niektórzy z was pamiętają rok 2008? jeździłem na carbooty, znajdowałem winyle i pokazywałem je na yt i fb. pisaliście: „chcę to”. prosto, bez filtrów, bez walki o uwagę. platformy nam pomagały. to był czas organicznej radości i prawdziwych spotkań pasjonatów.
dziś ten świat to upiór.
pięciu ludzi posiada internet. bawią się algorytmami, modelując naszą rzeczywistość. meta wie, że ich aplikacje nas niszczą, dorosłych, młodzież i dzieci. nasza kreatywność stała się paliwem dla maszyny do mielenia ludzi. system przestał być kontrolowany przez kogokolwiek.
jesteśmy jak bateryjki w matrixie. nasza energia to uwaga, którą z nas wysysają.
przez lata ciężko pracowałem, żeby dostarczać nie tylko winyle ale też wartościowe i ciekawe treści. uległem manipulacji jak wszyscy, że moja twórczość to nie praca. że jeśli będę posłuszny algorytmom, to „może kiedyś coś”. internet, który miał łączyć, stał się głównym miejscem podziału. nawet drobna różnica opinii o płycie wywołuje wojnę. algorytmy to lubią. karmią się naszym hejtem.
mam dość. wysiadam.
od dwóch lat jestem na orbie. to miejsce bez hejtu i bez algorytmów. na mojej ścianie widzę treści ludzi z wysp kanaryjskich, z kanady, z finlandii i reszty świata. spotykam ludzi zaangażowanych i twórczych. znów widzę pasję w ich domach, tak jak kiedyś. wszystko po angielsku, póki co. ale mamy już mały polski przyczółek!
czym to się różni od fb: nikt tam nie pracuje za darmo, wszystkie treści należą do nas. każda aktywność jest ważna i buduje naszą pozycję, a nie korporacji. aplikacja umożliwia twórcom zarabianie od pierwszego dnia, bez pośredników, bez armii followersów. to organiczny przepływ wymiany. tak po prostu powinno być. to miejsce, gdzie nawet jeśli samemu nie kreujecie tak zwanego contentu, możecie poprzez różne mechanizmy być wynagradzani za wasze zaangażowanie.
czy zostałem milionerem? nie. ale nie oddaję już swojej pracy korporacjom. mam czas na życie. prowadzę merytoryczne rozmowy, czasem śmieszne, a czasami głupkowate, zawsze ludzkie. bez algorytmów, które chcą nas poróżnić.
zapraszam cię do tego świata. cena? nowa technologia. wyjście z strefy komfortu. to nie jest intuicyjne. meta przez 10 lat trenowała nas do jednego, żeby scrollować. wszystko, co wyjątkowe i ludzkie, jest dla algorytmów błędem. chcą, żebyśmy byli tacy sami. chcą, żebyśmy byli podłączeni do „cyca marka” i karmieni nienawiścią.
nasze życie to nie chodnik dla czyichś kciuków.
droga do wyjścia nie jest łatwa, ale jest prosta. wymaga porzucenia strefy komfortu. jeśli liczy się dla ciebie autentyczność, bezpośrednie relacje i swoboda, to musisz tam być.
wołam cię, bo sprawdziłem to miejsce. sprawdziłem ludzi. stworzyłem tam część świata dla nas.
chcesz poznać inny świat? spotkajmy się online. przeprowadzę cię przez zawiłości orba. i w końcu odetchniesz, ale zanim jednak… potrzeba torchę wysiłku.
ja w orb spędziłem już ponad 2 lata, także wiem jak się poruszać, co robić, jak robić. dołącz, naprawdę będzie fajowo!
wypełnij formularz poniżej. spotkajmy się na „stronie b”.