PIOSENKI NA GIEŁDZIE

panwinyl/ 26 marca, 2020

PIOSENKI NA GIEŁDZIE. PIOSENKI JAKO AKTYWA. Czyli o tym, że własność intelektualna jest coś warta i opłaca się w nią inwestować. Gdy ceny akcji przedsiębiorstw w branży muzycznej lecą na łeb na szyję (Live Nation zanotowało spadek o 37%) to Hipgnosis (wydawca i inwestor w sektorze własności intelektualnych) notuje wzrost o 1 dolara na akcji względem ceny sprzed epidemii. PIOSENKI NA GIEŁDZIE Założyciel Hipgnosis, Merck Mercuriadis, tłumaczy to tym, że własnie taka jest moc dobrej muzyki i świetnych piosenek. Dodaje również, że ta sytuacja pokazuje środowiskom finansowym, że dobra piosenka jest świetnym aktywem, ponieważ jest zawsze konsumowana. Jeśli świętujesz, słuchasz muzyki, jeśli się z czymś zmagasz, jak my teraz, słuchasz muzyki. Czy mówili Ci, że z tego chleba nie będzie, żebyś zajął się poważną robotą? A jednak, wasze własności intelektualne mogą mieć wartość i realny wpływ na światową gospodarkę. W innym miejscu ten sam magazyn mówi o spadku zainteresowania nowościami, a także muzyką rozrywkową. Obecnie ludzie chętniej sięgają po muzykę klasyczną, czy folk. Może to oznaczać kilka rzeczy, między innymi, jak to ujął mój przyjaciel Władek Foltyński: zwłaszcza w ostatnich tygodniach chętniej sięgam po rzeczy ponadczasowe, co by znajdowało odzwierciedlenie w powyższych statystykach. Mam nadzieję, że te informacje choć trochę poprawiły humor tym, którzy po trosze tracili nadzieję, że to co robią ma sens. Kochani Ludzie Muzyki: MA TO SENS! Potrzebujemy dobrej muzyki i dobrych piosenek, na czas świętowania, na czas smutku, na czas gdy mierzymy się z przeciwnościami, potrzebujemy ich żeby żyć! Pozdrawiam Pan Winyl Źróło: https://www.musicbusinessworldwide.com/the-value-of-music-hipgnosis-share-price-is-now-higher-than-it-was-pre-covid-19/ To może Cię zainteresować:

PRACA Z DOMU, JAK SOBIE RADZIĆ?

panwinyl/ 25 marca, 2020

Praca z domu oznacza tylko tyle, że robimy to samo, tylko z domu. Jak sobie radzić, gdy co chwile coś nas rozprasza, nie ma nad nami szefa i sami musimy siebie pilnować? Pracuję z domu od 3 lat. Na początku myślałem, że sobie ustalę wszystko tak jak ja chcę. Będę zaczynał pracę w południe i pracował po nocach. Że będę miał 2 h przerwy na obiad, w tym 1 h drzemki. Będę słuchał muzyki głośno i będę sobie tańczył. I wiele innych podobnych “luksusów”, o których marzyłem pracując w biurze. Rzeczywistość jednak zweryfikowała wszystkie te wyobrażenia. PRACA Z DOMU, JAK SOBIE RADZIĆ? STANOWISKO PRACY Myślałem, że będę pracował na kanapie, z nogami wyciągniętymi na ławę i laptopem na kolanach, w koło porozrzucane papiery, gdzieś między tym kubek kawy. I tak przez chwilę było, ale kręgosłup nie dał rady. Żeby wydajnie i zdrowo pracować, zaanektowałem biurko żony i porządne krzesło z podłokietnikami i oparciem. Mam to szczęście, że mam osobny pokój, który przeznaczyliśmy na biuro. Wydzielenie przestrzeni do pracy, na czas pracy jest mega istotne. Można zamknąć się w kuchni, w sypialni, w piwnicy, na strychu, gdzieś gdzie będą przyjazne warunki pozwalające się skupić. Żeby uniknąć dodatkowej frustracji związanej z izolacją wydzielone stanowisko pracy, jasne, ciepłe i zapewniające, przynajmniej na czas pracy spokój, moim zdaniem to podstawa. UBIÓR Szlafrok i klapeczki, mimo, że są super wygodne, to nie są najlepsze elementy ubioru w pracy. Podejrzewam, że mając nawet super odjechanego szefa, nie tolerowałby on takiego ubioru w pracy. Poza dniem szlafroka i klapeczek, gdzie wszyscy przychodzą tak ubrani. Kiedyś gdy pracowałem jako sprzątacz w UK, poznałem pewnego biznesmena. Który do biura chodził ubrany w garnitur i zawsze miał elegancko wypastowane buty. A jego biuro mieściło się obok salonu. Zapytałem go, dlaczego tak się ubiera, przecież jest w domu. Odpowiedział, że od 9 do 17 jest w pracy. Na początku myślałem, że ubiera się tak, bo widzą go ludzie jak prowadzi rozmowy przez skype. Ale przecież, nikt nie widzi go od pasa w dół. Zrozumiałem potem, że to jego uniform. Ubranie, które wskazuje na to, że jest w trybie i czasie pracy. Dlatego to ważne! Jeśli do pracy chodziłeś w szlafroku i klapeczkach, to niech tak zostanie, a jeśli twoje ubranie zawsze było schludne i ładne, to nie zmieniaj tego. Nie rób psychice, tego, czego ona nie lubi, nie zmieniaj. Staraj się utrzymać rutynę sprzed izolacji, na ile to możliwe, ubierając się jak do pracy. PRZERWY I JEDZENIE Jeśli myślisz, że w każdej chwili możesz podskoczyć do lodówki i możesz coś przekąsić, to dobrze myślisz. Będziesz co chwilę leciał do lodówki. A to kawałek chlebka, kabanosik, słoiczek musztardy, a to szybka kanapeczka, a to jabłuszko itd. Jeśli nie masz wyznaczonych przerw na śniadanie, kawę, obiad, to właściwie będziesz w module ciągłej przerwy. Staraj się zachować, w miarę możliwości, rutynę przerw, jakie miałeś w pracy. Twój organizm Ci za to podziękuje. Przygotowuj sobie jedzenie, tak jak do pracy. Jeśli miałeś zwyczaj korzystać z jedzonka na wynos, to może być trudne, ale warto o

Read More

NIECH ŻYJE MARKETING

panwinyl/ 18 marca, 2020

Marketing umarł, pisałem niedawno, niech żyje marketing, piszę dziś. Myślę, że umarł marketing jednostronnych komunikatów, a nowe życie zaczyna marketing, który zamienia się w dialog. Obecna katastrofa, zweryfikowała wartość wielu profili na Insta czy FB. Prawdzie życie kontra lajki. Media społecznościowe, które stworzyły obietnice “budowania społeczności” rozczarowały. Owszem istnieją społeczności, ale tylko w tych mediach. Nie mają odbicia w rzeczywistości. Sytuacja się zmieniła, na jaw wyszło, że to, co od zawsze stanowiło o przetrwaniu, jest jak najbardziej aktualne: bliskie, oparte na zaufaniu relacje. NIECH ŻYJE MARKETING To nie jest koniec świata, to początek nowego świata. Nikt nie wie, co będzie. I to jest najpiękniejsze, bo to co będzie, zależy od tego co zrobimy. Nikt nie może powiedzieć, że coś robisz źle! Bo nikt nie wie, co będzie dobre, a co złe. Zatem wszyscy stajemy się pionierami. Oto czas, w którym pytamy, nie tylko siebie: czego chcę, ale pytam też innych. Jest to interesujące, ponieważ chcemy poznać drugiego człowieka, żeby się do niego zbliżyć. Żeby go poznać i dać się poznać. Nie bać się. Nie bać się tworzyć kontrkulturę prawdy, to jest opartej na prawdziwych relacjach, z prawdziwymi ludźmi. Budowanie swojej platformy, gdzie jesteśmy my i społeczność, do której należymy. Gdzie jesteśmy wolni od przypadkowych treści zaśmiecających nam życie, na których obecność nie mamy wpływu. Budowanie plemienia, w którym będziemy szanowani i będziemy czuć się bezpiecznie. To myślę, nowe zadania stojące nie tylko przed artystami, ale każdym z nas. W dobie nowoczesnych technologii, to może być bardzo proste. Strona internetowa, mailing, przemyślana komunikacja. Warto stworzyć możliwość wyjścia z social mediów, do własnej oazy, a z niej do spotkań w realu. Pozdrawiam Pan Winyl Powiązane artykuły:

MARKETING UMARŁ

panwinyl/ 16 marca, 2020

Marketing umarł. Jak się zachować w obecnej sytuacji? Jak powiedział Antoni Słonimski: “Jeżeli nie wiesz, jak się zachować, zachowuj się przyzwoicie.” Marketing umarł. Koniec pudrowania rzeczywistości. W trudnej sytuacji z ludzkich serc wypływa to, co w nich jest. Jedni mają mąki na trzy epidemie, a drugi będzie głodował. Jedni, krzyczą, że nie odwołają koncertów, po prostu będą się trzymać z dala od publiczności, a inni dają koncerty on-line za free. To jak dziś się zachowujesz, na scenie, w sklepie, na ulicy, w pracy, w szkole, wyznacza miejsce, w którym się znajdziesz, gdy wszystko się skończy. Moralność i przyzwoitość jest jedna. Baczmy, byśmy po tej całej aferze, nie potrzebowali grubo nakładanego marketingu żeby przypudrować wstyd. Pozdrawiam Pan Winyl Powiązane artykuły:

GDY ŻYCIE WRÓCI DO NORMY…

panwinyl/ 11 marca, 2020

Życie wróci do normy. Piszę te słowa w dniu, w którym zostały zamknięte szkoły, uczelnie i instytucje kultury na dwa tygodnie. W tej chwili, gdy poczucie zagrożenia się wzmaga, z półek sklepowych masowo znikają podstawowe produkty, większość koncertów moich przyjaciół jest odwołana, mnie nachodzą myśli, jak będzie wyglądać życie, gdy to wszystko się skończy. Bo się skończy: “Przecież kiedyś musi przestać padać.” Zanim ten czas minie, to mamy jeszcze chwile “koronoferii”, jak to ktoś ironicznie określił. Aszdziennik pół żartem, pół serio napisał o tym, że Netflix wykupił na ten czas dodatkowe serwery za 20 mld. dolarów. Aktorzy teatrów i piosenkarze sami sobie dają pracę na Tik Tok-u nagrywając 60 sekundowe występy. Na horyzoncie widzę, jak nadciąga w burzy tumanów, bezczynność z globalnym usprawiedliwieniem. Świat się zatrzymuje, po raz pierwszy w historii, wszyscy mamy wymówkę, nasze prokrastynacje wyciągają leżaczki i zamawiają drinka z palemką. Coś mi jednak podpowiada, że poddanie się tej atmosferze, nie jest najlepszym pomysłem, bo ten świat za jakiś czas (oby jak najszybciej) ruszy ponownie. Czuję podskórnie, że gdy to się stanie, to niby będzie tak samo, ale jednak, coś się zmieni. Patrząc na to co się dzieje, odnoszę wrażenie, że świat już nie będzie taki sam. Doświadczenie, którego jesteśmy wszyscy uczestnikami może mieć wpływ na to jak będziemy postrzegać bliskość z drugim człowiekiem, relacje rodzinne i społeczne, przestrzeń publiczną, zgromadzenia, festiwale czy koncerty. To, co może być pośrednią konsekwencją tej epidemii to nieufność wobec bliskości. Taki, że tak to ujmę, mentalny kondom. Ogólne zabezpieczanie przed drugim człowiekiem. Seth Godin kilka tygodni temu napisał na swoim blogu, parafrazując, że oto możemy stać się świadkami końca kultury uścisku dłoni. Gest ten wyrażający bliskość, równość, pojednanie, szacunek, porozumienie czy przyjaźń, po 500 latach może odejść w zapomnienie. Gdy życie wróci do normy! Gdy opadnie kurz i życie zacznie wracać do normy. Może się okazać, że ta norma jest już jakaś inna. Piszę te słowa, ponieważ myślę, że to jest ważne, aby unoszący się w powietrzu strach nie wywołał spustoszenia w naszych pojęciownikach i nie narobił tam bałaganu. Aby nie stało się tak, że bliskość i intymność z drugim człowiekiem, zacznie wzbudzać w nas niechęć, lęk czy obrzydzenie. Dbajmy o higienę naszych myśli, uczuć i emocji w taki sam sposób jak o czystość naszych dłoni. Pozdrawiam Pan Winyl Inne artykuły Pana Winyla, które mogą Was zainteresować:

JAK BUDOWAĆ FANBASE W INTERNECIE?

panwinyl/ 16 stycznia, 2020

Jak budować fanbase przez własną stronę internetową! Zanim przejdziemy do konkretów, zaczniemy od podstawowego pytania. Czy Ty lub Twój zespół macie stronę internetową? Bloga chociaż? Własne miejsce w sieci, swój kawałek internetu? Czy zastanawiałeś się kiedyś nad tym, dlaczego jest to potrzebne? Ponieważ bez strony internetowej trudno jest zbudować bazę fanów. Żyjemy w czasach, w których swoje witryny mają wszystkie branże i firmy. Jednak nie wiadomo z jakiego powodu, wielu artystów uważa, że to narzędzie nie jest im potrzebne. Spotkałem się nawet z opiniami, że jest bezcelowe, bo przecież tę rolę pełnią kanały social media. Pokażę Wam, że posiadanie własnej strony lub bloga nie musi być trudne, a na dodatek może przynieść korzyści i być zgodne z wizją artystyczną. DLACZEGO ARTYŚCI POTRZEBUJĄ STRONY INTERNETOWEJ? Po pierwsze: budujecie swoją platformę. Warto zadać sobie istotne pytanie – jeśli przez przypadek stracilibyście wasze kanały społecznościowe, jakie miejsce będzie służyło do komunikacji z fanami? Powodów ewentualnej awarii social mediów może być wiele. Zaczynając od ataku hakerskiego, kończąc na upadku fejsbuka (tak, jest to możliwe). Własną stronę internetową i bazę danych można porównać do posiadania nieruchomości lub oszczędności na koncie w banku. Po drugie: strona internetowa pozwala gromadzić wokół zespołu fanów. Na stronie macie możliwość opowiedzenia o sobie w sposób, na który nie pozwala żadne inne medium. Jest wizytówką i elementem autoprezentacji. Sposób jej zaprojektowania, styl grafik, język i różnorodność treści wyraża artystyczną tożsamość twórcy. Stworzona zgodnie z Waszą wizją witryna internetowa może być istotnym elementem wizerunkowym Po trzecie: na stronie internetowej możecie mieć własny sklep (to na inny artykuł, bo sprawa jest skomplikowana, wchodzą w grę sprawy fiskalne, magazynowe na stronie internetowej możecie bez żadnych pośredników dystrybuować płyty czy merch. To jednak temat na inny artykuł, bo sprawa jest skomplikowana – w tym przypadku w grę wchodzą sprawy fiskalne, kwestie magazynowe itp. Po czwarte: strona internetowa umożliwia przedstawienie nie tylko historii zespołu, składu czy najważniejszych osiągnięć. Za jej pośrednictwem możecie pokazać kim jesteście, o czym myślicie, jaki jest Wasz światopogląd. Ludzie są ciekawi artystów poza sceną – możesz im pokazać kawałek swojego świata. Po piąte: strona internetowa daje możliwość spersonalizowanej komunikacji. Jeśli myślicie, że mówię o newsletterze – słusznie! Wielu z Was od razu ma odruch wymiotny i myśli – SPAM! Niekoniecznie, i już tłumaczę dlaczego. Przypuśćmy, że jestem fanem zespołu i wchodzę na stronę, która umożliwia zapisanie się na newsletter. Dokonując tego wyboru i zostawiając adres mailowy, spodziewam się wiadomości. Wartościowe treści i ciekawe informacje są czymś, czego oczekuję. Jednak jeśli newslettery będą niedopracowane i bezsensowne – dopiero wtedy traktuję je jako SPAM. Jeśli nie masz strony internetowej, a chciałbyś mieć to skontaktuj się ze mną. Oferujemy proste strony dla zespołów w niskich cenach. JAK BUDOWAĆ FANBASE NA STRONIE INTERNETOWEJ? Co to jest fanbase? Wasza baza fanów – czyli ludzi, którzy lubią Was i Waszą muzykę. Jeśli kwestia czy mieć czy nie mieć strony jest w Waszym przpadku Samo zbieranie adresów mailowych, tylko po to, by potem wciskać ich właścicielom płyty czy koszulki mija się z celem. Trzeba zatem sobie odpowiedzieć na pytanie:

Read More

JAK WYDAĆ PŁYTĘ CD, ŻEBY LUDZIE CHCIELI JĄ KUPIĆ?

panwinyl/ 9 stycznia, 2020

Wydać płytę CD: łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. Zanim roztrwonisz swoje pieniądze na wydanie płyty, warto zadać sobie trochę pytań. Bo wydać kasę na płytę, której nikt nie będzie chciał wziąć do ręki jest bardzo prosto. Dziś prezentuję wideo, w którym odpowiadam na bardzo poważne pytanie: jak wydać płytę CD, żeby ludzie chcieli ją kupić? Pytanie może Wam się wydać dziwne, ale to z czym najczęściej się spotykam to z marudzeniem artystów na zalegające w piwnicach kartony z płytami. Na pewno nie rozwiążę wszystkich problemów, ale z pewnością to co mam Wam do przekazania, pozwoli zminimalizować ryzyko. Bo przecież oprócz okładki, tam musi też być wspaniała muzyka! Jest kilka spraw nad, którymi warto się zastanowić. Po pierwsze, czy na pewno powinniście wydawać płytę? Może lepiej puścić tylko w sieć? Jeśli podejmujecie taką decyzję, to czy wydać EP, singiel a może od razu album? Jeśli tak, to w jakiej formie, jewel case czy digipack? Płyta CD na wyciągnięcie ręki Wydać płytę CD? To proste! Zachęcam do obejrzenia filmiku, z którego dowiecie się: dlaczego warto wydać płytę CD, po co ją wydać, jak ją wydać, co jest najważniejsze, na co zwrócić uwagę? Dowiesz się również z jakich elementów się składa płyta CD, a właściwie album, bo przecież płyta CD to tylko płyta CD. Oraz jak zabrać się do złożenia tej ilości elementów do kupy, tak aby wyszło z tego arcydzieło. W programie wykorzystałem płyty następujących artystów: jestemAlpha. (Alpha.), Freenology, .WAVS, Nowomowa, Eliza A. Tkacz, IKSY i Mean Machine. A w tle przez cały czas leci mona polaski! Albumy Freenology, .WAVS, Nowomowa, mona polaski, Eliza A. Tkacz możecie nabyć w naszym sklepie www.chodzasluchy.com. Jeśli jesteś zainteresowany/a dystrybucją w naszym sklepie skontaktuj się z nami: store@chodzasluchy.com, mamy unikalną ofertę dla niezależnych zespołów: WSZYSCY ZADOWOLENI! To bardzo prosty system sprzedaży, w którym nasi klienci są wynagradzani Waszymi płytami, za które my Wam płacimy. A już niebawem Jak wydać płytę winylową? Temat bardziej skomplikowany i ryzykowny, ale jakże wdzięczny!

ZESPÓŁ MÓW POMAGA UTWOREM "DALEKO"

panwinyl/ 8 stycznia, 2020

Jak można pomóc tym, którzy są daleko? Zespół MÓW pomaga utworem Daleko. Historia zaczęła się gdy liderka zespołu MÓW, Ania Bratek, miała okazję porozmawiać z Radkiem Siewniakiem, który będąc fizjoterapeutą postanowił wyjechać do Iraku, aby tam pomagać ludziom. Klip do utworu ukazuje Irak, a dokładnie jest impresją złożoną z ujęć nagranych w irackich miasteczkach – mówi Ania. Daleko nowy utwór Jeśli znacie dokonania zespołu MÓW, to wiecie, że możecie się spodziewać najlepszości, tak samo na poziomie lirycznym jak i muzycznym. Nie dziwi zatem, że band i tym, razem serwuje nam cudnie przyrządzone danie muzyczne. Choć trochę inaczej. Bardzo szanuję, to co kapela robi, cenię sobie teksty Ani. W utworze Daleko mierzy się z trochę obcą dla siebie materią, tak mi się wydaje, czyli publicystyką. Pewnie dlatego tekst jest obdarty z charakterystycznej dla autorki liryki, pełnej pięknych zabaw słownych. Opowiada wprost, dosadnie, z dużą dozą pewności tego, że to o czym opowiada jest naprawdę ważne. Moim zdaniem, świetnie się to Ani udało. Daleko to utwór opowiadający o szczęściu. Ale jak? Jeśli przeprowadzilibyśmy ankietę, czym jest szczęście, nie spodziewałbym się wielu odpowiedzi w stylu: szczęściem jest dla mnie spotkanie drugiego człowieka. Bardzo mnie cieszy, że Ania napisała ten utwór a zespół go zagrał. To nie jest kwestia chwili zatrzymania się i zgodzenia, że MÓWi prawdę. To jest sytuacja, w której należy zdrowo się zastanowić nad tym, czy jeśli nie cieszę się ze spotkania z innym człowiekiem, to czy aby coś mi nie umyka w życiu? Piosenka opowiada o spotkaniu człowieka z człowiekiem z perspektywy osoby pracującej w Iraku, obserwującej życie ludzi, zwykłych ludzi, którzy nie mają nic więcej, oprócz siebie. Pięknie Ania to ujmuje w refrenie: Prawdziwą mądrość posiedli. Mądrość wynikająca z tych spotkań i przekonania, że każdy człowiek wart jest spotkania, chwili uwagi, rozmowy. Muzycznie zespół wsparł kwartet smyczkowy Altra Volta: Jacek Dzwonowski – skrzypce, Leszek Sojka – skrzypce, Aleksandra Marko-Lech – altówka, Michał Lech – wiolonczela. POMÓŻ Z Daleko Zespół MÓW piosenką Daleko pomaga zebrać środki dla irackich dzieci cierpiących na hemofilię i talasemię. Jeśli się chcesz zrzucić to kliknij przycisk poniżej: A poniżej piękna LIVE sesja dla Vintage Session z końca minionego roku. Polecam również posłuchać i pooglądać. Warto przyglądać się twarzom zespołu, oni się uśmiechają bardzo pięknie. Jeśli lubisz ZESPÓŁ MÓW, to zobacz też ten artykuł: Natalia Orkisz: Trzy Wcielenia.

NATALIA ORKISZ: TRZY WCIELENIA

panwinyl/ 20 grudnia, 2019

Latem przeprowadziłem wywiad z Natalią Orkisz z trio akustycznego Box Anima. Natalia jest w nim wokalistką i gra na wiolonczeli. Poza zespołem tworzy pod pseudonimem Namena Lala. Ponieważ bardzo lubię Natalię i to co wyprawia na polskiej scenie muzycznej, to chcę i Was zarazić jej muzyką. A zatem: Natalia Orkisz i jej trzy wcielenia: O Natalii Po pierwsze ma wyjątkowy głos, gdy wskoczysz na wysokie jego fale, dasz się ponieść, zabierze cię pod rozgwieżdżone niebo, po drugie, nieprzeciętna wrażliwość na drugiego człowieka, głębokie teksty wypływające z własnych przeżyć. Po trzecie, muzyka: folkowo, progresywna, akustyczna. Ponad to znajdziecie tutaj piękną stronę wizualną. Wcielenie pierwsze: Natalia Orkisz: Namena Lala: Posłuchajcie i zobaczcie najnowsze video utworu Foki. Materiał został zarejestrowany w Studio Leonard 27, a za realizację odpowiada Wytwórnia Pikseli. Namena to jedna z egzotycznych wysp Fidżi, pełna niespotykanych ptaków. A Lala? Tak pieszczotliwie zwracają się do Natalii najbliżsi. Posłuchajcie jak to się łączy w tej muzyce: Drugi wcielenie: Natalii Orkisz: Box Anima – akustyczne trio. Z wywiadu możecie dowiedzieć się, między innymi, że członkowie zespołu są dziećmi rodziców, którzy się rozwiedli. Natalia w wywiadzie szczerze opowiada o tej sytuacji. Dlatego zamieszczam poniżej ich teledysk do utworu Przytulanka, które w liryczny sposób opowiada o tych doświadczeniach. Zespół będziecie mogli zobaczyć w kwietniu 2020 na kolejnej edycji Spring Break Festival w Poznaniu. Niemniej jednak Przytulanka to już zamknięty rozdział w karierze zespołu (2016/17). A poniżej najnowsze wideo, również LIVE SESSION, nagrane w Zet Pe Te w Krakowie jesienią tego roku, pt.: Kły. Trzecie wcielenie: Natalii Orkisz: Natalia Orkisz. Właściwie to pierwsze jej wcielenie, najważniejsze, czyli ona sama, w swej istocie. Zaproszona przez reżysera Studia Piosenki Teatru Polskiego Radia do koncertu poświęconego twórczości Kasi Sobczyk w Programie Pierwszym Polskiego Radia, pt.: Opowiedz mi swoją historię, zagra i zaśpiewa jutro (21/12/19) o godzinie 21.05. Zapraszam Was do słuchania,zapewne będzie to niezapomniane wydarzenie muzyczne. Trzy wcielenia Natalii Orkisz: Solo, Box Anima i Namena Lala to trzy różne emanacje muzyczne. Te trzy kreacje sceniczne, łączy jednak, wspólna nić. Ponieważ Natalia jest wykształconą instrumentalistką, w jej graniu i śpiewaniu nie da się tego nie zauważyć. Niemniej jednak, niech Was to nie zmyli, pod płaszczykiem profesjonalizmu znajduje się prawdziwy artystyczny pokład złota, emocji i uczuć. Ponad to, dodam, że Natalia gra na wiolonczeli, a to jeden z moich ulubionych instrumentów smyczkowych, dlatego potrafię wsłuchiwać się te dźwięki bardzo uważnie. Podsumowując: Polecam! Z czystym sercem! Kibicuję Natalii i każdemu z jej trzech wcieleń, oraz – zaocznie – każdemu następnemu, jeśli takowe się pojawią. Pozdrawiam Pan Winyl

[PL/ENG] JAKI JĘZYK WYBRAĆ?

panwinyl/ 11 grudnia, 2019

Cześć! Mieszkałem od 2007 roku do 2016 w Anglii. Jakieś 40 min. na wschód od Bristolu. Przepiękne, malownicze hrabstwo Somerset sąsiadujące z cudowną Kornwalią i Walią. Przez ostatnie lata mojego pobytu w UK, prowadziłem stacjonarny sklep z winylami na High Street w niewielkim miasteczku. W tamtych dniach mieścinka budziła się do życia, po kataklizmie zwanym TESCO. Kilka lat wcześniej otworzono w Shepton Mallet ogromny hipermarket. Większość małych sklepików z rynku zwinęła swoje podwoje. Jednak mieszkańcy, mocno zdeterminowani, postanowili zawalczyć o życie w miasteczku. Zawiązali lokalne współprace, podjęli wspólne inicjatywy na rzecz przywrócenia życia na High Street. W tych dniach na ulicy pojawia się nowy sklep, mój, z płytami. Nazwałem go dość przypadkowo CLOUD7, z jednej strony była to nazwa afrykańskiej grupy reagge, którą lubię nieszczególnie, ale fajnie korespondowało mi to z naszym polskim powiedzeniem “być w siódmym niebie” (cloud – chmura po angielsku, chmura = niebo). W moim sklepiku, a później sklepie o całkiem pokaźnym metrażu i ofercie około 5000 tytułów winyli i kilkuset CD, spotykało się wielu ludzi ówczesnego światka muzycznego tamtego regionu. Musicie wiedzieć, że Shepton Mallet to miejscowość słynna w UK. Onegdaj, przed Glastonbury Festiwal (który nb. odbywa się na pobliskich polach wsi Pilton a nie Glastonbury), to właśnie tam odbywał się jeden z najważniejszych festiwali świata. Poniższy plakat z roku 1970 jasno pokazuje, jak poziom na tamten czas prezentował: Możecie się domyślać, że miasteczko pełne było ludzi, którzy pamiętali nawalonych Page’a i Planta, kręcących się po pobliskich pubach. Ludzi, którzy nie tylko byli widzami, ale także współpracownikami, fotoreporterami, pracownikami londyńskich studiów nagrań. (Do Londynu z Shepton Mallet jest 3 h drogi). Ci ludzie bardzo szybko znaleźli mój sklep. Niektórzy kolekcjonerzy przyjeżdżali nawet ze Szkocji, aby poszukać u mnie winyli. Stanowiłem pewną atrakcję, ponieważ na tamten czas byłem jedynym Polakiem prowadzącym record store w UK, o czym nie omieszkało napomknąć BBC Somerset, przeprowadzając ze mną wywiad zaraz po otwarciu sklepu. Gdybym powiedział, że sklep tętnił życiem, to bym był daleko od prawdy. Czasami bywały dni, w których nikt nie zajrzał. Ale bywały i takie, że czułem dosłownie obecność dawnych lat, historii rocka, o której tylko czytałem, z wypiekami na twarzy, wertując strony Tylko Rocka (obecnie Teraz Rock) w latach mej młodzieńczości. Mówię o tym wszystkim aby dać Wam obraz, skąd ten temat, czy śpiewać po polsku czy po angielsku? W moim sklepie serwowałem sporo polskiej muzyki, tej dawnej jak i współczesnej. Miałem u siebie wydawnictwa polskich labeli i zespołów niezależnych. I to całkiem sporo. A także pokaźną półkę rodzimych artystów z pierwszej ery świetności winylowej płyty. Pamiętam taką sytuację, gdy z winyla puszczałem zespół Sautrus. Wspaniałe polskie progreswyno-hard rockowe granie, wówczas wydawane w niemieckim Pink Tanku. Gdy jeden z moich klientów wszedł do sklepu, zapytał: Co to? Nowa płyta Black Sabbath? ŁAŁ! – pomyślałem, co za komplement. Od razu i z dumą odparłem: nie, że to polski zespół tak wspaniale gra i śpiewa. Nie zrozumiałem, dlaczego zaraz, gdy to powiedziałem, entuzjazm mojego gościa zgasł. Wtedy zaczął pytać o inną polską muzykę. Zaprezentowałem kilka płyt, aż w końcu

Read More

WINYLOWE PRZYGODY W WARSZAWIE [FOTORELACJA]

panwinyl/ 3 grudnia, 2019

Cześć! Dokładnie mija tydzień od naszej wizyty w Warszawie. Z okazji premiery płyty Cinemon Masters Of Second Guessing zorganizowaliśmy spotkanie z zespołem w siedzibie tłoczni WM Fono, gdzie chłopaki w składzie: Michał Wójcik, Kuba Pałka i Tomasz Bysiewicz, podpisali płyty i udzielili wywiadu. Płyta ukazała się nakładem Chodzą Słuchy Records. Na miejscu przywitała nas Aneta Pani Kierowniczka Balik, zaopiekowała się nami, poczęstowała kawą (zaparzoną przez Panią Gabrysię 🙂 ) i pomogła wszystko zorganizować. Po wizycie w tłoczni wszyscy musieliśmy odpocząć! Każdy z nas jechał ładnych parę godzin, aby dotrzeć do Warszawy na 11 rano we wtorek. Dzięki uprzejmości Tomka Soina z projektu SOIN mogliśmy skorzystać z jego kanap, materacy, kocyków i podłogi jako stołu dla sześciu ogromnych pizz. Bardzo dzięki za to! Wszystkie zdjęcia wykonał Grzegorz Stodolny! Bardzo dzięki! W tłoczni mięliśmy okazję też podejrzeć okładki płyty Prius zespołu DRUIDES. Wojtek Rozmarynowicz, założyciel i frontman zespołu nie ukrywał wzruszenia i szczęścia! To było mega wydarzenie. Premiera płyty Druides już 16 grudnia. Zapraszamy Was na wydarzenie do Vintage Studio, gdzie odbędzie się mini koncert akustyczny i odsłuch winyla. Na zakończeni tego wspaniałego dnia czekał nas jeszcze odsłuch i wywiad plus koncert w Antyradio u Makaka. Odsłuch odbył się w warszawskim SoundClubie przy ulicy Skrzetuskiego 42, gdzie gościliśmy już po raz drugi. Za pierwszym razem z Piotrem Banachem podczas odsłuchu płyty Wu-Wei. Rozmowę z zespołem Cinemon przeprowadził Marcin Bąkiewicz z Antyradia. A płyty słuchaliśmy ze sprzętu o najwyższej jakości, którego cena jest zawrotna i ma przynajmniej pięć zer! Strach było obok tego chodzić! To był mega wypad i wspaniała akcja! Bardzo serdecznie wszystkim dziękuję i mam nadzieję, że już niebawem się spotkamy! Pozdrawiam PAN WINYL

ON:ONA – GRZYBOBRANIE PO SEZONIE [1]

panwinyl/ 23 listopada, 2019

ON: Poszliśmy dziś z Bożenką na spacer i znaleźliśmy grzyby. Już jest po sezonie, mimo to, można jeszcze znaleźć niedobitki. Grzyby są, ale nie nadają się już do niczego, przemarznięte, zgniłe, robaczywe, skapcaniałe… biedne grzybki. Pomyślałem, ale fajnie, że nazbieraliśmy ich, gdy był sezon, gdy był  na nie czas. W tym okresie, nazbieraliśmy tyle ile chcieliśmy, i jeszcze pomogliśmy przyjaciołom. Dziś na spacerze zobaczyłem resztki grzybów, echo wspaniałej obfitości. Poczułem ulgę, że nie przegapiłem właściwego czasu, w którym był urodzaj. Z radością mogłem przyglądać się jak ten okres przemija, cieszyłem się tym co jest. Nie było we mnie żalu, że minąłem się z sezonem. To prawda: to co minęło już nie wróci, ale nadejdzie nowy czas. Cieszę się tym co jest, tu i teraz, nawet jeśli coś przeoczyłem. Tak jak bywa w życiu, coś mogło mi umknąć, coś mogłem zgubić, nie wykorzystałem okazji, ale zamiast odczuwać żal, wolę być tu i teraz, pamiętać, że nowe możliwości nadejdą z nowym sezonem. Wybieram skupić się na tym, co niesie nowy dzień. Życie dzieje się w cyklach, w porach, w których będziemy podejmować decyzje. Każdy sezon ma swój charakter, każdy sezon niesie ze sobą coś innego, niż poprzedni i niż następny.  Zatem jeśli coś przeoczyliśmy w tym okresie, to nie ma co żałować, za rok, będzie kolejna szansa. Dziś jest dzień, dziś dzieje się życie. Warto więc, zadać sobie pytanie: W jakim teraz jestem okresie, na co teraz jest czas i jakie stoją przede mną możliwości? ONA: Dzisiaj byliśmy z Tomkiem na spacerze w lesie, szaro i wiało, ale trzeba było się ruszyć po tygodniu siedzenia w biurze. Lubię nasze spacery i rozmowy, bywa że jakaś trywialna rzecz staje przyczynkiem do przemyśleń o życiu. Tym razem zaczęło się od grzybów, w sezonie mieliśmy frajdę z grzybobrania, i automatycznie, pomimo tego, że jest już po wszystkim, nasz wzrok przeszukiwał poszycie w ich poszukiwaniu. Okazało się, że tu i ówdzie jest jeszcze kilka, ale ewidentnie czas prawdziwków, podgrzybków i rydzy już minął. Pocieszałam się myślą, że to nic, za rok będzie znów sposobność i następne grzyby.  Zaczęłam myśleć o przemijaniu i o postrzeganiu czasu. Możemy patrzeć na czas jak na linię życia, na której jesteśmy, z tym co przeszłe i tym co przed nami. Wielu moich klientów często zmaga się z tematem przemijania, niewykorzystanych możliwości, żalu i goryczy z tym związanej. Z takiej perspektywy jest to faktycznie trudne, ale jest jeszcze inny sposób patrzenia na czas, mianowicie myślenie o nim w kontekście sezonów i cyklów. Pokazuje nam to sama natura, mamy pory roku, dzień i noc, czas siania i czas zbioru. Może tak być, że w jakimś momencie w moim życiu, z jakiegoś powodu, nie wykorzystałam  możliwości, energii czy zasobów, sezon się zmienił, a moja szansa przepadła. Zamiast utknąć w smutku lub próbach cofnięcia czasu, by odzyskać to co było, mogę stanąć tu i teraz, rozpoznać i zaakceptować sezon, w którym jestem, wykorzystać dobro, które niesie. Z moich doświadczeń mogę się czegoś nauczyć, tak abym, gdy zmieni się czas, mogła czerpać z niego w pełni.

Read More

TAK BRZMI MIASTO 2019 KONFERENCJA I FESTIWAL

panwinyl/ 19 listopada, 2019

To był już mój trzeci TBM, pierwszy miał miejsce 4 lata temu. Jednakże ten był wyjątkowy pod każdym względem. Po pierwsze: SOLD OUT, po drugie: byłem tylko na dwóch panelach, po trzecie: przegadałem jakieś 48 h. Po czwarte: zaliczyłem aż 4 koncerty, po piąte: wyspałem się! Po szóste: nawiązałem trzy genialne relacje. Po siódme: mam szkielet książki! PIERWSZE: SOLD OUT Tego można było się spodziewać. Ponad 150 biletów się sprzedało. To jest naprawdę wspaniały wynik. W poprzednich latach było znacznie gorzej. Myślę, że nie bez wpływu na to miał program Tak Brzmi Miasto Inkubator, którego jestem absolwentem. Absolwentów przyjechało znacznie więcej, z pięciu miast Polski. Tak naprawdę to z wielu więcej, ale skupionych w okół Inkubatorów w Krakowie, Katowicach, Łodzi, Poznaniu i Toruniu. Teatr Proxima w Krakowie pękał w szwach. Po ostatnich koncertach, pod Alchemią tabuny dyskutujących ludzi. Oto nowa branża muzyczna. Współpracująca, networkingowa, pomagająca sobie, serdeczna i uśmiechnięta. A to wszystko dzięki wytrwałości Tak Brzmi Miasto czyli prezesa fundacji Michała Wójcika i współpracowników: Justyny Majewskiej, Władka Foltyńskiego, Tomka Bysiewicza oraz Szymona Wyrembaka. Oczywiście kooperantów było znacznie więcej, ale nie mam tyle czasu, aby ich wszystkich wymienić. Niemniej jednak tych pięcioro ludzi, sprawiło, że wydarzenie się nie tylko odbyło, ale udało się i to jeszcze jak! Ogromne Wam dzięki. DRUGIE: TYLKO DWA PANELE Program był napięty jak pięty Achillesa. Na mojej liście na sobotę widniały następujące wątki: Prawo w Muzyce: czyli zarabianie z tantiem (Wincenty Krawczyk reprezentujący STOART), Budowanie Publiczności (Agata Etmanowicz z Fabryka Kultury), Artysta jako Start Up (Magda Chołyst z Artist In Bloom) i podsumowanie programu Tak Brzmi Miasto Inkubator. Ten ostatni panel, to raczej taki społecznościowy, a pozostałe, to panele edukacyjne. Niestety na wykład Magdy Chołyst z Artist In Bloom spóźniłem się 2 min. i już było za późno. Tylu chętnych, że się nie dostałem. Ale to nic… dzięki temu przeprowadziłem kolejne godziny fantastycznych rozmów. Zarabianie z tantiem czy to od praw autorskich, czy wykonawczych, to mega istotna sprawa. Warto było posłuchać Pana Wincentego Krawczyka ze STOART, dowiedziałem się w końcu jaka jest różnica między ZAiKS i STOART, a co za tym idzie, jaka jest różnica między prawem autorskim a wykonawczym. Jeśli napisałeś tekst albo melodię, to to, chroni ZAiKS, a jeśli tekst i melodię wykonałeś i zostało to utrwalone i rozpowszechnione (radio i TV), to to, chroni STOART. Jako, że żywo mnie ten temat interesuje, zapisałem się jeszcze na konsultacje do Pana Tomka Lipińskiego (byłego prezesa ZAiKS i wokalisty zespołu Tilt), aby dowiedzieć się, jak jako manager mogę się doedukować. Pan Tomek zapewnił mnie, że mogę i że ZAiKS w najbliższym roku ogarnie specjalistyczną pomoc prawną dla artystów i managerów w zakresie praw autorskich, co mnie bardzo jara!!! Dlaczego tylko dwa? Ponieważ Inkubator, program Tak Brzmi Miasto, tak naładował mnie wiedzą, że ciągle ją trawię. Zatem wybrałem to co, w sobotę, było najbardziej istotne i temu się poświęciłem. W niedzielę już nagrywałem wywiady i prowadziłem szereg biznesowych rozmów. Śmieję się, ponieważ, uważam, że załatwiłem 100% spraw o których myślałem i 50% tych, o których nie miałem

Read More

WYWIADY WROCŁAWSKIE: TWO TRIBES, MONA POLASKI, NOWOMOWA, DZIEWCZĘTA [VIDEO]

panwinyl/ 1 listopada, 2019

To było 12 października, piękny słoneczny piątek i zmierzaliśmy do Wrocławia wesołą ekipą. Byłem umówiony z Two Tribes na około 13.00, niestety przy Legnickim Polu korek był na kilkanaście kilometrów i wiedziałem, że się spóźnię. Co prawda koncerty zaczynały się o 20.00, ale Two Tribes już zbierał się do powrotu do Łodzi. Swój koncert zagrali dzień wcześniej supportując OINK we wrocławskim klubie Surowiec. TWO TRIBES Całe szczęście, trio z łodzi wykazało się wyrozumiałością i już o godzinie 14.00 siedzieliśmy na backstage’u Klubu Łącznik i mogliśmy spokojnie porozmawiać. A oto pytania jakie im zadałem i na które, mniej lub bardziej udało mi się uzyskać odpowiedzi: Ja dzielę ludzi na tych co słodzą kawę i nie słodzą. A Wy na jakie Dwa Plemiona dzielicie ludzi? Który jest którym kolorem z Epki Colours? Co to jest niezależność? Najbardziej niesamowite przeżycie z trasy koncertowej? Coś zaskakującego, szokującego, inspirującego? Jak Chłopcy Bez Wyobraźni mogli wymyślić Two Tribes? Wolicie deszcz, grad czy słońce? Czy myślicie, że internetnety i fejsbuki stają się “nową estradą”? Streaming, CD, kaseta, winyl? Co jest Waszym ulubionym formatem? Koncerty czy studio, gdzie czujecie się jak w domu? Epka już hula w sieci, kiedy full album? NOWOMOWA Gdy skończyliśmy rozmawiać z Two Tribes, za chwilę wparował Szymon i Damian z Nowomowy! Musieliśmy się dość mocno zorganizować. Za parę godzin miał się odbyć ich pierwszy, oficjalny, promocyjny koncert na temat płyty Debiut, a próby dźwięku, a kolejność, a jakieś kable, jakieś przedłużacze, a prąd na backstage’u, a lodóweczkę napełnić. Trzy kapele na jednej scenie, to jest wyzwanie. Dlatego resztę wywiadów musiałem przeprowadzać między soundcheckami (próbami dźwięku), gdy był czas na przepinki (czyli odpięcie i przypięcie instrumentów). Do wywiadu Nowomowa wytypowała Damiana (wokal) i Szymona (perkusja), jako najbardziej wygadanych. Chłopaki byli trochę przejęci i spięci, wydarzenie, które ich czekało, było dla nich mega znaczące i chcieli, żeby wszystko wypadło jak najlepiej. Poza tym, zaprosili wspaniałych gości, więc jako gospodarze czuli się, żeby zaopiekować się wszystkim na najwyższym poziomie. Rozmowa upłynęła nam w bardzo przyjacielskiej atmosferze, jakbyśmy znali się lata, jak starzy znajomi, którym czas i przestrzeń nie przeszkadza w trzymaniu, dobrej i żywej relacji. A oto pytania na jakie musiała się przygotować Nowomowa: Cieszę się, że zostaliście przy nazwie Nowomowa. Jak się czujecie, po tym fakcie? Bo walka była spora? Chcecie coś opowiedzieć o tej sytuacji? Debiut właśnie się ukazał. Jakie to uczucie trzymać w ręku dzieło własnych rąk? Okładka jest obłędna! Zaprojektował go Pan Karol (Stolarek) kto był pomysłodawcą, czy to serce kryje w sobie tajemny przekaz? Nowomowa – nowa nowa fala? Jaki macie stosunek do polskiej muzyki lat 80tych? Jest już CD, zrobiliście zbiórkę na płytę, a może tak winyl?  Krąży obiegowa opinia o tym że we Wrocku nie ma skonsolidowanej sceny muzycznej. Mit czy prawda?  Czy internet to dla Was możliwość, czy przekleństwo? Czy Nowomowa jest za demokracją w zespole? Wasz ulubiony reżyser filmowy? Tylko nie Lynch! Nowy teledysk Never Let You Die, rozmkleiłem się na nim! Kto wpadł na ten wspaniały pomysł, żeby narrację opowiedzieć za pomocą psiaka? MONA POLASKI Później

Read More

REEDYCJA CINEMON NA WINYLU!

panwinyl/ 29 października, 2019

To jest okazja do pogadania o sensie płyt winylowych! Kilka lat temu, było to w roku 2016, spotkałem się z zespołem Cinemon na rozmowach w Krakowie. Było to spotkanie przełomowe, ponieważ Cinemon do tej pory nie wydawał płyt za pośrednictwem wydawcy. Pamiętam, że spotkanie przebiegło dość radośnie, ale nuta pewnej obawy zdawała się być obecna przez cały czas! W powietrzu wisiały pytanie “czy się nie sprzedaliśmy?” Nie dziwiło mnie to, zespół, który od 2006 roku szczycił się mianem 100% DIY, nagle zwraca się do mnie, jako do wydawcy o wydawniczą pomoc. Trzeba zrozumieć, że pracy przy zespole jest ogrom, dopinanie wszystkich wątków wymaga niesamowitej elastyczności i skupienia. A gdzie tu jeszcze komponować, grać próby, nagrywać. Cieszę się, że chłopaki mi wtedy zaufali i pozwolili wydać album Masters Of Second Guessing na CD. Dziś po 3 latach od tamtych wydarzeń, dzięki Piotrowi Mamcarzowi z Chodzą Słuchy Records mamy możliwość posłuchać płyty w wersji winylowej. Oficjalna premiera płyty Masters Of Second Guessing już 26/11. A płytę możecie już nabywać w przedsprzedaży. Na każdego kto zamówi album przed premierą, czekają ciekawe niespodzianki przygotowane przez wydawcę i zespół: autografy zespołu na płycie, płytę CD Masters Of Second Guessing za darmo, możliwość wygrania wejściówki na ekskluzywny premierowy odsłuch w warszawskiej tłoczni winyli WMfono. Album jest wydany w dwóch wersjach: kolorowej i czarnej, oczywiście na 180 gramowych winylach plus singiel! A na singlu : A. That’s What It’s All About (LIVE AT Cavatina Studio i B. Paths, Choices And Irresistible Mistakes (LIVE AT Cavatina Studio). Cinemon, jest w tej chwili w zupełnie innym miejscu niż 3 lata temu, właśnie wrócili z trasy po Kanadzie. 4/11 ukazuje się ich najnowszy singiel, do którego zupełnie niedawno opublikowali teledysk The Worst Band In The World z udziałem Mikołaja Trzaski na saksofonie: a na stronie B znajduje się kawałek, w którym wzięła udział gościnnie wspaniała Misia Furtak. Piosenka Joy The Trial z jej udziałem dostępna jest tylko w wersji fizycznej na tym singlu. Cieszę się, że mogę dziś brać udział w tych wydarzeniach. Mnie się nie udało sprostać wydaniu winyla, ale dzięki Chodzą Słuchy Records mamy okazję, posłuchać tych wspaniałych nagrań z płyty winylowej. Piotr Mamcarz, założyciel wydawnictwa, postarał się także o to, aby jego, ale nie tylko, wydawnictwa niezależne miały miejsce, w którym mogą być kupione przez ludzi poszukujących nowej muzyki. Nie pozostaje mi nic innego, jak zachęcić do zakupu tych wspaniałych wydawnictw! Cieszę się, że pośrednio też mogłem uczestniczyć w tym procederze. Choć moja rola sprowadziła się do roli przyzwoitki 😀 Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o zespole CINEMON klikajcie link poniżej: Polecam Pan Winyl

DLACZEGO PŁYTA WINYLOWA URATUJE ŚWIAT?

panwinyl/ 25 października, 2019

W telefonie mam dostęp do milionów piosenek, a ja ciągle pamiętam czasy, gdy płyta winylowa była głównym nośnikiem. Miałem tych płyt 10 i na każdej było około 10 utworów. Słuchałem ich w kółko, bez znudzenia, za każdym razem odkrywając coś, czego wcześniej nie słyszałem. Można spekulować czy to ma sens, w czasach, gdy wszystko jest z cyfry i nie ma już “prawdziwych” winyli. Mimo wszysto wierzę, że ma, ponieważ, po pierwsze nie wszystko jest cyforwe! Znam sporo zespołów szukających analogowych technologii nagrywania, “winylowego brzmienia”. Znam przynajmniej dwa studia nagrań, gdzie można nagrać się analogowo. Po drugie, nie chodzi tylko o dźwięk. Chodzi też o pewien aspekt życia społecznego, jaki powoli odchodzi w przeszłość. A mianowicie, zbieranie płyt czyli kolekcjonowanie. Kolekcja płyt to pretekst do wielu fajnych rzeczy, spotkań, snucia opowieści o muzyce z jednej strony, a z drugiej, naszych osobistych historii, wspólnego słuchania muzyki, wymiany płyt czy dumnego paradowania z winylem pod pachą, gdy wracamy z giełdy. Słucham winyli, bo to zbawienne dla mojej psychicznej równowagi. Zatrzymać się, codziennie, choć na chwilę, usiąść i słuchając muzyki… nie myśleć, posłuchać kilku dobrych piosenek, których nie można ruchem kciuka przeskoczyć. Użyć urządzenia innego niż smartfon, w którym nic nie miga, nie gra i nie wyskakują żadne okienka. Jeśli chce się mówić o rzeczywistości, to nasuwają się takie stwierdzenia, jak prędkość, pęd, konsumpcja, wyścig. Ale czy to do końca prawda? Oczywiście, że nie, bo zawsze mamy wybór. Sami decydujemy, w jakim tempie żyjemy. Usiąść na 20-40 minut, wziąć sobie okładkę do łapek i kontemplując muzę zagłębić się w wizualną percepcję dzieła muzycznego, to sama przyjemność. Gramofon nie ma pilota, nie można przeskoczyć “gorszego” kawałka, zmienić na hity. Płyta winylowa to jest format, w którym sens ma cały album. Myślenie konceptem szerszym niż jeden utwór już zanika. I to nie dlatego, że brakuje artystom inwencji, czy pomysłów, ale nie mają aż tyle czasu, aby poświęcić uwagę na coś dłuższego niż 3 min. Paradoksalnie muzyka jest obecna wszędzie i zawsze. W sklepie, w windzie, w kiblu. To jendak, nie przynosi nam ulgi. Ciężko znaleźć zaciszne miejsce. Kultura muzyczna do pojawienia się CD była napędzana przez przemysł muzyczny.  Na początku lat 80-tych, dwa ogromne koncerny Philips i Sony, po kilku latach badań, stworzyły płytę CD. CD to pierwszy format stworzony poza środowiskiem wydawniczym. Pamiętajcie, że w latach 30-tych pojawiła się płyta gramofonowa, to była ona odpowiedzią na potrzeby fonografii. Pan Berliner, który był właścicielem Deutsche Grammphone, szukał możliwości łatwiejszego multiplikowania nagrań. Płyta CD, była wymysłem naukowców i biznesmenów, formatem, który nie do końca wiedziano jak zastosować. Na początku robiono CD 12″. Miały pojemność 2,5 h. Jednak nikt nie mógł sobie wyobrazić, żeby nagrywać dwu i pół godzinne albumy, ale też je odsłuchiwać. Dziś nie ma już takich barier. Serwery przyjmą każdą ilość. Codziennie na Spotify dodaje się 40 000 piosenek. Taka ilość przyprawia o zawrót głowy. Nie jesteśmy w stanie, do końca życia przesłuchać piosenek choćby z jednego dnia. A przypomnę, że ja swego czasu miałem 10 winyli i po średnio 10 utworów na każdym. Znałem

Read More

SZCZĘŚLIWYM BYĆ

panwinyl/ 4 października, 2019

Cześć! na początku tygodnia zadałem na moim profilu na FB kilka pytań dotyczących szczęścia. Poprzedni artykuł o tym, po czym poznać dobrych ludzi wzbudził spore zainteresowanie. Gdzieś pomiędzy wierszami, dało się wyczytać, to, że dobro połączone jest ze szczęściem. Dlatego postanowiłem pociągnąć wątek. Mam nadzieję, że wybaczycie tę nieco terapeutyczną nutę na blogu. Staram się poruszać po świecie muzyki w szerokim krokiem. Bo tam gdzie jest muzyka, tam są ludzie, a tam gdzie ludzie, są i różne światopoglądy. Dlatego pozwoliłem sobie znów zaprzątnąć głowę kilku zaznajomionym artystom, których szanuję i których twórczość uważam za wartościową. Dziękuję każdemu z osobna, za to, że w swoich napiętych grafikach, znaleźli czas na odpowiedzi. A oto pytanie przed jakim postawiłem muzyków: Czym dla Was jest szczęście? Co sprawia, że czujecie się szczęśliwi? Czy można być całkowicie szczęśliwym, cały czas, bez względu na okoliczności? Czy muszą być spełnione jakieś warunki? Jakie? 1. Szczęście jest wypadkową miłości, niezmierzalną emocją, którą powinniśmy się dzielić ze wszystkim co nas otacza. Jeśli jest w nas miłość, jest z nami szczęście. 2. Przede wszystkim obecność dobrych ludzi w życiu, wdzięczność i czerpanie radości, z najdrobniejszych rzeczy i zdarzeń, które nas otaczają. 3. Każdy z nas przeżywa swoje gorsze i te lepsze chwile, dzięki temu potrafimy dojrzeć różnicę. W trudnych życiowych sytuacjach, szczęście pomaga nam odnaleźć spokój. 4. Przede wszystkim w zgodzie z sobą żyć. Szymon Kasprolewicz, NOWOMOWA, BLEEDING MOSES Jak to powiedziała moja przyjaciółka Aga: szczęście to coś innego od radości. Szczęście zależy od zewnętrznych rzeczy, radość od wewnętrznych. Jak się nad tym zastanawiam, to wydaje mi się, że w dużo tym racji. Gonimy za szczęściem, szczęście nam się wymyka, jest ono ulotne z definicji. Wydaje mi się, że radość to stan, który jest trwały i polega na tym, że niesiemy to w sercu, bez względu na to co się dzieje na zewnątrz, a szczęście, to jak łut szczęścia, wygrana w zdrapkę to stan szczęścia. 1. Szczęście to dla mnie owoc działania wypływającego z naszego serca. 2. Kiedy zatrzymam się i postaram się być tu i teraz. 3. Pewnie można gdybyśmy byli idealni. 4. Trwanie w Bogu. Martyna Romanowicz, ROMA NOWICZ, ROMATERAPIA Być szczęśliwym, to bezustannie odczuwać to uczucie szczęścia. Zatem jest to stan niemożliwy do osiągnięcia. Tak jak wszystko inne na tym świecie. Jest ulotne i chwilowe. Nie ma stanu permanentnego szczęścia. Może dlatego, gdy spotyka nas to wspaniałe doświadczenie powinniśmy się nim dzielić? Myślę, że w chwilach tak ekscytujących chcemy się dzielić. W momentach szczęśliwej euforii cały świat przestaje istnieć, problemy stają się błahe, a my tryskamy życiem. Ale doskonale wiemy, że szczęście kiedyś minie, że te wakacje w końcu się skończą i trzeba będzie wrócić do szarej rzeczywistości. Dni znów będą podobne do siebie, nic specjalnego i nic ekscytującego. Czy przeżycie, ekstremalne emocje, mocne wydarzenia, są potrzebne do tego by być szczęśliwym? Czy można być szczęśliwym w takim zwykłym dniu, w swojej rutynie? 1. Szczęście jest dla mnie stanem który odczuwam w momencie akceptacji siebie i świata oraz bycia w nim obecnym. 2. Bóg/los/energia/siła… mówiąc prościej, odrzucenie

Read More

PO CZYM POZNASZ DOBRYCH LUDZI?

panwinyl/ 26 września, 2019

Czym dłużej chodzę po ziemi, tym mam większe pragnienie otaczania się dobrymi ludźmi. W tym roku skończyłem 41 lat i wątek dobrych, pożywnych i życiodajnych relacji jest coraz ważniejszy. Kilka lat temu zacząłem pracę w show businessie i czym dłużej w nim jestem, tym bardziej doceniam ludzi o dobrych sercach. Dobrze się składa, jedno z drugim. Zapytałem kilkoro artystów i managerów o ich zdanie, jak oni rozpoznają te osoby, które są dla nich dobre. Zadałem też to pytanie na fejsie na moim profilu. A oto ich odpowiedzi: Kwiatki Możliwość zaufania drugiej osobie jest na wagę złota. Co ja gadam! Jest bezcenne! Nie chodzi o to, że jak coś komuś powiem, to to, nie poleci w świat. To też jest ważne, ale najważniejsze, przynajmniej dla mnie, jest to, że mogę komuś zaufać, ponieważ jest uczciwy i mówi prawdę. SOŁTYS Dobry człowiek jest przede wszystkim szczery. Szczerość to podstawa w międzyludzkich układach, dlatego nie toleruję kłamców. Życzliwość wobec innych to kolejna cecha dobrych ludzi. Taka nieudawana, spontaniczna życzliwość, skierowana do każdego z kim masz kontakt. Myślę że te dwie cechy najlepiej obrazują nasz temat. Ja sam każdego dnia staram się być dobrym człowiekiem, ale wbrew pozorom wymaga to ode mnie wiele pracy. Jednak to, co dzięki temu otrzymuję w zamian od ludzi, jest nieocenione. Dlatego bądźcie dobrzy dla innych, a sami będziecie szczęśliwi. Chyba że traficie na chama, wtedy wszystko jest dozwolone. Nienawidzę chamów. Jakub Sołtysik, Sołtys OREADA Uczciwy nie oznacza idealny, nieskazitelny. Uczciwy człowiek, to taki, który jest w stanie się przyznać, że nawalił, albo, że mu nie wyszło, ewentualnie, że nie da rady, czyli taki, który jest szczery. Nie byliby sobą, gdyby któryś z paduchów (zbirów, łotrów) od razu nie powiedział, że jak przy stuknięciu w kieliszek nie ma spojrzenia w oczy – nie ma o czym gadać. Jednak Oreada podczas swoich muzycznych podróży, a ma ich już za sobą prawie setkę, zwraca uwagę oczywiście na śpiew (wszak przecież “gdzie słyszysz śpiew, tam idź, tam dobre serca mają…”), błysk w oku, szacunek do siebie i innych, tolerancję i polską, tradycyjną gościnność. Dobrego człowieka łatwo poznać po jego pozytywnym stosunku do ludzi i natury oraz po chęci niesienia pomocy każdemu zawsze i wszędzie. Dobrzy ludzie, którymi staramy się otaczać, są zawsze, bez względu na wszystko, życzliwi i szczerzy. Oreada TWO TRIBES Tak, to trudne pytanie. Przede wszystkim, potrzeba sporo czasu i chęci żeby kogoś poznać. W życiu codziennym (towarzyskim) często możemy sobie na to pozwolić – na spotkania, rozmowy, dobieranie właściwych osób do naszego otoczenia i budowanie z nimi relacji. W “szołbiznesie” – często nie. Z naszych doświadczeń, w takich sytuacjach należy szukać ludzi z pasją. Obserwować i słuchać. Ludzi, którzy przede wszystkim szczerze kochają to co robią, a potem liczą zyski, lub straty. Piotr Pira, Two Tribes W biznesie gdzie wchodzą w grę pieniądze, o dobrych ludzi najtrudniej. Nawet ci, którzy ogólnie uważają się za dobrych ludzi (podnoszą papierki z ziemi i pomagają staruszką nosić zakupy) nie zawsze trzymają się swoich wartości, gdy zaczyna chodzić o hajsy. Moim zdaniem najważniejsze

Read More

ZESPÓŁ ZAGINIONY W WYNIKACH WYSZUKIWANIA?

panwinyl/ 17 września, 2019

Usłyszałem w radio piosenkę, zapamiętałem nazwę i lecę do kompa szukam: na spoti, na YT i discogs. Wpisuję w wyszukiwarkę, a tu podobnych wyników sto! Chciałbym posłuchać, kupić, ale które to było? Jak to znaleźć? Dziś wybranie dobrej nazwy jest bardzo ważne i trudne zarazem. Niektórzy artyści decydują się na zmianę lub lifting nazwy. Unikalna nazwa, to niesamowicie nośna rzecz. Pomysły są różne, wielokrotnie wspaniałe, ale, tak mi się wydaje, doszliśmy do pewnej ściany. Wyczerpał się limit na nazwy koncepcyjne, z użyciem słów czy zwrotów z języka potocznego otaczającej nas rzeczywistości. Zamiast konkretnej atmosfery, którą chcemy nazwą wywołać, zmuszamy słuchacza do żmudnego wyszukiwania. Nazywanie się fajnymi, aczkolwiek pospolitymi wyrazami czy frazami, stawia zespoły daleko w kolejce lub giną one w gąszczu już podobnych nazw. Artyści wpadają na pomysły, ale internet szybko je weryfikuje, bo podobnych pomysłów jest mnóstwo i często mają je dziesiątki ludzi na całym świecie naraz. Co robić? Jak żyć? W latach 90-tych, można było się nazywać Freedom, Będzie Dobrze, Albo Nie Kury, Piersi, Apteka, Kult czy HEY, nie było problemu, wszyscy wiedzieli o co chodzi. Kupowało się Brum czy Tylko Rock i nie można było się pomylić: zdjęcie, pod zdjęciem podpis, recenzja płyty – wszystko jasne! Dziś te nazwy są ogólnie w Polsce znane i przyjęte. Przed młodymi zespołami stoi nie lada wyzwanie, aby osiągnąć status “zespołu zapamiętanego”, któego nazwa będzie się jednoznacznie kojarzyć. Żyjemy w czasach, w których band to już nie tylko band, ale także brand. A jak brand, to nazwę często trzeba sobie zastrzec, żeby potem nie było, jak w wielu znanych przypadkach, że się ludzie w zespole pokłócą i później procesują. A jak zastrzec, jeśli mamy prawo, które nie pozwala zastrzegać sobie praw do nazw pospolitych? Udało mi się porozmawiać z kilkoma przedstawicielami sceny, którzy w taki czy inny sposób borykają się, lub borykali z własnymi nazwami. Alpha. czyli jestemAlpha. Strona jestemAlpha. w zakładce Pan Winyl Poleca! PAN WINYL: Nie od dziś jesteś kojarzony jako Alpha., co skłoniło Cię do liftingu własnego pseudo scenicznego? jestemAlpha.: Alpha. to ksywa wdzięczna, ale trudna do znalezienia. Wielokrotnie, chcąc pokazać komuś swoją muzykę np. na YT albo Spotify, musiałem konkurować np. z Alphaville, Alpha Blondy i innymi międzynarodowymi gwiazdami, które spychały mnie w wynikach wyszukiwania daleko poza granicę uwagi odbiorcy. Postanowiłem ominąć ten problem, rozbudowując swój oficjalny pseudonim do jestemAlpha. PAN WINYL: Nie boisz się, że części Twoich fanów może się to nie spodobać? jestemAlpha.: Zmiana ksywy rodzi pewne ryzyko, ale liczę na to, że relacja między mną a słuchaczem jest na tyle bliska, że zauważą płynące ze zmiany plusy. Np. będą mogli w końcu powiedzieć: sprawdź Alphę – wpisz “jestemalpha. na YT i Ci wyskoczy” PAN WINYL: Czy za zmianą Alpha. na jestemAlpha. idzie też zmiana wizerunku? jestemAlpha.: Wraz ze zmianą, a właściwie rozbudowaniem pseudonimu do jestemAlpha. nie idzie zmiana, ale pogłębienie wizerunku. Trwa właśnie praca nad spójną identyfikacją wizualną artysty, kolejne utwory i teledyski będą też nosiły bardzo przemyślany, wspólny mianownik, charakterystyczny dla wyróżniającego się rapera. NIC czy -NIC- Dołączyłem do zespołu gdy już nazwa

Read More

WINYL POBIŁ CD

panwinyl/ 8 września, 2019

Cześć! Do niedzielnej porannej kawki. Wstałem o 4.55 dziś, to zajrzałem w ostatnie raporty i trochę pomyślałem, a tym o czym sobie pomyślałem, postanowiłem się z Wami podzielić. Streaming to obecnie 80% sprzedawanej muzyki w USA, w Polsce to około 23%.Ale nie ma co rozpaczać. Wiecie, że Polska należy do trzech krajów na świecie, w których w dobie ekspansji platform streamigowych, ciągle sprzedaje się mnóstwo nośników fizycznych. ZOBACZ: WYŻSZOŚĆ NOŚNIKÓW FIZYCZNYCH NAD STREAMINGIEM W zeszłym roku sprzedaż CD spadła o tyle samo i ile wzrosła sprzedaż winyli, czyli trzykrotnie. Mniej więcej w tym roku jest podobnie, podaje magazyn NME cytując RIAA Music Revenues Report. Czyli nośniki fizyczne, w pierwszej połowie roku 2019 mają 9% udziałów w całkowitej sprzedaży muzyki. W tym winyle 4% (dalej za raportem RIAA). 5% to ciągle CD, z tym, że ta wartość spada wprost proporcjonalnie do rosnącej liczby sprzedanych winyli. Co jest bardzo ciekawe, wzrost sprzedaży nośników fizycznych notuje się równie dlatego, że jest znacznie mniej zwrotów. Dzięki streamingowi z większą uwagą kupujemy nośniki. Wielu z Was tak robi, czasami też tak robię. Sprawdzam na spoti i jeśli siedzi mi muza, to pojawia się u mnie na winylu lub CD. Podsumowując raport RIAA, sprzedaż nośników fizycznych w pierwszej połowie 2019 roku wzrosła o 0,8%, ale wzrost wartości sprzedaży wyniósł 5,1% względem roku poprzedniego. Co za tym idzie, nasi amerykańscy koledzy i koleżanki, nie tylko kupują więcej, ale też za większe kwoty. To w USA, a co w Polsce? Powyższy wykres pokazuje sytuację w Polsce w roku 2018. W naszym pięknym kraju, ciągle kochamy winyle i CD, wbrew światowym tendencjom, należymy do ekskluzywnego trójkąta Japonia-Niemcy-Polska, w którym czar nośników fizycznych ciągle działa. Ogólna tendencja jest spadkowa, przy czym odnotowano Polsce kolejny wzrost, bo o 8%, sprzedaż płyt winylowych, co oznacza, że w nadwiślańskim kraju cały czas można wpaść do kogoś i posłuchać płyt. Wzrost sprzedaży nośników fizycznych (winyle,CD) względem roku 2017 wzrósł o 2,5%. W kontekście całego rynku w Polsce, mówimy to o milionach. Na same nośniki w zeszłym roku wydaliśmy ponad 195 mln złotych. Jest to całkiem spory tort. Wyciągam zatem wniosek taki, że młode niezależne zespoły ciągle mają szansę się przebić ze swoją muzyką, sprzedać ją i zarobić. Jestem przekonany, że na rynku nośników fizycznych jest więcej miejsca niż w streamingu, gdzie tylko na spotify codziennie pojawia się 40 000 piosenek. Spora konkurencja, co? ZOBACZ: OFERTA PANA WINYLA NA PŁYTY CD I WINYLE A na koniec ciekawostka 9,1 % Polaków słucha disco polo, ale to nie jest aż takie szokujące, jak to, że w tym samym momencie deklaruje miłość do muzyki Budki Suflera, Niemena czy Maryli Rodowicz. Mega zastanawiające, nie sądzicie? PozdrawiamPan Winyl