodatku z kapitalna muzyką. A wszystko zaczęło się od rozmowy z Gabrielą Cybuch, wokalistką zespołu Fox In The Box podczas ostatniego Tak Brzmi Miasto: Inkubator w Poznaniu, kiedy to wręczając mi ich płytę “Journey” zdałem sobie sprawę, z tego, że dawno nie przyglądałem się okładkom. Zacząłem oglądać album i znalazłem na nim kilka fajnych smaczków. Zatem do sedna: Wyższość nośników fizycznych jest niezaprzeczalna Co daje nam digital? komfort? Tak, to prawda, wszystko w jednym miejscu, oszczędność kasy i przestrzeni? Można się z tym zgodzić, ochronę środowiska? Z tym, już można polemizować i ten temat poruszę w następnym tygodniu, podpowiedzi? akurat dla mnie nie, ale dla leniuszków, owszem, może być wygodne, coś jeszcze? dodajcie w komentarzach. Jest to konkretny zasób wartości, które daje nam współczesna forma cyfrowej dystrybucji muzyki, czy to streaming, czy pliki, czy też video. I nie można się z tym nie zgodzić. Nowoczesność jest OK, niemniej jednak, uważam, że są dużo, dużo fajniejsze rzeczy, niż to co powyżej wymieniłem i czego digital nigdy dać nam nie może i nie będzie mógł. Dlaczego? Z prozaicznej przyczyny: nie istnieje fizycznie. Jeszcze nie wymyślono smartfonów, które zmieniają się w okładkę słuchanego albumu. Gdy do tego dojdzie, może zmienię zdanie 😀 Wyższość nośników fizycznych Zauważam przynajmniej dwa główne aspekty wyższości nośników fizycznych: kolekcjonerski i estetyczny/artystyczny. Jeśli macie jeszcze jakieś inne pomysły, to wpisujecie je w komentarzach, na pewno będziemy wracać do tego tematu, zatem możecie się przyczynić do zwiększenia zainteresowania płytami CD, winylami, czy kasetami. Zacznę od tego, że… … jako fan muzyki w ogóle, gdy wychodzę z koncertu, chcę nabyć płytę, jeśli tylko koncert był dobry, to mam ogromne pragnienie, żeby mieć pamiątkę. Później słuchając płyty, mogę wrócić do tych uroczych, czarownych chwil, gdy przeżywałem koncert, chłonąłem każdą nutę, nasycałem się. A jak już płytę nabyłem, i mam artystów gdzieś pod ręką, to gnam co sił, żeby zdobyć ich autograf. Mam w kolekcji kilka fajnych płytek, z fajnymi autografami. Czy taka możliwość daje nam digital? Wspaniale zażartował na ten temat Krzysztof K. komentując mój wpis: Na nośniku fizycznym to i autograf można dostać! A na takim cyfrowym to co, o co prosić e-PUAP czy kwalifikowany podpis elektroniczny? Krzysztof K. na fanpageu Pan Winyl Uśmiałem się setnie, trafione w punkt, nadaje się na fajnego mema 😀 Zanim pójdę dalej, to

Read More

DOCENIAJ NIE OCENIAJ!

panwinyl/ 12 lipca, 2018

De gustibus non est disputandum

czuli gusta nie podlegają dyskusji. Niby wszyscy o tym wiemy, ale jednak, często w praktyce to ignorujemy.