THUNDEFUZZ – DWA ŚWIATY [WYWIAD Z BARTKIEM BRZEZIŃSKIM I CAMILLE FABRE] [PL/ENG] - PAN WINYL

THUNDEFUZZ – DWA ŚWIATY [WYWIAD Z BARTKIEM BRZEZIŃSKIM I CAMILLE FABRE] [PL/ENG]

Ona z Francji, on z Polski, spotkali się w Luksemburgu i nagrali album. Duet ThunderFuzz to trip hopowy projekt Camille Fabre i Bartka Brzezińskiego. Zapraszam na wywiad ThunderFuzz– Dwa światy! ENGLISH BELOW

Pan Winyl: Naszą rozmowę zacznę od pytania o film? Jakie są Wasze ulubione ścieżki dźwiękowe?

Bartek: Ścieżki dźwiękowe, które pamiętam najbardziej pochodzą z czasów, kiedy byłem nastolatkiem i kupowałem kasety. Te, które najmocniej zapadły mi w pamięci są autorstwa Johna Williamsa, kompozytora muzyki do filmów Spielberga. Pierwszy to „Park jurajski”, a drugi to „Lista Schindlera”. Na „Liście Schindlera” pojawia się utwór, które ma 9 minut. Nazywa się „Schindler’s Workforce” i dla mnie jest to utwór idealny, ponieważ można go słuchać i widzieć obrazy, których w ogóle nie ma w filmie. Słyszałem go chyba z siedem milionów razy i nigdy nie przeszkadzała mi jego 9-minutowa długość.

Camille: Ja bym zaczęła od Stanleya Kubricka. Podoba mi się „Barry Lindon” i „Mechaniczna pomarańcza”, gdzie kompozytor używa klasyczne utwory, ale czasami przekształca je w coś kompletnie elektronicznego, bardzo futurystycznego. Innym, nie tak już odległym filmem, który zrobił na mnie wrażenie był „Ghost in the Shell” ze Scarlett Johansson. Soundtrack jest autorstwa japońskiego kompozytora, Kenji Kawai. Stworzył on tam utwór, który robi na mnie wielkie wrażenie, a nazywa się „Making of Cyborg”. Jest to połączenie powolnych, ale bardzo regularnych rytmów z głosami kobiet zainspirowanymi bułgarskimi chórami. Jest to bardzo mocne. Bułgarzy mają bardzo długą tradycję polifonii, co nie ma miejsca w Japonii. Myślę, że Kenji Kawai musiał zachwycić się tego rodzaju muzyką, która nie ma odpowiednika na jego wyspie, gdzie muzyka jest homofoniczna.

Bartek: A co sądzisz o synthwave z lat 80-tych, jak w filmie „Blade Runner”? To dla Ciebie muzyka filmowa, czy tylko elektronika?

Camille: Tak, to też muzyka filmowa. Symfoniczna czy elektroniczna, lubię obie. Jeśli pasuje do obrazu, to jest to bardzo mocne, niezależnie od gatunku.

Pan Winyl: Pytam nie bez powodu, ponieważ singiel „Between Two Nights”, to nie tylko piękny trip hopowy numer, to piękny pejzaż zimnej i samotnej nocy. Jak udało Wam się stworzyć tak wyraźny obraz za pomocą dźwięków?

Camille: Musiałam dopasować się do dema i produkcji Bartka. To co przyszło do mnie instynktownie, kiedy usłyszałam ten utwór, to obraz ciemnej i samotnej nocy. Instrumental to naprzemiennie ciche zwrotki i mocne refreny, więc podążyłam za tym konceptem i po szeptanych zwrotkach dodałam coś na kształt rozdzierającego serce krzyku. W zwrotkach głos wydaje się nie mieć siły, aby zostać usłyszanym. Tak jakby ciężar smutku był nie do zniesienia. Kontrastują z tym refreny wołające „Ludzie, pomóżcie mi! S.O.S.!”. Wspomagane jest to przez fakt, że od początku jesteśmy w skali mollowej i nie spodziewamy się zakończenia refrenu akordem w skali dur. To nieoczekiwane rozwiązanie sytuacji robi takie właśnie wrażenie.

Bartek: Jedyne co mogę powiedzieć to to, że najprawdopodobniej nagrałem ten utwór w środku nocy. Był to jeden z tych kawałków, które zrobiłem w czasie covidowej pandemii, obudzony przypadkiem o czwartej nad ranem z myślą „Muszę nagrać muzykę!”. No i oczywiście było wtedy ciemno, zimno i sennie, onirycznie w tym sensie. Więc taki wybór brzmienia był tak jakby naturalny. To ten nocny element w kompozycji, ponieważ byłem półprzytomny naciskając klawisze.

Camille Fabre i Bartek Brzeziński: ThunderFuzz

Pan Winyl: Tworząc muzykę myślicie obrazami, kolorami, dźwiękami? A może jeszcze czymś innym.

Camille: Myślę dźwiękami, krajobrazami i emocjami. Mówiąc emocjami, mam na myśli ich fizyczną manifestację i stan umysłu, który ta emocja wygenerowała.

Bartek: Dla mnie są to obrazy. Kiedy tworzę muzykę, lub kiedy jej słucham, jest to raczej bez znaczenia – widzę obrazy. Nie widzę kolorów tak jak ludzie super wrażliwi na dźwięk, w których przypadku dźwięk wywołuje emocjonalną reakcję w formie koloru. W moim przypadku są to dreszcze – jeśli je mam, to świetnie. I do tego obrazy – jeśli oczyma wyobraźni widzę historię to myślę sobie „Okej, to jest spoko kawałek”. Inaczej nie wysłałbym Ci tego utworu, bo byłby dla mnie bezwartościowy.

Camille: Czyli u Ciebie zaczyna się to od obrazu?

Bartek: Myślę, że zaczyna się od uczucia, wrażenia. Kiedy zaczynam wciskać klawisze na moim muzycznym interfejsie, to zaczynam też widzieć obrazy. To pozwala mi podążyć w jakimś kierunku – ten obraz, który czuję i który przekształca się w historię. Dlatego niezbyt przepadam za instrumentalnymi kawałkami. Potrzebuję historii i tekstu, który akompaniuje muzyce.

Pan Winyl: No to jak doszło do Waszego spotkania, Camille z południa Francji i Bartek z północy Polski? 

Camille: Poznaliśmy się w pracy. Pracujemy w tej samej firmie.

Bartek: Tak, pracujemy z luksemburskim serwisie streamingowym. Poznaliśmy się, kiedy przeprowadzałem z Camille rozmowę kwalifikacyjną i tak to się zaczęło.

Camille: To prawda, że czujemy się bardzo europejscy. Bartek jest z Polski, ja z Francji, a poznaliśmy się w Luksemburgu.

Bartek: Zupełnie się z tym zgadzam. Wyjechałem z Polski, kiedy miałem 26 lat. Więc nie mogę myśleć o sobie inaczej, ponieważ mieszkałem w Polsce, w Irlandii, w Wielkiej Brytanii, a teraz w Luksemburgu. Mam przyjaciół w całej Europie łącznie z południem Francji, skąd pochodzi Camille. Więc, w tym sensie, samo miejsce, gdzie się poznaliśmy nie miało wielkiego znaczenia. Ważniejsze było samo spotkanie.

Camille: Luksemburg to miejsce, gdzie człowiek czuje się bardzo europejsko.

Bartek: To dlatego, że żyje tu ponad 100 narodowości. Każdy jest tu taką cząstką większej całości.

Pan Winyl: Czy tworzycie na zasadzie kontrastów czy może się dopełniacie? Pytam o Wasze charaktery?

Camille: Myślę, że się uzupełniamy. Ja jestem dosyć rozmarzoną osobą. Spędzam sporo czasu we własnej wyobraźni i tworzenie zabiera mi dużo czasu. Nie mamy tego samego rytmu. Jeden utwór potrafi mi zabrać rok, zanim go ukończę. Rytm Bartka zmusił mnie do bycia szybszą nawet jeśli przy kilku utworach myślałam, że wolałabym mieć więcej czasu. Ale w ten sposób wyprodukowaliśmy 7 piosenek w przeciągu niecałego roku. Nie byłabym w stanie tego osiągnąć samodzielnie.

Bartek: Tak, zdecydowanie się uzupełniamy. Nie powiedziałbym, że „kontrastujemy” ponieważ myślę, że mamy wspólny język. I tak to się zaczęło, chociaż podchodziłaś do tego z rezerwą na samym początku. Ten wspólny język wynika z tego, że słuchamy podobniej muzyki, bardzo podobnego brzmienia. Jest to dla mnie ważne, bo niekoniecznie chciałem się zmagać z kontrastami. Dla mnie to, że ty coś wnosisz, i że ja coś wnoszę, to w efekcie pewna… kompletność.

Camille: Tak, to mix nas obojga.

ThunderFuzz

Pan Winyl: Nigdy nie zdarzyło mi się krzyczeć w nocy z poczucia samotności, bezradność czy beznadziei, ale doskonale czuję jaki to stan słuchając Between Two Nights. Tworzyliście ten numer w oparciu o własne doświadczenia?

Camille: Zdecydowanie. Przez pierwsze 20 lat mojego istnienia było mi dosyć ciężko. Byłam wtedy smutną osobą, w wyniku różnych sytuacji. Życie było dla mnie dosyć bolesne i wiele nocy zwyczajnie przepłakałam, nie widząc żadnych pozytywnych aspektów. To już jednak nie ma miejsca, obecnie jestem bardzo szczęśliwa. Im więcej czasu mija, tym jestem szczęśliwsza.

Bartek: A więc teraz jest to już tylko wspomnienie?

Camille: Tak. Ale było to coś, czego doświadczałam dosyć często.

Bartek: Dla mnie ten utwór to bardziej obraz niż osobiste doświadczenie. Najwyraźniej jestem bardzo smutną osobą! (śmiech) Za każdym razem, kiedy słucham smutnej muzyki, tak jak wtedy, gdy odkryłem Portishead, z miejsca wiedziałem, że to są moje klimaty. To nie znaczy, że czerpię przyjemność z depresyjnych stanów, a jedynie to, że jestem bardziej refleksyjny, introspektywny. Muzyka przemawia do mnie emocjami i jako producent, chcę przekazać podobne emocje. Nie jestem smutny cały czas, ale kiedy siadam przed komputerem o 4 rano, wtedy chcę się czymś podzielić. Siedzi to we mnie głęboko i jest ważniejsze niż „wymyślanie” emocji. W tym sensie nie tworzę niczego, tylko replikuję to, co czuję.

Pan Winyl: Camille, na kilka lat, z powodu chronicznego bólu zrezygnowałaś z tworzenia muzyki, co Cię skłoniło, żeby wrócić?

Camille: Zdecydowanie był to Bartek. W dalszym ciągu mam problemy z prawą ręką i maksymalny czas gry na pianinie, moim ulubionym instrumencie, to jakieś pół godziny. Jednak z Bartkiem odkryłam nowy sposób tworzenia muzyki, nie ograniczonej jednym instrumentem. Była też to nowa droga z powrotem do muzyki, ponieważ wcześniej nie byłam wokalistką. Nigdy nie brałam lekcji śpiewania, ale śpiewam w domu codziennie. Dlatego rozpoczęcie tego projektu było bardzo ciekawym doświadczeniem, sposobem na sprawdzenie, czy mogę dzielić się emocjami za pomocą głosu. Opierałam się jednak na początku, ponieważ przez długi czas byłam w pewnym sensie „elitarna”, jeśli chodzi o moje własne kompozycje. Chciałam być idealna. Stworzenie jednego utworu zabierało mi wieki. Bartek przekonał mnie, żeby wrócić do muzyki, z którą wcześniej nie eksperymentowałam.

Camille Fabre

Pan Winyl: Bartek, rzuciłeś prace w finansach, żeby robić muzę. Poszedłeś do szkoły Abbey Road Institute jako dojrzały facet, co Cię skłoniło do tak szalonego i odważnego kroku?

Bartek: Przede wszystkim dzięki za „dojrzałego faceta”. W ogóle się tak nie czuję, haha! Ale, niestety, jest to dosyć poważna i mroczna historia. Fakt, że odszedłem z finansów był wołaniem o pomoc. A do tego czułem się tak, jakby wszystkie moje marzenia umierały. I jeśli bym wtedy niczego z tym nie zrobił, to byłoby mi bardzo trudno spojrzeć sobie w oczy dwadzieścia lat później. W tym sensie, nie był to krok ani szalony, ani odważny, tylko konieczny. Było to bardzo ciężkie, bo spotkało się ze sporymi wątpliwościami ze strony niektórych moich przyjaciół, z niedowierzaniem. W sensie, że… miałem wtedy 39 lat, a więc – kryzys wieku średniego? Kupić sobie Porsche, czy pójść do szkoły muzycznej? Oczywiście, nie miało to z tym nic wspólnego. Spędziłem zbyt wiele czasu uganiając się za celami innych ludzi, w sensie zawodowym, i musiałem wreszcie zając się sobą, żeby kompletnie nie zwariować, albo zupełnie nie zgorzknieć. Fakt, że jestem tu i teraz świadczy o tym, że jestem zdrowy i szczęśliwy. Więc – szalony czy odważny – nie, to po prostu była konieczność.

Pan Winyl: Uwielbiam Soundtracki, kolekcjonuję je na winylach, do jakich filmów stworzyłaś ścieżki dźwiękowe.

Camille: Stworzyłam ścieżki dźwiękowe do czterech filmów dokumentalnych. Najważniejszy z nich dla Edgara Morina i jego „Kroniki spojrzenia”. Pisałam magisterkę o Edgarze Morinie, więc była to dla mnie wielka i emocjonalna okazja, ponieważ był on dla mnie gigantyczną inspiracją, szczególnie jego teoria na temat skomplikowanej myśli (complex thought). Na potrzeby tego dokumentu musiałam stworzyć coś na kształt muzycznych krajobrazów, a więc nie pełnych muzycznych kompozycji. Nagrałam też utwór inspirowany muzyką klezmerską we współpracy z innym muzykiem, z akordeonem i instrumentami dętymi, aby podkreślić żydowskie pochodzenia Morina. Jeśli chodzi o pozostałe filmy, to skomponowała na ich potrzebę proste, „naiwne” utwory fortepianowe.

Bartek Brzeziński

Pan Winyl: Premiera singla 7 października, album 11 listopada, czy będzie można Was zobaczyć na żywo?

Camille: Trudne pytanie! Znajomy zapytał mnie o to ostatnio, na co stwierdziłam, że nie jestem pewna czy te utwory pasują do koncertowej scenerii, ponieważ Bartek byłby zajęty swoimi muzycznymi zabawkami, a ja stałabym z przodu sama i śpiewała.

Bartek: Potrzebne są nam wizualizacje, które by na nas błyskały! Aby uzupełnić przekaz. Nie odwracać uwagi, tylko być jego częścią. Ponieważ myślimy obrazowo sądzę, że taki wizualny element byłby równoważnie istotny. Zabierze nam to pewnie trochę czasu, ale zdecydowanie o tym myślimy!

Pan Winyl: Pytanie, które musi paść w każdym moim wywiadzie: czy kolekcjonujecie winyle? Czy macie jakieś fajne wspomnienie związane z winylami?

Camille: Mam winyle, ale nie aż tak dużo, około czterdziestu dysków. Moje ulubione są autorstwa fortepianisty, który nazywa się Chilly Gonzales. Uwielbiam ich atmosferę. Kiedy zapuszczam mój „Chilly winyl”, to oznacza, „Chilly niedzielę’ z Chilly Gonzalesem. Leżę wtedy na kapanie i czytam książkę. Odtwarzam winyle głównie kiedy pada.

Bartek: To bardzo ciekawe, bo ja nie mam winyli, ale pamiętam, że były one obecne w domu, kiedy byłem dzieckiem. Nie miały jednak okrągłego kształtu. Wyglądały jak „pocztówki”. Można więc było posłuchać tylko jednego lub dwóch kawałków. I były bardzo kolorowe. Musiałbym zapytać moich rodziców, czy pamiętam to we właściwy sposób. Tak, czy inaczej, jest to moje pierwsze wspomnienie związanie z winylami. Nigdy ich jednak nie kolekcjonowałem. Najpierw miałem kasety, potem kompakty, a teraz streaminguję (śmiech). Mam jednak nadzieję, że mój pierwszy winyl będzie wydawnictwem ThunderFuzz. Trzymam kciuki, żeby udało nam się go wydać w przyszłym roku!

Pan Winyl: Dziękuję za rozmowę!

Bartek i Camille: Dziękujemy!

ENGLISH VERSION:

Pan Winyl: I will start our conversation with a question about film. What are your favourite soundtracks?

Bartek: For me, the soundtracks that I remember the most are from my teenage years, when I was actually buying cassettes with soundtracks, and the ones that I remember the most are the two by John Williams, so Steven Spielberg’s composer. The first one was “Jurassic Park”, but the second was “Schindler’s List”. “Schindler’s List” has this very long track at some stage which is 9 minutes long. It’s called “Schindler’s Workforce”, and for me this was a perfect soundtrack because you could listen to it and you could see pictures in your head that were not even in the movie. I remember I would listen to it seven million times. And I didn’t care about that fact that it was 9 minutes long, I would just go crazy with it.

Camille: I would start with Stanley Kubrick. I liked “Barry Lindon”, or the “Clockwork Orange”: he’s using classical tracks (Sarabande from Handel, Shubert Trio op.100), but sometimes he kind of transforms them into something completely electronic, kind of synthwave-ish, very futuristic. For example, in the Funeral March of Queen Mary from Purcell in the Clockwork Orange. I remember this.

Another, not so old movie, that impressed me a lot with its soundtrack is “Ghost in the Shell”, with Scarlett Johansson. The soundtrack was made by a Japanese composer Kenji Kawai. He did a very impressive track, which is called ‘Making of Cyborg’. A combination of a solemn rhythmical line (slow but very regular percussions) and a choir of women inspired by Bulgarians chants. This is very powerful. Bulgarians have a very long tradition of polyphonies, which is not the case in Japan. So, I think Kenji Kawai must have been very impressed with this type of music, which doesn’t have a proper equivalent on his Island, music there is homophonic.

Bartek: So, what do you think about Synthwave in the 80s, like in “Blade Runner”? Is this film music for you or is it just electronic?

Camille: Yes, this is film music as well. You can have orchestral music, or electronic Synthwave, I like both: when it goes with the images, it’s just powerful, no matter what genre it is.

Pan Winyl: I am asking for a reason as ‘Between Two Nights’ is not only a beautiful trip-hop track but it is also a soundscape of a cold and lonely night. How did you manage to create such a clear image using sounds?

Camille: I had to adapt myself to Bartek’s demo and production. But what came to me instinctively when I heard the track, is the image of a dark and lonely night. The instrumental alternates quiet verses and a powerful chorus, so I followed that idea and alternated whispered verses, and some sort of heartbreaking scream in the choruses. During the verses, the voice seems not to have the strength to be heard, to rise. As if the weight of grief was too heavy to bear. In contrast, the chorus seems to be a mighty call, like ‘people, help me’, SOS! This is reinforced by the fact that since the beginning we are in a minor key, and you don’t expect the chorus to end with a chord in Major. This is an unexpected resolution and makes this chorus so impressive.

Bartek: The only thing I would say is that I probably recorded it in the middle of the night. I think it’s one of those tracks that I made during the pandemic, when I would wake up randomly at 4 am and feel like ‘I have to make music!’. And then you know, of course it was dark, cold and kind of sleepy, kind of oneiric in that sense. And I would just naturally go for that kind of sound. Which is good because I like this kind of songs. That’s the night element I think, in the composition, because I would just be really half asleep, pressing on my keys, you know!

Pan Winyl: When you make music, do you think with pictures, colours, sounds? Or maybe something else?

Camille: I think with sounds, landscapes and emotions. And when I say emotions, I mean the physical manifestation of it, and the mental state in which this emotion put you into.

Bartek: For me it’s pictures actually. When I make music or when I listen to music, it doesn’t really matter – I see pictures. I don’t really see colors like I know some people who are super sensitive to sound do, and that can trigger different emotional responses in terms of colour, etc. For me it’s more like shivers: if I have them, that’s great. But on top of that, it’s actually images. If I see a story then I’m like ‘Ok, this is a good track’. Otherwise I wouldn’t send you a demo, basically, because it’s a useless one.

Camille: Does it start for you with a picture?

Bartek: I think it starts for me with a feeling. But then when I press something on my music interface, then I start seeing things. And for me it’s like: Ok, I can go in that direction but it’s actually an image of what I feel, and then it evolves into a story. That’s why I don’t like instrumental tracks. They need to have a story, I like lyrics to accompany the music.

Pan Winyl: So, how did you meet, Camille from south of France, and Bartek from the north of Poland?

Camille: We met at work actually, we are working together.

Bartek: Yeah, we work at a Luxembourgish streaming service, and we met at work, as I interviewed Camille once and then, that’s how it started!

Camille: That’s true that we feel very European, as Bartek is Polish, I am French, and we met in Luxembourg!

Bartek: Yeah, I do feel like that! I haven’t lived in Poland since I was 26. So, for me to think that I would not consider myself European would be a bit silly. Because I lived in Poland, I lived in Ireland, then in the UK, and now in Luxembourg. I have contacts all over Europe including you in the south of France. So, you know, in that sense, just the place where we met doesn’t really matter as much as the meeting itself.

Camille: True, but yes Luxembourg is a place where you feel European.

Bartek: You do, because it’s over 100 nationalities living in Luxembourg. Everybody is embraced in that sense.

Pan Winyl: Do you create by contrasting each other or rather complementing? I am asking about your personalities?

Camille: I think we are complementing each other. I am a dreamy kind of person. I spend a lot of time in my imagination, and building things is taking me a lot of time. We don’t have the same rhythm. A single track can take me more than a year before I’m happy with it and before I consider it fully completed, finished. Bartek’s rhythm obliged me to be faster and to provide him with content even though I consider I could have done much better (for some tracks) with more time. But at least we’ve been able to produce 7 tracks in less than a year. That is something that I am not able to do alone at all.

Bartek: Yes, it’s definitely complementing. And I wouldn’t say ‘contrasting’ even if it was complementing and contrasting at the same time. I wouldn’t say that, because I think we have a common language. And I think that’s how it started, even though you were resistant at the beginning, but I think there is a common language because we listen to the same stuff, or a very similar vibe. And this is important to me because, I don’t necessarily want to fight with the contrasts. I kind of feel like, you bring something, and I bring something, and it’s completely… you!

Camille: Yeah, it’s a mix of us.

Pan Winyl: I have never felt like hopelessly screaming in the middle of the night but I can perfectly imagine this emotional state while listening to ‘Between Two Nights’. Did you create this song based on your own experiences?

Camille: Absolutely. The first 20 years of my existence were difficult. I was a sad person back then, due to different circumstances. Life was painful to me, and I spent a lot of nights just crying, not seeing the positive aspects of life. But this is not the case anymore, I am very happy today. The more time passes, the happier I am!

Bartek: So, it was a memory?

Camille: Yeah. I mean this was something I experienced a lot.

Bartek: For me it was an image rather than a personal experience. I guess I am a very sad person! (laughter). Every time I would listen to sad music, like the moment I discovered Portishead, I knew this was my vibe. It doesn’t mean I like depressing myself, it just means that I am more reflective, introspective. Such music speaks to me with emotion and I want to convey the same emotion as a producer. So, it doesn’t mean that I am a sad person all the time, it just means that when I sit down, at 4 am, in front of my computer, then I feel like sharing something. It is deeply rooted in me, so it is more important than making up emotions. I don’t create anything in this sense, I just replicate what I feel.

Pan Winyl: Camille, you gave up music for some time due to chronic pain. What convinced you to go back to it?

It was Bartek, definitely, because I am still stuck with my right hand at the moment so the maximum time I can play the piano, which is my favourite instrument, is about thirty minutes. But, with Bartek, I found a new way of making music, not limited by one instrument. It was a new way of going back to music, because I am not a singer usually, I didn’t take any singing lessons. But actually, I sing every day at home alone. So, it was a very nice experience to start this project, to see where it goes, and if I can share emotions with my voice, in addition to production made by someone who knows how to do it. It was a good opportunity. But I was a bit resistant, because for a long time, I have been really ‘elitist’ with music, with myself making music. I wanted it to be perfect. It would take me ages to create a track. So, yes, Bartek convinced me to go back to the kind of music that I didn’t experiment with before.

Pan Winyl: Bartek, you gave up working in financial services in order to make music. You went to Abbey Road Institute as a mature guy. What made you decide to take such an insane and brave step in your life?

First of all, thank you for the ‘mature guy’. I don’t feel like a ‘mature guy’, ha ha! But this is a very serious and dark story, unfortunately. The fact that I left financial services was really a cry for help. I knew that first of all, it was indeed a cry for help, but secondly, I felt like my dreams were dying, and if I didn’t do anything, it would be very difficult for me to look at myself in the mirror twenty years later. So, that was not a brave step, or an insane step, it was just necessary. It was very difficult, as I was met with a lot of doubt from some of my own friends, and a lot of disbelief. In a sense that this was really… I mean, I was 39 when that happened, so – middle-life crisis? Should I buy a Porsche, or should I go to a music school? I mean, this was none of that, of course. I had spent so much time in my life chasing other people’s goals that I had to take care of myself, not to completely go crazy, or to end up completely upset with my life choices. The fact that I am here at the moment means that I am actually healthy and happy. So, insane or brave, no, it was just necessity really.

Pan Winyl: I love soundtracks and I collect them on vinyl. Camille, what movies did you create soundtracks for?

I made soundtracks for four documentaries. Firstly, for Edgar Morin, “Chronique d’un regard” (“Chronicle of a Gaze”). Actually, I wrote my Master’s thesis about Edgar Morin, so for me it was a huge and emotional opportunity because he inspired me a lot, especially his theory about Complex Thought. For this documentary, I had to create different soundscapes, so it was more sound design than proper musical compositions. I also created a track inspired by Klezmer music in collaboration with another musician, with an accordion and brass, to evocate Morin’s Jewish origins. For the other documentaries, I composed simple, ‘naive’ contemporary piano pieces.

Pan Winyl: The single comes out on the 7th October, and the album’s release will be on the 11th November. Is there a chance to see you perform live?

Camille: Difficult question! Actually, a friend asked me if we could do a live performance but I said: “I am not sure if these pieces fit with a live performance because Bartek would be behind me with his music devices and I would be alone singing.”

Bartek: We need some video slideshow flashing lights at us! To complement, not to distract, but to be a part of the show. Because we think with images, I guess the visual element would be equally important. So, that’s going to take some time but we definitely think about it!

Pan Winyl: Finally a question which must be asked in each of my interviews: do you collect vinyls? Do you have any cool memories associated with vinyls?

Camille: I have vinyls but actually not that many, about 40 of them. My favourite ones are by Chilly Gonzales, the pianist. I like their atmosphere a lot. When I play my ‘Chilly vinyl’, it means it’s a ‘Chilly Sunday’ with Chilly Gonzales, and I would just stay on my sofa, reading a book. I play vinyls mostly when it’s raining.

Bartek: That’s interesting because I have no vinyls but I remember when I was a child there were some very small vinyls at my home. They were not round but shaped as postcards. So, you could listen to one, maybe two tracks, and they were very colourful. I would need to check with my parents if I remember this correctly. Anyway, that’s my first memory associated with vinyls. I never collected them later though. I actually collected whatever was available to me at the time, so I had cassette tapes, and then later CDs. And now I’m streaming, ha ha! But I hope the first proper vinyl I will own, will be the ThunderFuzz one, so fingers crossed we manage to do it next year!

Pan Winyl: Thank you.

Camille and Bartek: Thanks.

Pozdrawiam

Agnieszka Protas


Jeśli podoba Ci się to co robię, to możesz postawić mi kawę.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *